Różowe włosy, panterka i wielki powrót do katowickiego Spodka – Viki Gabor podczas tegorocznego Sylwestra z Dwójką udowodniła, że jest królową metamorfoz. Choć witała rok 2026 z wielką pewnością siebie, internet ma długą pamięć. Jednak pod blaskiem fleszy wciąż kryje się cień błędu, którego fani nigdy jej nie zapomną.
Wpadka z Andersem to przy tym nic. To była prawdziwa sylwestrowa kompromitacja
Jedną z najgłośniej zapowiadanych gwiazd Sylwestra z Polsatem był Thomas Anders — legenda zespołu Modern Talking. Fani artysty mogli poczuć się rozczarowani, gdy nagle odkryli, że gwiazdor śpiewa z playbacku. W sieci aż zawrzało:
Chamski playback. Typ mnie mocno rozczarował.
Jednak okazuje się, że tegoroczna wpadka z Andersem to nic, przy kompromitacji, jakiej przed laty dopuściła się Viki Gabor. 18-letnia piosenkarka w tym roku wystąpiła na Sylwestrze z Dwójką, zachwycając odważną metamorfozą.
I choć w Katowicach wszystko poszło zgodnie z planem, wystarczy spojrzeć na nagrania z 2023 roku, by zrozumieć, dlaczego internauci wciąż drżą na myśl o jej występach na żywo.
Fot. Przemysław Świderski/AKPA
Wspominamy historyczną wpadkę Viki Gabor z Liberem
To właśnie wtedy Viki Gabor w duecie z Liberem zapomniała tekstu piosenki "Co z nami będzie". Zamiast znanych słów, ze sceny popłynęły niezrozumiałe sylaby i nieśmiałe nucenie. Kamery bezlitośnie pokazały zbliżenie na twarz artystki w chwili konsternacji, a Liber ratował sytuację wymownym spojrzeniem.
Ta pomyłka na scenie stała się viralem w kilka minut, a wpadka Viki Gabor do dziś jest głównym tematem noworocznych memów. Sama wokalistka szybko ucięła hejt, używając żelaznego argumentu. Podkreśliła, że koncert na żywo to nie playback, gdzie wszystko jest idealne, a błędy są częścią autentycznego występu.