Sandra Kubicka poleciała do Amsterdamu, by rozwijać karierę, podczas gdy w Polsce Aleksander Milwiw-Baron przejął stery nad całym domowym inwentarzem. Mimo że para ponownie się rozstała, muzyk udowodnił, że na jego wsparcie można liczyć w każdej sytuacji.
Wielki sukces zawodowy i strach o synka. Sandra Kubicka w Amsterdamie
Sandra Kubicka zameldowała się w Holandii, gdzie trwają zdjęcia do specjalnego odcinka programu TVN "The Floor". Format, który doczekał się już czterech sezonów, przyciągnął także inne gwiazdy, w tym Izabellę Krzan i Martę Jeleniewską. Podczas gdy modelka bryluje na planie w Amsterdamie, w Polsce ważyły się losy opieki nad jej synem i... czworonogami.
Kiedy Sandra realizuje zawodowe plany, Aleksander Milwiw-Baron stanął na wysokości zadania. Muzyk z zespołu Afromental nie ograniczył się tylko do opieki nad małym Leonardem. Zabrał do siebie również ukochane psy modelki, traktując je jak pełnoprawnych członków rodziny.
To wyjątkowy gest, zważywszy na toczącą się sądową batalię o rozwód. Juror talent-show wziął pełną odpowiedzialność za „rodzinę” byłej partnerki, dając jej przestrzeń na spokojną pracę za granicą.
instagram.com/alekbaron
„Ten śmiech leczy wszystko”. Tak dziś wyglądają relacje Barona i Kubickiej
Obecne chwile z dzieckiem są dla muzyka szczególnie ważne. Leonard Milwiw-Baron z powodu choroby nie widział się z ojcem przez 7 dni w okresie świątecznym, co Baron bardzo przeżył.
To było dla mnie bardzo trudne nie widzieć się z moim synkiem przez 7 dni. Nie dane nam było spędzić razem świąt w tym roku, bo przez stan zdrowia Leosia nie mogłem go zabrać ze sobą do mojej rodziny we Wrocławiu.
Teraz panowie nadrabiają zaległości. Aleksander Milwiw-Baron opublikował wzruszające nagranie, podpisując je krótko: „Ten śmiech leczy wszystko”. To dojrzały dowód na to, że po rozstaniu można zachować klasę. Dobro dziecka i pupili wygrało z kryzysem w związku.