Mięsożerna bakteria w Bałtyku zjada ludzi żywcem. Ocalały z sepsy pacjent przerywa milczenie

Mięsożerna bakteria w Bałtyku zjada ludzi żywcem. Ocalały z sepsy pacjent przerywa milczenie

Mięsożerna bakteria w Bałtyku zjada ludzi żywcem. Ocalały z sepsy pacjent przerywa milczenie

canva.com

Jarosław Vogt pojechał na wymarzone wakacje do Wisełki, a wrócił z wyrokiem śmierci w oczach. Złowroga bakteria Vibrio vulnificus, nazywana potocznie mięsożerną, coraz częściej atakuje turystów. Patogen błyskawicznie przenika przez otwarte rany do krwiobiegu, prowadząc do rozległej sepsy, gwałtownej martwicy tkanek i śpiączki.

Reklama

Śmiertelne żniwo w Niemczech. Warunki rozwoju bakterii Vibrio vulnificus

Bakteria Vibrio rozwija się najlepiej w okresie od końca czerwca do początku września. Naukowcy z Leibniz-Institut für Ostseeforschung wskazują, że patogen ten potrzebuje do namnażania temperatury wody przekraczającej 18°C. Kluczowe jest również odpowiednie zasolenie, które musi wynosić w granicach 12–18 promili. Ocieplający się Bałtyk tworzy idealne środowisko dla tej śmiercionośnej mikroflory.

W sierpniu 2024 roku w niemieckiej Meklemburgii-Pomorzu Przednim rozegrał się prawdziwy horror. Po kąpieli w Bałtyku zmarły tam dwie osoby. Jedną z nich był 81-letni turysta obciążony poważnymi chorobami przewlekłymi. Drugą ofiarą był 59-letni mężczyzna. Lekarze stwierdzili u niego gwałtowną sepsę, bezpośrednio wywołaną przez zakażenie Vibrio vulnificus.

Niemieckie służby sanitarne natychmiast wydały ostrzeżenie dla plażowiczów. Chciano za wszelką cenę uchronić turystów przed bolesnymi powikłaniami i nieodwracalnym ubytkiem tkanek. Krajowy Urząd Zdrowia i Spraw Społecznych (Lagus) Meklemburgii-Pomorza Przedniego przekazał jasne zalecenie:

Jeśli plażowicze należą do grup ryzyka i posiadają obrażenia skóry, należy unikać kontaktu z morzem lub słonawą wodą.

Donald Trump w białej czapce z daszkiem z napisem usa instagram.com/realdonaldtrump

CZYTAJ TAKŻE: Lekarz Donalda Trumpa przerywa milczenie. Prezydent waży 108 kg, a internauci są bezlitośni: "On ledwo chodzi"

Dramat na polskim wybrzeżu. Zakażenia w Wisełce i Świnoujściu

Jarosław Vogt spędzał wakacje w Wisełce w sierpniu 2022 roku. 45-latek jest ofiarą, która na własnej skórze doświadczyła niszczycielskiej siły tego mikroskopijnego zabójcy. Do wniknięcia Vibrio vulnificus w jego organizm doszło przez niewielkie skaleczenie na nodze. Sytuację pogarszał fakt, że turysta był po przeszczepie wątroby, co kwalifikowało go do grupy najwyższego ryzyka.

Stan zapalny w mgnieniu oka przerodził się w zagrażającą życiu sepsę. Chwilę później doprowadził u pacjenta do groźnego udaru. Mieszkaniec Jarocina musiał zostać pilnie wprowadzony w dwutygodniową śpiączkę farmakologiczną. Śmiercionośna bakteria zżerała jego ciało, doprowadzając do utraty znacznej części mięśni w zaatakowanej kończynie. Polscy lekarze byli całkowicie bezradni i początkowo nie potrafili zdiagnozować problemu. Sam Jarosław Vogt tak opisuje ten przerażający czas:

Ból był niemiłosierny, nawet po podaniu leków dosłownie wyłem z bólu.

Aby zobrazować skalę problemu i brak wiedzy o patogenie w Polsce, warto przytoczyć to, co ostatecznie uratowało pacjentowi życie. Zrozpaczony mężczyzna tak wspomina przełomowy moment w jarocińskim szpitalu:

Lekarze w Jarocinie nie wiedzieli, co mi jest. Uratowali mnie pielęgniarze, którzy czytali niemieckie fora medyczne.

Rok wcześniej podobny koszmar rozegrał się w Świnoujściu. W 2021 roku zakażony 30-latek trafił na OIOM, gdy infekcja zaczęła się błyskawicznie rozprzestrzeniać. Bakteria Vibrio zaatakowała jego ciało, doprowadzając do niezwykle drastycznych zmian martwiczych. Patogen dosłownie "zjadał" mięśnie w nodze pacjenta, a specjaliści przez wiele dni prowadzili rozpaczliwą walkę o jego życie.

maja chwalińska z rakietą i zadowoloną miną instagram.com/majachwalinska

CZYTAJ TAKŻE: Polka wygrała na Roland Garros z prawdziwą mistrzynią! 24-letnia Maja Chwalińska pokonała mroczną chorobę i ludzką niechęć!

Polska bezbronna wobec Vibrio? Naukowcy mają sposób na morskiego zabójcę

Państwowa Inspekcja Sanitarna w Polsce nie prowadzi obecnie żadnego oficjalnego nadzoru nad omawianym, śmiertelnym patogenem. Organy podlegające pod Główny Inspektorat Sanitarny nie mają obowiązku prowadzenia monitoringu jakości wody pod kątem obecności Vibrio vulnificus. Szokuje to, że polskie instytucje w ogóle nie rejestrują zakażeń wywołanych przez tę konkretną bakterię.

Plażowicze pozostają całkowicie nieświadomi zagrożenia. Wchodzą do wody, która może być zabójcza w przypadku nawet najdrobniejszego urazu skóry.

Nadzieję na zmianę tej dramatycznej sytuacji dają najnowsze badania prowadzone za naszą zachodnią granicą. Eksperci z Warnemünde opracowali zaawansowany model oparty na sztucznej inteligencji. Technologia ta potrafi niezwykle precyzyjnie prognozować ryzyko wystąpienia bakterii Vibrio z cztero- lub nawet pięciotygodniowym wyprzedzeniem. Kierujący badaniami profesor Matthias Labrenz nie kryje optymizmu w związku z nowym odkryciem:

Po raz pierwszy realne staje się stworzenie praktycznego systemu wczesnego ostrzegania.

Wdrożenie takiego innowacyjnego rozwiązania mogłoby chronić nieświadomych ludzi przed kalectwem i potwornym bólem. Na ten moment każdy turysta musi jednak sam dbać o swoje bezpieczeństwo nad Bałtykiem. Niewinna kąpiel z zadrapaniem na nodze to wciąż śmiertelna loteria.

Prawie golutka Natsu w rozkroku pręży się na jachcie. Fani drwią z jej partnera: "Smutny" [zdjęcia]
Źródło: instagram.com/natalia.karczmarczyk
Reklama
Reklama