Sandra Kubicka właśnie rozbiła bank domysłów i dostarczyła internetowym detektywom pożywki na długie tygodnie. Celebrytka, która ledwo wróciła do kraju, postanowiła odwiedzić posiadłość dzieloną z byłym partnerem, a to, co tam zobaczyła, wywołało u niej reakcję łańcuchową. Relacja o "niespodziance" zniknęła z sieci szybciej, niż się pojawiła, co w świecie show-biznesu oznacza tylko jedno: Sandra próbowała w panice ugasić wizerunkowy pożar.
Niezapowiedziana wizyta Kubickiej u Barona i nagranie usunięte w popłochu
Po intensywnych nagraniach do programu "The Floor" w Amsterdamie, Sandra Kubicka zamiast odpocząć, skierowała swoje pierwsze kroki do domu, który formalnie wciąż dzieli z Baronem. Miała to być rutynowa wizyta logistyczna po odbiór reszty rzeczy, ale zakończyła się emocjonalnym trzęsieniem ziemi. Modelka opublikowała nagranie, na którym z przekąsem i wyraźnym szokiem mówi o tym, co zastała na miejscu, by chwilę później usunąć dowody ze swojego profilu.
Sieć jednak nie zapomina, a fakt, że gwiazda próbowała tak gwałtownie wycofać się ze swoich słów, tylko potwierdza, że sytuacja w willi wymknęła się spod kontroli. Jej krótki, ale niezwykle wymowny komentarz sugeruje, że wizyta w dawnym gniazdku miłości dostarczyła jej wrażeń, na które nie była gotowa.
Tak że no, przed chwilą byłam w moim domu po kilka rzeczy. No i niespodzianka na mnie tam czekała. If you know what I mean...
instagram.com/sandrakubicka
"Efekt Shakiry"? Internauci nie mają litości dla Barona
Fani Sandry, działający sprawniej niż najlepsi prywatni detektywi, nie mają najmniejszych wątpliwości: Baron nie był w domu sam. W sieci aż huczy od teorii, że modelka natknęła się na niezaprzeczalne ślady obecności innej kobiety w ich wspólnej przestrzeni.
Inna kobieta tam była i dżem z lodówki wyjadła?
Zastała męża z jakąś panią na pewno.
Dla obserwatorów sprawa jest jasna – to nie był zwykły bałagan w salonie, ale dowód na to, że miejsce Sandry ktoś już zajął. Użycie tak sugestywnego zwrotu przez celebrytkę to dla wielu ostateczne potwierdzenie, że "niespodzianka" miała długie nogi i nie była zaplanowana przez byłą partnerkę.
instagram.com/sandrakubicka/
Rozwód w tle i walka o spokój syna
Choć formalny rozwód Sandry Kubickiej i Barona jest w toku, a ostatni pozew wpłynął do sądu w listopadzie, ostateczne rozliczenie z przeszłością okazuje się trudniejsze, niż przypuszczano. Sytuacja jest patowa: celebrytka wije własne gniazdko – nowe mieszkanie Sandry Kubickiej zachwyca luksusem – ale jako współwłaścicielka domu z eks-partnerem, wciąż musi tam wracać.
To rodzi gigantyczne napięcia, zwłaszcza gdy Sandra musi bronić się przed zarzutami o nowy romans, podczas gdy sama sugeruje nierówne traktowanie przez media w obliczu tego, co dzieje się u jej byłego męża.
W tym medialnym cyklonie najważniejszy pozostaje dla niej syn, Leoś Kubicki, którego celebrytka chroni jak lwica, ucinając plotki o poszukiwaniu zastępczego ojca.
Uwierzcie mi, że jestem daleko od tego etapu, na pewno nie będę Leosiowi mieszać w głowie i "nowych tatusiów mu znajdywać". [...] Wymyślane są historie, żebym była ta zła, albo ta, co już tak szybko się pocieszyła. [...] A w drugą stronę nie ma takich artykułów. Hit, co? Dziwny zbieg okoliczności.
Sprawa usuniętego nagrania z pewnością będzie miała swój ciąg dalszy, bo w show-biznesie tajemnice lubią wychodzić na jaw w najmniej odpowiednim momencie. A Wy jak myślicie, kogo (lub co) Sandra zastała w sypialni, że aż musiała zamilknąć?