Helena Englert przebojem wdarła się na parkiet 19. edycji „Tańca z Gwiazdami”. 26-letnia aktorka za ognistą sambę otrzymała od jurorów aż 28 punktów, co wywołało w sieci prawdziwą burzę. Widzowie, wyposażeni w detektory faworyzowania o czułości godnej NASA, natychmiast zwrócili uwagę na zachowanie nowej jurorki i zaczęli głośno spekulować o taryfie ulgowej. Czy znane nazwisko i branżowe znajomości znów podzielą wiernych fanów telewizyjnego show?
- Helena Englert i Roman Osadchiy wytańczyli 28 punktów, a tym samym zajęli pierwsze miejsce w tabeli ex aequo z Martą Wiśniewską oraz Krystianem Rzymkiewiczem
- Julia Wieniawa, debiutująca w roli jurorki, oceniła ten występ najwyżej - przyznała parze 8 punktów
- Internauci w komentarzach zarzucają produkcji faworyzowanie aktorki i wypominają jej status „nepo baby”
Sukces Heleny Englert w pierwszym odcinku „Tańca z Gwiazdami”
Helena Englert rozpoczęła zmagania na parkiecie Polsatu od wyjątkowo trudnego zadania. W niedzielnym, pierwszym odcinku 19. edycji show aktorka zatańczyła u boku Romana Osadchiya dynamiczną sambę do piosenki „Quando, quando, quando” Toniego Renisa. Wybór tego tańca na sam start bywa dla uczestników prawdziwą pułapką, jednak para poradziła sobie z choreografią bez potknięć.
Sędziowie nie kryli uznania dla formy debiutantki. Rafał Maserak ocenił układ na 7 punktów, Tomasz Wygoda również dołożył 7, a tradycyjnie surowa Iwona Pavlović przyznała 6 punktów. W sumie para zebrała 28 punktów. Taki wynik zapewnił im fotel lidera, ex aequo z dwiema innymi parami: Martą Wiśniewską i Krystianem Rzymkiewiczem.
Technicznie? Rewelacja
- ocenił Rafał Maserak, choć zauważył pewien niedosyt w tzw. bounce’ie, czyli pulsującym ruchu ciała. Juror chwalił jednak technikę i energię córki znanej pary aktorskiej.
Fot. Paweł Wrzecion/AKPA
Julia Wieniawa zachwycona występem znajomej
W 19. edycji formatu zaszły spore zmiany przy sędziowskim stole, na którym zasiadła Julia Wieniawa. Młoda celebrytka zadebiutowała w roli jurorki u boku Pavlović, Maseraka i Wygody. To właśnie ona oceniła taniec Englert najwyżej ze wszystkich członków jury, wyciągając tabliczkę z ósemką.
Nowa jurorka nie szczędziła koleżance ciepłych słów prosto z sędziowskiego fotela. Zamiast chłodnego profesjonalizmu widzowie zobaczyli ogromną serdeczność. Cóż za przypadek - pierwsza ósemka w karierze jurorskiej Julii powędrowała prosto do rąk dobrej znajomej. Branżowa solidarność to piękna rzecz, choć fani przed telewizorami mogli poczuć lekki zgrzyt.
Oj, Helena, Helena. Taką cię znam i taką cię uwielbiam. Dostałaś sambę - jeden z najtrudniejszych tańców. Chapeau bas, że osiągnęłaś taki poziom w pierwszym odcinku
- zachwycała się na wizji Julia Wieniawa.
Reakcje widzów i oskarżenia o faworyzowanie
Popis Heleny Englert błyskawicznie podzielił internautów i rozpętał w mediach społecznościowych gorącą dyskusję. Wielu komentujących doceniło jej warsztat i ekspresję sceniczną.
Dziewczyna jak wulkan energii! Już widać, że jest faworytką
- napisał jeden z internautów na oficjalnym profilu programu.
Obok zachwytów pojawił się jednak kubeł zimnej wody. Część widzów uznała, że sędziowie - a w szczególności Wieniawa - potraktowali uczestniczkę ze zbyt dużą taryfą ulgową. W komentarzach regularnie powracało określenie „nepo baby”, nawiązujące do faktu, że Helena jest córką Jana Englerta i Beaty Ścibakówny. Po tym, jak w sierpniu wulgarny popis Heleny Englert na festiwalu oburzył internautów, każdy jej krok w mediach jest śledzony ze zdwojoną czujnością.
Sama aktorka w materiale wyemitowanym w programie zdobyła się na zaskakującą szczerość. Przed kamerami wyznała, że czuje się nielubiana. Udział w tanecznym show jest dla niej szansą, by ludzie wreszcie zmienili o niej zdanie. Po pierwszym odcinku widać wyraźnie, że droga do sympatii wszystkich widzów będzie kręta.