Marek Kondrat po latach zdecydował się na szczere wyznanie dotyczące wspólnej przeszłości z Lechem i Jarosławem Kaczyńskimi. Legendarny aktor, który 64 lata temu jako dziecko mieszkał z bliźniakami w jednym hotelu, nie gryzie się w język i opisuje ich jako "żywioł nie do opanowania". Kaczyńscy za swój debiut zarobili gigantyczną jak na tamte czasy kwotę 40 tys. zł, jednak ich zachowanie za zamkniętymi drzwiami pokoju do dziś budzi gorące emocje.
Marek Kondrat o kulisach spotkania z bracią Kaczyńskimi w łódzkim hotelu
Na początku lat 60. w Wytwórni Filmowej "Syrena" równolegle powstawały dwa filmy. 11-letni Marek Kondrat pracował na planie "Historii żółtej ciżemki", a 12-letni Jarosław Kaczyński i Lech Kaczyński wcielali się w główne role w produkcji Jana Batorego "O dwóch takich, co ukradli księżyc". Młodzi aktorzy mieszkali w tym samym łódzkim hotelu.
Jadwiga Kaczyńska zrezygnowała z pracy nauczycielki, by pilnować synów na planie. Musiała trzymać ich krótko, bo zachowanie bliźniaków wprawiało w osłupienie całą obsługę i ekipę filmową.
To były dwa czorty, które ze swoją piękną matką mieszkały w tym samym hotelu i przewracały go do góry nogami
Obsługa hotelowa wielokrotnie groziła, że wyrzuci braci i zablokuje realizację zdjęć. Marek Kondrat był naocznym świadkiem niebezpiecznej sytuacji, gdy jeden z bliźniaków wyszedł przez okno na zadaszenie nad wejściem.
Czasem bywałem u nich, czasem oni bywali u mnie. Mój pokój mieścił się nad wejściem do hotelu, który miał zadaszenie. Coś tam wyleciało na nie i jeden z braci bliźniaków wylazł tam, za co został bardzo mocno skarcony przez obsługę hotelu. Z groźbą, że więcej filmów nie nakręcą w tym miejscu
Jadwiga Kaczyńska z synami / Fot. Wiki Commons
Jak bawili się bracia Kaczyńscy? Jarosław i Lech toczyli wojny ołowianymi żołnierzykami
Poza planem filmowym bracia zamykali się w pokoju i toczyli swoje własne bitwy. Główną rozrywką Jarosława Kaczyńskiego i Lecha Kaczyńskiego były bezpardonowe gry ołowianymi żołnierzykami.
Z relacji aktora jasno wynika, że w tych zabawach zawsze dominował jeden z nich. Marek Kondrat zauważył psychologiczną zależność, w której Jarosław Kaczyński musiał wygrywać, a Lech Kaczyński po prostu akceptował porażkę.
Oni grali głównie w wojny, mieli kilka pudeł żołnierzy ołowianych. To była treść ich zabaw. Zazwyczaj Jarek musiał tę wojnę wygrywać. Leszek, który był skromniejszy w tych ambicjach, musiał przegrać, krótko mówiąc. Temperament okazywali bardzo znaczny. I widziałem, jak wiszą na sobie, jak są zależni od siebie. I jak komplikują życie innym ludziom, także wspólnie. Psycholog powiedziałby, że to się daje w dzieciństwie zauważyć, kto kim będzie w przyszłości
ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER; Youtube/ Maciek Ignaczak
CZYTAJ TAKŻE: Tak wyglądał Jaruś Kaczyński za małolata. Bardzo się zmienił? [dużo zdjęć]
Niebezpieczne incydenty na planie filmu O dwóch takich co ukradli księżyc
Wybryki z hotelowym zadaszeniem to zaledwie część prawdy o ówczesnych zachowaniach braci. Lech Kaczyński po latach wyznał wprost, że jego brat odpalił w łazience świecę dymną. Producent Włodzimierz Grocholski gasił pożar, a apartament oddymiano przez wiele godzin:
Jarek odpalił kiedyś w hotelu świecę dymną. Dał ją nam Grocholski [producent filmowy – red.], przekomiczny, trochę dziecinny człowiek, który bardzo nas lubił. A może to Jarek sam porwał świece z planu? Nie pamiętam. Grocholski nas zresztą uratował. Bo jak zaczęło się dymić w łazience, zaraz po niego pobiegłem i on to zdusił. Musieliśmy oddymiać apartament przez wiele godzin
Inni świadkowie tamtych wydarzeń też nie gryzą się w język. Gwiazdor polskiej estrady, Krzysztof Krawczyk, wspominał sytuację, w której ojciec musiał prowadzić przyszłego prezydenta na łańcuchu, by fizycznie zapanować nad jego niespożytą energią.
Ogromne emocje wywołuje jednak metoda na poskromienie niesfornych bliźniaków. Małgorzata Potocka opowiedziała, w jaki sposób zmuszała braci, by zeszli z filmowych pelikanów, stojących w jej pokoju.
B.łam ich wtedy linijką po nogach, liczyłam do dziesięciu i kazałam schodzić.
Mimo tych wszystkich incydentów debiut młodych aktorów zakończył się komercyjnym sukcesem. Bracia nie kontynuowali jednak kariery przed kamerą, wybierając inną drogę. Marek Kondrat odniósł się do tego wyboru w niezwykle gorzkich słowach.
Mam z tym bolesne wspomnienie. Z perspektywy lat pomyślałem, że nie wykonałem nic w tym czasie, kiedy ich spotkałem, żeby ich przekonać, aby zostali jednak aktorami. Bo to by było dużo zdrowsze dla regionu, w którym żyjemy