Podczas gdy Caroline Derpieński pręży się na jachtach w Miami, jej babcia w skromnym domu na Podlasiu wylicza, ile pieniędzy rodzina wpompowała w jej "amerykański sen". Halina Derpieńska postanowiła zrzucić bombę i bez ogródek opowiedzieć o kulisach kariery wnuczki. W tle pojawia się tajemniczy "dziadzio", mieszkanie w prezencie i gigantyczna niewdzięczność.
Babcia Caroline Derpieński uderza w najczulszy punkt wnuczki
Halina Derpieńska bez owijania w bawełnę opisuje dzieciństwo wnuczki jako pasmo korepetycji i zakazów. To nie była sielanka, a raczej musztra narzucona przez matkę, która miała konkretny plan na życie córki. Co najbardziej szokuje? Izolacja. Według relacji jej babci Caroline Derpieński nie miała szans na normalne relacje rówieśnicze, co z pewnością odbiło się na jej psychice.
Jej matka była apodyktyczna, jeśli chodzi o edukację. Karolina nie miała chwili wytchnienia; wracała ze szkoły i od razu szła na korepetycje. Nigdy nie chodziła do przedszkola. Pamiętam, że lubiła się bawić, a ja starałam się zapraszać do niej koleżanki, gdy była u nas na wsi, ale szybko od niej uciekały.
- wyznała Halina Derpieńska portalowi Pudelek.pl.
instagram.com/carolinederpienski
Sielankę Caroline Derpieński przerwał "dziadzio"
Narracja Caroline o tym, że do wszystkiego doszła ciężką pracą, pęka jak bańka mydlana w zderzeniu ze słowami babci. Halina Derpieńska twierdzi, że strumień pieniędzy płynął szerokim korytem – od luksusowych wakacji po własne mieszkanie. Sielanka skończyła się, gdy w życiu 20-latki pojawił się majętny partner, którego babcia pogardliwie nazywa "dziadziem".
To ten moment miał być gwoździem do trumny ich relacji, o czym babcia Caroline Derpieński opowiedziała "Pudelkowi".
Starałam się jej pomóc, wspierając ją finansowo. Zabieraliśmy ją z mężem na wakacje; kilkakrotnie wyjeżdżaliśmy do Grecji, na Malediwy oraz do sąsiednich krajów [...]. Ojciec kupił jej mieszkanie w Białymstoku, by mogła się usamodzielnić. Nasz kontakt urwał się, gdy poznała dziadzia, tak go nazywam.