Trumna z wikliny zamiast złota. Ostatni manifest Brigitte Bardot
Pogrzeb Brigitte Bardot przyciągnął tłumy. To był widok, którego nikt nie potrafił sobie wyobrazić. Gdy orszak ruszył ulicami Saint-Tropez, oczom zgromadzonych ukazała się nie mahoniowa skrzynia, ale trumna z wikliny. Model o nazwie "Bohémien", wypleciony ręcznie we Francji, stał się najgłośniejszym i najbardziej komentowanym elementem ceremonii.
Wybór ten był szokujący dla świata przyzwyczajonego do luksusowych pochówków gwiazd formatu Hollywood. Dla Brigitte Bardot był to jednak logiczny, ostatni manifest. Surowa, biodegradowalna konstrukcja ozdobiona jedynie świeżymi kwiatami krzyczała głośniej niż najdroższe wieńce: natura ponad wszystko.
Oczy całego świata były zwrócone na ten prosty, wiklinowy splot. Symbolizował on wszystko, o co walczyła gwiazda – szacunek do ziemi i odrzucenie próżności.
VALERY HACHE/AFP/East News
Poruszające sceny przy grobie. Nawet zwierzęta przyszły ją pożegnać
Ceremonia na Cmentarzu Morskim była pełna symboli. Choć w tłumie dostrzeżono znane twarze, w tym Marine Le Pen, którą aktorka wspierała, to nie politycy skradli ten moment. Najbardziej wzruszająca scena rozegrała się, gdy przy świeżo usypanym grobie, wśród wieńców, położył się pies.
Zwierzę czuwało przy tabliczce z wymownym napisem w języku francuskim:
Dziękujemy, Brigitte.
To był widok, który wycisnął łzy z oczu obecnych i stał się wiralem w sieci. Było to ostateczne podziękowanie od tych, których Brigitte Bardot broniła przez lata.
Max Guazzini, przyjaciel aktorki, podsumował to najlepiej podczas przemówienia:
Wszystkie zwierzęta, które uratowała i które kochała [...] te zwierzęta mówią: Brigitte, będziemy za tobą tęsknić, kochamy cię i dziękujemy