Weronika Książkiewicz przez blisko dwie dekady ukrywała przed fanami bolesną prawdę. Aktorka, u której w wieku 28 lat zdiagnozowano ośmiocentymetrowego guza rdzenia kręgowego, w czerwcu 2026 roku wyznała w „Dzień Dobry TVN”, że przez 17 lat od operacji każdy jej krok wiązał się z chronicznym cierpieniem, niedowładem łydki i ukrywanym utykaniem.
Poważna diagnoza i pilna operacja kręgosłupa
Weronika Książkiewicz w 2009 roku przygotowywała się do występów w dziewiątej edycji programu „Taniec z gwiazdami”, u boku Rafała Maseraka. Jej udział w show został nagle przerwany ze względów zdrowotnych już po pierwszym występie na żywo. Aktorka zaczęła niepokojąco tracić władzę oraz siłę w jednej nodze. Szukając przyczyny tych dolegliwości, usłyszała diagnozę, która całkowicie zmieniła jej życie.
Wiosną tamtego roku gwiazda musiała definitywnie zrezygnować z dalszych treningów. W poniedziałek, tuż po niedzielnym odcinku, trafiła na salę operacyjną, gdzie lekarze przystąpili do usunięcia zmiany z rdzenia kręgowego. Zabieg trwał około dziesięciu godzin i był dla jej organizmu niezwykle obciążający. Podczas czerwcowej rozmowy na antenie TVN, Weronika Książkiewicz wyznała bez ogródek:
Zaczęłam czuć, że gdzieś tracę jedną nogę, nie mam w niej siły. Ta noga nie trzyma mojego ciężaru ciała. Niestety rezonans wykazał, że mam ogromnego guza, ośmiocentymetrowego na rdzeniu kręgowym. Prawdopodobnie ten guz rósł bardzo długo ze mną. Lekarze powiedzieli, że to musiało się dziać od dziecka.
AKPA
Życie z przewlekłym bólem po usunięciu nowotworu
Mimo pomyślnego finału wielogodzinnej operacji, powrót do pełni sił okazał się procesem wymagającym niezwykłej cierpliwości. Przez blisko dwie dekady aktorka musiała radzić sobie z wyjątkowo trudną codziennością. Borykała się z nieustannym cierpieniem, niedowładem jednego z mięśni łydki oraz ciągłym utykaniem. Dla osoby pracującej na planach zdjęciowych i deskach teatru stanowiło to gigantyczne wyzwanie.
Choć widzowie podziwiali jej kolejne role, niewielu miało świadomość fizycznego cierpienia, jakie artystka odczuwała po wyłączeniu kamer. Weronika Książkiewicz w poruszającym reportażu śniadaniówki otwarcie opowiedziała o ukrywanej przez lata prawdzie. Z jej słów wyłania się obraz niezwykle silnej kobiety, która nie zamierzała się poddać:
Przez 17 lat żyłam z ciągłym bólem, do którego się przyzwyczaiłam i stał się on codziennością. Myślę, że niewiele osób wie, że byłam, jeszcze jestem trochę kulawa i kuśtykam na tę jedną nogę. W kadrach filmowych nigdy tego nie widać.
AKPA
Przełomowa rehabilitacja i powrót do pełnej sprawności
Nadzieja na całkowitą poprawę sytuacji pojawiła się stosunkowo niedawno. Około półtora roku temu, w związku z przygotowaniami do nowej roli filmowej, reżyser poprosił gwiazdę o poprawę kondycji fizycznej. Aktorka rozpoczęła wówczas intensywną współpracę z mistrzynią Polski w fitnessie, Natalią Mlekicką. To właśnie ta odważna decyzja przyniosła upragniony przełom w ciągnącej się od lat rehabilitacji. Historia aktorki zbiega się w czasie z ogłoszeniem budowy innowacyjnego ośrodka „The Brain”, który ma pomagać pacjentom z podobnymi schorzeniami.
Dzięki specjalistycznym treningom udało się przywrócić do pracy mięsień łydki, który pozostawał w niedowładzie od czasu operacji w 2009 roku. Dla artystki był to niewyobrażalny sukces, zdejmujący z jej barków ogromny ciężar psychiczny i fizyczny. Na zakończenie czerwcowej rozmowy w studiu telewizyjnym, Weronika Książkiewicz zaapelowała do widzów o niepoddawanie się w walce o zdrowie:
Po 17 latach po operacji ta łydka zaczęła mi pracować. To jest dla mnie cud tak naprawdę. Cud, który wyniknął z wiedzy i ciężkiej pracy, takiego uparcia. Dlatego mówię to dzisiaj. Jeśli ktoś się waha, jest po ciężkich operacjach czy kontuzjach – nie zostawiajcie tego. Nie odkładajcie na później, tylko spróbujcie zawalczyć.