Dorota Wellman przeżyła trudne chwile podczas środowego wydania „Dzień Dobry TVN”. Prowadząca w trakcie rozmowy na żywo z modelką Magdą Świder nagle zaczęła się krztusić i miała ogromne problemy ze złapaniem tchu. Sytuacja okazała się na tyle poważna, że ulubienica widzów musiała natychmiast przerwać pracę i pośpiesznie opuścić telewizyjne studio na oczach tysięcy zaskoczonych widzów.
- Dorota Wellman dostała silnego ataku kaszlu podczas wywiadu o kulisach świata mody. Rozmawiała wówczas z Magdą Świder
- Marcin Prokop natychmiast ruszył na pomoc koleżance. Próbował ułatwić jej oddychanie, energicznie poklepując ją po plecach
- Prezenterka musiała opuścić studio programu, jednak wróciła przed kamery po zaledwie trzech minutach, by usiąść przy stole obok Marcina Prokopa
- Marcin Prokop samodzielnie kontynuował wywiad na żywo z zaproszoną modelką
Dorota Wellman zakrztusiła się w Dzień Dobry TVN
Dorota Wellman wspólnie z Marcinem Prokopem zasiadła na kanapie porannego pasma, aby przeprowadzić wywiad z modelką Magdą Świder. Tematem spotkania były kulisy bezwzględnego świata mody, międzynarodowe wybiegi oraz osobiste doświadczenia zaproszonej gwiazdy. Wszystko przebiegało zgodnie z planem aż do momentu, w którym dziennikarka niespodziewanie zaczęła krztusić się na wizji.
Atak kaszlu okazał się wyjątkowo gwałtowny i uniemożliwił gwieździe swobodne mówienie. Dziennikarka próbowała ratować sytuację, jednak dławiący kaszel kompletnie odebrał jej głos w najważniejszym momencie rozmowy. Widzowie mogli zobaczyć, jak prowadząca zmaga się z gwałtownym atakiem kaszlu, który na dobre przerwał prowadzony wywiad.
Dorota Wellman, jak na telewizyjną wyjadaczkę przystało, nawet w obliczu dławiącego kaszlu nie straciła rezonu i z właściwym sobie czarnym humorem ogłosiła światu swoją nadchodzącą „śmierć”.
Bo się zakrztusiłam. Przepraszam, to będzie ten moment, kiedy umrę na antenie
Gdy stało się jasne, że w takich warunkach nie zdoła kontynuować pracy, zwróciła się wtedy bezpośrednio do zdezorientowanych widzów:
Przepraszam, ja chyba muszę państwa opuścić
AKPA
Marcin Prokop ratuje sytuację w studiu
Marcin Prokop błyskawicznie zareagował na kłopoty swojej programowej partnerki, widząc jej męczarnie przed kamerami. Prezenter natychmiast ruszył na ratunek i zapytał koleżankę o powód nagłej niedyspozycji:
Dorotko, co Ty tak kaszlesz?
Gospodarz show bez wahania zaczął poklepywać dziennikarkę po plecach, próbując pomóc jej w odzyskaniu tchu. Niestety doraźna pomoc fizyczna nie przyniosła oczekiwanego rezultatu, a kaszel nie ustępował. Gdy koleżanka opuściła plan, Prokop musiał w ułamku sekundy przejąć pełną kontrolę nad przebiegiem porannego pasma.
Zamiast wzywać śmigłowiec ratunkowy, postawił na sprawdzone metody ludowe i żarty, które miały udowodnić, że w tym duecie to on jest od czarnej roboty. Marcin Prokop wykazał się profesjonalizmem godnym sapera, bez mrugnięcia okiem kontynuując rozmowę, podczas gdy jego redakcyjna połówka próbowała odzyskać oddech za kulisami.
Rozładował gęstą atmosferę typowym dla siebie humorem, żartując z nietypowych okoliczności i sugerując nadawanie znaków dymnych. Dzięki jego opanowaniu wywiad o międzynarodowych pokazach mody toczył się dalej bez większych zakłóceń, podczas gdy dziennikarka przebywała za kulisami, by po chwili wrócić na plan.
AKPA/AKPA
Dorota Wellman i Marcin Prokop prowadzą DDTVN od lat
Dorota Wellman udowodniła jednak, że jest prawdziwą twardzielką polskiej telewizji. Gwiazda wróciła przed kamery po zaledwie trzech minutach nieobecności, jak gdyby nic wielkiego się nie wydarzyło. Spokojnie zajęła swoje miejsce przy stole obok partnera i natychmiast zadała kolejne merytoryczne pytanie zaskoczonej modelce.
Taka reakcja nie powinna nikogo dziwić, ponieważ duet Wellman i Prokop to jedna z najbardziej zgranych par w rodzimych mediach. Ich wspólna droga zawodowa rozpoczęła się wiele lat temu w programie „Pytanie na Śniadanie” w Telewizji Polskiej. Tam narodziła się chemia, którą widzowie podziwiają do dziś.
W przyszłym roku ci uwielbiani przez widzów dziennikarze będą uroczyście świętować okrągłe 20-lecie wspólnej pracy przed kamerami. Przez dwie dekady na antenie widzieli już niemal wszystko, a środowy incydent z atakiem kaszlu z pewnością przejdzie do historii ich najzabawniejszych wpadek na żywo. Po raz kolejny udowodnili, że w telewizji potrafią wybrnąć z każdej opresji.