Maja Chwalińska zaliczyła historyczny występ, o którym mówi dziś cały sportowy świat. Startująca z kwalifikacji Polka dotarła aż do wielkiego finału tegorocznego turnieju Roland Garros. Choć w decydującym meczu o tytuł mistrzyni French Open przegrała z Rosjanką Mirrą Andriejewą 3:6, 2:6, jej imponujący awans w czerwcowym rankingu WTA ze 114. na 21. miejsce to niewątpliwie powód do ogromnej dumy.
Historyczny finał w Paryżu
Maja Chwalińska, mimo przegranej w finale, stała się nową bohaterką narodową. Urodziła się w Miechowie, a wychowała i trenowała w Dąbrowie Górniczej. Na francuskich kortach tenisistka pokazała niesamowitą klasę. Aż trudno uwierzyć, jak długą drogę przeszła, by według stanu na czerwiec 2026 roku stać się 21. rakietą świata i dotrzeć na sam szczyt.
Na zdj.: Maja Chwalińska, Fot. Jacek Kurnikowski/AKPA
Rodzice Mai Chwalińskiej: Kim są? Matka tenisistki to recepcjonistka, ojciec pracował w kopalni
Nasza nowa gwiazda kortów nie miała wszystkiego podanego na tacy. To właśnie wsparcie ze strony najbliższych ukształtowało w niej tak potężną wolę walki. Matka tenisistki na co dzień pracuje jako recepcjonistka, z kolei jej ojciec zarabiał na chleb jako górnik w kopalni. Sukces 24-latki to piękny dowód na to, że nasza dziewczyna z prostej rodziny może zawojować wielki świat dzięki wsparciu zwykłych ludzi.
Sława ma jednak swoją cenę, o czym Polka przekonała się bardzo szybko. Świeżo po powrocie z Paryża na lotnisku doszło do niespodziewanego zgrzytu. Maja nie gryzła się w język i skrytykowała dziennikarzy za robienie jej niekorzystnych zdjęć. To tylko pokazuje, że wicemistrzyni z wielkiego szlema ma twardy charakter i absolutnie nie pozwala wejść sobie na głowę.
Jakub Jastrzębski ujawnia prawdę o treningach Chwalińskiej
Sekret rewelacyjnej formy młodej gwiazdy postanowił niedawno zdradzić świadek jej potężnego wysiłku. W pomeczowym wywiadzie dla programu „halo tu polsat” Jakub Jastrzębski uchylił rąbka tajemnicy na temat jej codziennej rutyny. Przygotowania na korcie wyglądały absolutnie nieszablonowo. Zwykły śmiertelnik przewróciłby się o własne nogi, ale dla 24-latki z Dąbrowy Górniczej odbijanie piłki z zamkniętymi oczami to po prostu wtorek.
"Niektóre te ćwiczenia to były jak sztuczki cyrkowe. Robiła je z zamkniętymi oczami i słuchawkami na uszach, łącząc odbijanie z kozłowaniem piłki do siatkówki." — Jakub Jastrzębski, były sparingpartner
Opowieści o tych ekstremalnych metodach doskonale tłumaczą, dlaczego Maja Chwalińska tak świetnie radziła sobie z gigantyczną presją w krytycznych momentach turnieju. Jastrzębski nie krył podziwu dla determinacji swojej dawnej koleżanki z kortu. W rozmowie telewizyjnej dawny kolega wprost przyznał, że poziom trudności tych zadań wykraczał poza standardowe sportowe ramy.
"[Robiła] przeróżne takie układy. Myślę, że zwykłemu człowiekowi albo nawet dobremu sportowcowi by się nie udały." — Jakub Jastrzębski
Ogromny skok w oficjalnym zestawieniu najlepszych rakiet świata to zaledwie przedsmak nadchodzących sukcesów. Błyskotliwy finał francuskiego wielkiego szlema udowodnił bez cienia wątpliwości, że nie ma dla niej rzeczy niemożliwych.