Księża widzą to od razu. Wystarczy jeden gest, by wiedzieli, że nie chodzisz do kościoła

Księża widzą to od razu. Wystarczy jeden gest, by wiedzieli, że nie chodzisz do kościoła

Księża widzą to od razu. Wystarczy jeden gest, by wiedzieli, że nie chodzisz do kościoła

canva.com

Sezon na wizyty duszpasterskie to dla wielu Polaków czas paraliżującego strachu przed otwarciem drzwi. Gdy jedni polerują krzyże, inni w popłochu wymyślają usprawiedliwienia. Okazuje się jednak, że prawda, której nie przykryje nawet najładniejszy obrus, wychodzi na jaw w kilka sekund. Dla duchownych to często "godzina prawdy", a dla wiernych... festiwal niezręczności.

Reklama

"O, jakiś nowy ksiądz!". Ten błąd zdradza cię na starcie

Wyobraźmy sobie scenę jak z komedii pomyłek: drzwi się otwierają, domownik wita gościa szerokim uśmiechem i rzuca uprzejme: "O, jakiś nowy ksiądz w tym roku do nas przychodzi!". Myśli, że jest miły, a w rzeczywistości właśnie "podpisuje na siebie wyrok" w oczach duszpasterza. Dla kapłana, który od trzech lat poci się w konfesjonale i co niedzielę głosi kazania w tej samej parafii, takie słowa są jak siarczysty policzek.

To zdanie, często cytowane przez duchownych, brutalnie obnaża faktyczne zaangażowanie domowników w życie kościoła rzymsko-katolickiego w Polsce oraz ich relacje z parafią. Ksiądz wchodzi i od razu wie: ten dom omija Kościół szerokim łukiem, a twarz proboszcza jest dla domowników równie anonimowa, co obsługa klienta na infolinii. Zdziwienie na twarzy parafianina to dla księdza jasny sygnał, że życie Kościoła jest w tym domu tematem zupełnie obcym.

Uśmiechnięty ksiądz ubrany na biało Canva

Czytaj także: Tego absolutnie nie rób podczas kolędy. Jedno zachowanie to "wyraz najwyższej pogardy"

Ucieczka z domu i "brak przygotowania". Tak Polacy unikają kolędy

Gorliwy parafianin zna grafik kolędy na pamięć, podczas gdy "niedzielny katolik" nagle doznaje amnezji. Choć termin kolędy jest ogłaszany z ambony, duchowni wciąż słyszą, że "nikt nie wiedział". To jednak wersja light. Prawdziwy dreszczowiec zaczyna się, gdy w ruch idą zasłonięte rolety i zgaszone światła.

Domownicy udają, że ich nie ma, gasząc telewizory i nasłuchując kroków na klatce schodowej, choć sąsiedzi chwilę wcześniej lojalnie donieśli, że "Kowalscy są, tylko się chowają". Franciszkanie z Sanoka nie mają złudzeń co do takich manewrów. Zauważają, że ludzie stosujący takie taktyki:

Są jakoś "na bakier" z Kościołem

Kreatywność w unikaniu spotkania nie zna granic. Wizyta duszpasterska staje się dla wielu grą w chowanego. Zaryglowane drzwi i głucha cisza to dla księdza czytelniejszy znak o braku obecności w kościele niż jakakolwiek rozmowa.

Uśmiechnięty ksiądz pokazuje gest medytacji Canva

Agresywne psy i puste obietnice. Co jeszcze widzą duchowni?

Zanim ksiądz przekroczy próg, teren badają ministranci – młodzi ludzie na pierwszej linii frontu. To oni przyjmują na siebie pierwsze ciosy, często dosłowne, w postaci niechęci czy wyzwisk, zanim duszpasterz w ogóle pojawi się na piętrze.

Oni są zwiastunami, oni pierwsi widzą reakcje ludzi, czasami agresję

W środku nie jest lepiej. Agresywne psy, nad którymi nikt nie panuje, to plaga, na którą skarżą się m.in. księża z Sanoka. Zamiast modlitwy, trwa walka o przetrwanie nogawek sutanny, co świadczy o kompletnym braku szacunku dla gościa. Zalecenie jest proste, choć często ignorowane:

Można na czas kolędy (około 10 minut) zaprowadzić zwierzę do pustego pokoju, poprosić o popilnowanie zwierzęcia przez sąsiadów

A gdy już uda się usiąść, zaczyna się coroczny rytuał składania pustych obietnic. Temat konkubinat a kolęda wraca jak bumerang. Pary kreatywnie tłumaczą, dlaczego ślubu wciąż nie ma, przysięgając poprawę "za rok". Dla księdza to jasny sygnał, że deklaracje te są warte tyle, co zeszłoroczny śnieg.

Warto też pamiętać, że stół na kolędę co przygotować to nie wiedza tajemna. Jeśli zamiast kropidła na stole ląduje pędzel do golenia, a domownicy nerwowo szukają krzyża, sprawa jest jasna.

Na stole należy wcześniej przygotować następujące znaki i symbole: Pismo św., krzyż, świece, woda święcona, kropidło (zamiast kropidła może być zwykła zielona gałązka)

Jeśli ktoś ma potrzebę głębszej rozmowy, Franciszkanie z Sanoka radzą:

Jeśli nasi parafianie życzą sobie dłużej porozmawiać, pobyć w obecności kapłana czy też ugościć go - należy wtedy umówić się w dogodnym dla obu stron terminie

Czy naprawdę da się oszukać kogoś, kto zawodowo zajmuje się słuchaniem ludzkich grzechów i sekretów? Duchowni widzą więcej, niż nam się wydaje, a nasze nerwowe tłumaczenia tylko utwierdzają ich w przekonaniu, z kim tak naprawdę mają do czynienia.

Ksiądz Roman znowu zagrał z Jurkiem. Piękny przykład z Podkarpacia.
Źródło: facebook.com/romanjag
Reklama
Reklama