Skarbówka kładzie łapę na pieniądzach dla chorych dzieci. Anonimowe wpłaty na akcje charytatywne to "przychód"

Skarbówka kładzie łapę na pieniądzach dla chorych dzieci. Anonimowe wpłaty na akcje charytatywne to "przychód"

Skarbówka kładzie łapę na pieniądzach dla chorych dzieci. Anonimowe wpłaty na akcje charytatywne to "przychód"

Fot. Filip Naumienko/REPORTER; instagram.com/latwogang

Siedmioletni chłopiec cierpiący na czterokończynowe porażenie mózgowe stał się kolejną ofiarą bezdusznej interpretacji fiskusa. Urzędnicy uznali, że anonimowe wpłaty na jego leczenie to przychód, od którego rodzice muszą zapłacić nawet 32 proc. podatku. Decyzja skarbówki wywołała lawinę oburzenia wśród internautów, którzy nie szczędzą gorzkich słów pod adresem aparatu państwowego.

Reklama

Podatek od anonimowych wpłat uderza w potrzebujących

Polski fiskus wziął pod lupę internetowe zbiórki charytatywne, szukając dodatkowych wpływów do budżetu tam, gdzie toczy się walka o życie. Z wytycznych i interpretacji podatkowych, opublikowanych przed czerwcem 2026 roku, wyłania się obraz skrajnego absurdu. Zdarza się, że ktoś wpłaca pieniądze na leczenie w sieci i z dobrego serca podpisuje się jedynie pseudonimem, inicjałami lub nickiem z internetu. W takim przypadku skarbówka kategorycznie odmawia uznania takiej wpłaty za darowiznę.

Według urzędników brak pełnych danych z dowodu osobistego automatycznie przekreśla charytatywny charakter gestu. W jednej z wydanych interpretacji (nr 0111-KDIB1-1.4015.1.2026.1.RH), o której ostatnio szeroko informowały media, anonimowy urzędnik skarbowy stwierdza to wprost, bez grama empatii.

Aby wpłata mogła zostać uznana za darowiznę (…) koniecznym jest, aby darczyńca był możliwy do zidentyfikowania przynajmniej z imienia i nazwiska.

Brak tych danych oznacza dla fiskusa jedno: to zwykły "przychód z innych źródeł", który podlega opodatkowaniu. Zamiast pochylić się nad ludzkim dramatem, aparat państwowy z lupą weryfikuje wpłaty na portalach zbiórkowych, próbując wyciągnąć procent dla siebie.

Piotr rela z rzeszowa i ludzie dobrej woli facebook.com/piotrrela

CZYTAJ WIĘCEJ: Piotr z Rzeszowa chciał zapłacić za pomoc w zejściu z 2. piętra. Reakcja ludzi wyciska łzy: "Rozpłakałem się"

Interpretacja fiskusa uderza w rodziców chorego 7-latka

Rodzice walczący o zdrowie dziecka brutalnie zderzyli się z tymi przepisami. Przykładem jest interpretacja wydana w 2025 roku (nr 0114-KDIP3-2.4011.643.2025.2.JK2). Urzędnicy nałożyli na bliskich siedmioletniego chłopca z czterokończynowym porażeniem mózgowym obowiązek oddania państwu części zebranych środków. Powód? Pieniądze na kosztowną terapię pochodziły od ludzi ukrywających się pod serdecznymi, acz internetowymi nickami.

Państwo urzędnicze uznało w bezlitosny sposób, że danina od takich przelewów wynosi 12 proc. Fiskus traktuje je jako przychód z innych źródeł. Jeśli jednak kwota przekroczy próg 120 tys. zł rocznie, państwo zabierze z nadwyżki aż 32 proc.

Rodzice chorych dzieci nie mogą uwierzyć, że po tym, jak system ochrony zdrowia często rozkłada ręce, zmuszeni są oddawać państwu procent z pieniędzy wrzuconych do wirtualnej puszki.

Anna dymna z podopiecznymi fundacji mimo wszystko mimowszystko.org

CZYTAJ WIĘCEJ: "20 lat nie przespali ani jednej nocy". Anna Dymna buduje azyl dla wycieńczonych rodziców, bo "warto żyć"

Jak ominąć podatek od zbiórek internetowych

Cały ten urzędniczy proces prawny w czerwcu 2026 roku pod lupę wzięli eksperci, którzy alarmują o fatalnych skutkach działań skarbówki. Bartosz Przybysz, radca prawny i doradca podatkowy, na łamach Rzeczpospolitej wypunktował prawdziwe intencje machiny biurokratycznej.

Na internetowe charytatywne zbiórki wpłacają tysiące filantropów. Ale wielu z nich podpisuje się tylko jakimś pseudonimem albo skrótem. I w tym fiskus upatrzył sposób na opodatkowanie wpłat.

Prawnicy dodają, że stanowisko urzędników to jawne zaprzeczenie zdrowego rozsądku i samej definicji obdarowywania. Michał Gądek, radca prawny, bezlitośnie rozprawił się z wymogiem identyfikacji darczyńcy w swojej czerwcowej wypowiedzi dla Rzeczpospolitej, ukazując brak jakiejkolwiek życiowej logiki w działaniu urzędów.

Czy jak kupuję coś w sklepie i sprzedawca nie wie, jak się nazywam, to oznacza, że nie zawarliśmy umowy sprzedaży? Oczywiście, że nie. Tak samo jest z darowizną. Najważniejszy jest jej cel, czyli chęć obdarowania drugiej strony.

Skala problemu jest gigantyczna, co pokazała niedawna akcja influencera Łatwoganga. W zaledwie trzy dni zebrał on ponad 19,8 mln zł na leczenie trzech chłopców, a jego wcześniejsza zbiórka dla Cancer Fighters opiewała na niewiarygodną kwotę 251 mln zł. Przy takich sumach apetyt skarbówki na podatek staje się realnym zagrożeniem dla fundacji.

Jak zatem uniknąć tej biurokratycznej pułapki i nie pozwolić na uszczuplenie środków ratujących zdrowie? Na czerwiec 2026 roku prawo przewiduje jedną główną drogę ewakuacyjną. Beneficjent nie płaci podatku PIT od środków przekazanych bezpośrednio przez fundację lub stowarzyszenie. System traktuje takie wsparcie jako zwolnione z podatku świadczenie z pomocy społecznej. Formalności mogą przytłaczać, ale w starciu z machiną fiskusa to obecnie jedyny sposób, by uniknąć okradania z nadziei we własnym państwie.

Omenaa Mensah pokazała mamę. To prawdziwa ślicznotka [zdjęcia]
Źródło: instagram.com/omenaamensah
Reklama
Reklama