Ksiądz puka do drzwi, a ty stajesz w progu boso? Dla duchownych z Białegostoku to nie tylko faux pas – to początek wojny o szacunek. Sezon kolędowy ruszył, a wraz z nim festiwal parafialnych ogłoszeń, jednak instrukcja z białostockiej parafii św. Wojciecha przebija wszystko. Surowe wytyczne dotyczące ubioru i higieny wywołały w sieci prawdziwą burzę. Przyjęcie księdza to nie jest zwykłe spotkanie towarzyskie, a pewne błędy domowników są traktowane jako zniewaga.
Zapomnij o kapciach i gołych stopach. "Wyraz najwyższej pogardy"
W tej parafii kapcie to wróg publiczny numer jeden. Jeśli planowałeś otworzyć drzwi w domowych pieleszach, licząc na swobodną atmosferę, srogo się zawiedziesz. Wytyczne brzmią mniej jak zapowiedź duszpasterskiej wizyty, a bardziej jak wezwanie na audiencję u monarchy. Parafia pw. św. Wojciecha Biskupa i Męczennika w Białymstoku stawia sprawę jasno: strój ma być wizytowy, a o luzie we własnym salonie można zapomnieć.
Największe działo księża wytaczają jednak przeciwko bosym stopom. Dla duchownych brak skarpet lub obuwia to nie kwestia komfortu, ale policzek wymierzony w twarz Kościoła.
O ile jest to możliwe, niech będą obecni w domu wszyscy domownicy, oczywiście w stroju wizytowym i w obuwiu, a nie w kapciach. Jeśli domownicy przyjmują na boso kapłana, jest to wyraz najwyższej pogardy
Wierni, którzy przywykli do domowego ciepła, mogą poczuć się jak na musztrze. Według instrukcji przyjęcie księdza po kolędzie w odpowiednim obuwiu jest "aktem publicznego wyznania wiary". Czy ksiądz zawróci w progu, widząc brak krawata? Tego instrukcja nie precyzuje, ale ryzyko jest spore.
Koniec z pożyczaniem krzyża od sąsiada. Co musi znaleźć się na stole?
Księża mają też dość corocznej partyzantki i rajdów do sąsiadów na pięć minut przed dzwonkiem. Lista wymogów technicznych jest krótka, ale bezwzględna. Na stole muszą znaleźć się:
- biały obrus (a nie bieżnik w renifery),
- krzyż i dwa świeczniki,
- woda święcona i kropidło.
Duchowni ostrzegają, że nie zamierzają ratować sytuacji własnym sprzętem wyciągniętym z teczki. Jeśli nie masz kropidła, wizyta może przebiec w bardzo gęstej atmosferze.
Są takie rodziny, które ciągle pożyczają krzyż i świece u sąsiadów, nie ma też kropidła, wody święconej. Księża nie będą nosili ze sobą kropideł, jak też i wody święconej
Komunikat jest prosty: przygotowanie do kolędy to obowiązek gospodarza, a "pożyczany" zestaw kolędowy to wstyd, którego parafia nie zamierza dłużej tolerować.
Canva
Czytaj także: Wojewódzki, Mucha, Tyszka i spółka nienawidzą Bożego Narodzenia. Wiemy, dlaczego
Dzieci w domu, pies w izolatce. Parafia nie bierze jeńców
Basen? Korepetycje? Trening piłkarski? Odwołaj wszystko. Parafia oczekuje, że życie rodzinne zostanie całkowicie podporządkowane pod harmonogram wizyt. Wymówki o zajęciach dodatkowych dzieci nie są przyjmowane do wiadomości.
Nie pozwalajmy dzieciom czy młodzieży, by w czasie wizyty kolędowej wychodziły z domu: na basen, trening, naukę języka, do kolegi czy koleżanki. Odwiedziny kapłana są raz w roku i wszystko można pogodzić ze sobą
Jeszcze gorzej mają czworonogi. Właściciele psów muszą "aresztować" swoich pupili w innym pokoju. I nie chodzi tu tylko o bezpieczeństwo, ale o czystość liturgicznych szat. Wizja psa brudzącego księżowską garderobę została opisana z dramatyzmem godnym greckiej tragedii.
Zadbajmy też o psy. Niech wcześniej będą zamknięte w odpowiednich pomieszczeniach. Pies, który dotyka łapami komży księdza, nie jest wyrazem powitania, lecz wyrazem niedbalstwa ze strony gospodarzy
Kolęda 2025/2026 to nie tylko Białystok. Inne parafie rezygnują z kopert
Podczas gdy w Białymstoku trwa walka o kropidła i skarpetki, w innych częściach kraju mamy do czynienia z zupełnie inna rzeczywistością. To dosłownie "dwie Polski". Parafia św. Brata Alberta w Koziegłowach czy kościoły w Opolu pokazują, że kolęda bez kopert jest możliwa. Tamtejsi proboszczowie, zamiast musztrować wiernych, starają się odczarować mit księdza-inkasenta.
W Koziegłowach proboszcz, ks. Daniel Wachowiak, postanowił całkowicie oddzielić wizytę duszpasterską od finansów.
Jeżeli ktoś pragnie przy okazji kolędy złożyć ofiarę, to może to zrobić na inny sposób. Ale kolęda – tak mi zależało od początku bycia proboszczem – nie może kojarzyć się z pieniędzmi
Podobny, nowoczesny trend widać w parafii św. Apostołów Piotra i Pawła w Opolu. Tam zamiast niezręcznego wciskania banknotów w przedpokoju, wierni mogą skorzystać ze specjalnej "tacy kolędowej" w kościele, z której dochód pójdzie na renowację sufitu.
Kolęda to moment, w którym możemy wspólnie się pomodlić... Z wdzięcznością przyjmiemy także Waszą troskę o przygotowanie miejsca modlitwy
Pozostaje pytanie, która strategia okaże się skuteczniejsza na kolędę 2026. Czy rygor i nazywanie bosych stóp "pogardą" przyciągnie wiernych, czy raczej sprawi, że drzwi pozostaną zamknięte? Wiele osób mówi wprost: "Nie chodzę do kościoła regularnie, ale kolędę przyjmuję, bo to jedyny moment spokojnej rozmowy". Białostocka instrukcja może sprawić, że ta jedyna rozmowa w roku po prostu się nie odbędzie.