Donald Tusk potwierdził medialne doniesienia na temat marcowej wizyty Władysława Kosiniaka-Kamysza w Waszyngtonie. Premier ujawnił, że szef MON poinformował go o rozmowie z Donaldem Trumpem. Miała ona wyjątkowo poufny charakter i wbrew pozorom wcale nie dotyczyła amerykańskich baz wojskowych, lecz sytuacji wewnętrznej w Polsce. W koalicji rządzącej natychmiast zawrzało.
- Spotkanie Kosiniaka-Kamysza z Trumpem odbyło się 2 marca 2026 roku w Białym Domu
- Trump miał namawiać szefa MON do opuszczenia koalicji i utworzenia sojuszu z prawicą
- MSZ oraz prezydent Karol Nawrocki potwierdzili, że nie otrzymali dokumentu z rozmowy
- Adam Bielan twierdzi, że pośredniczył w organizacji spotkania, czemu zaprzecza otoczenie ministra
Kulisy marcowego spotkania w Waszyngtonie
Władysław Kosiniak-Kamysz rozmawiał z Donaldem Trumpem wspomnianego dnia w Białym Domu. Wicepremier przebywał w Waszyngtonie na uroczystości pośmiertnego uhonorowania Medalem Honoru starszego sierżanta Michaela Ollisa. Szybko jednak okazało się, że za kulisami państwowych ceremonii doszło do dyskusji, która wywołała w Warszawie prawdziwe trzęsienie ziemi.
Według medialnych doniesień Donald Trump miał sugerować szefowi MON opuszczenie obecnej koalicji i zawiązanie nowego układu z prawicą. Miał też deklarować pełne wsparcie Stanów Zjednoczonych. Pojawiły się informacje, że Amerykanie mieli być zainteresowani zmianą premiera w Warszawie. Prawicowe zabiegi o polityczną rękę lidera PSL weszły najwyraźniej na szczebel międzynarodowy, choć sam wicepremier zdaje się udawać, że te polityczne zaloty go nie dotyczą.
Sam Donald Tusk postanowił publicznie skomentować te doniesienia, zachowując jednak dyplomatyczną powściągliwość. Tak opisał rozmowę w TVN24:
Rozmowa miała dyskrecjonalny charakter i dlatego czuję się zobowiązany do dyskrecji. Dotyczyła raczej sytuacji wewnętrznej w Polsce, tak bym powiedział najdelikatniej
J.D. Vance, Natalie Harp i Donald Trump w Gabinecie Owalnym / Fot. Wiki Commons
Dokumentacyjny impas i reakcja MSZ
Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślał, że spotkanie miało charakter nieformalny. Z tego względu nie sporządzono notatki dla dyplomacji. Brak dokumentu wywołał jednak natychmiastowe pytania w obozie władzy.
Radosław Sikorski w mediach społecznościowych otwarcie wytknął brak jakichkolwiek dokumentów w resorcie spraw zagranicznych. Szef MSZ napisał:
Z tak ważnej rozmowy organizator miał obowiązek sporządzić notatkę, a taka do MSZ "nie dotarła". Czyżby dlatego, że spotkanie służyło też próbie zaangażowania obcego państwa w naszą wewnętrzną politykę?
Żadnego raportu z Waszyngtonu nie otrzymała również głowa państwa. Karol Nawrocki, przebywający na Filipinach, poinformował na konferencji prasowej, że nie dostał od szefa MON żadnej notatki ani dokumentu. Jak dodał, nie zna szczegółów tej rozmowy.
x.com/nowePSL
Spór o rolę Adama Bielana w organizacji wizyty
Adam Bielan i politycy PSL skoczyli sobie do gardeł w sporze o to, kto właściwie zaaranżował wizytę wicepremiera u amerykańskiego przywódcy. Europoseł PiS twierdzi, że pomógł zorganizować spotkanie z Donaldem Trumpem, za co szef MON miał mu podziękować. W mediach społecznościowych zwrócił się bezpośrednio do ministra:
Proszę powiedzieć Polakom, czego dotyczyła ta rozmowa i czy prezydent Donald Trump w jakikolwiek sposób »szantażował« pana lub polski rząd, jak sugerują dziś politycy koalicji
Otoczenie Władysława Kosiniaka-Kamysza przedstawia zupełnie inną wersję wydarzeń. Współpracownicy ministra twierdzą, że rola Bielana była żadna. Według nich szef MON zwrócił się o pomoc do Pałacu Prezydenckiego, nie rozmawiając z europosłem.
Donald Tusk odniósł się do sprawy rano, podczas inauguracji roku akademickiego w Akademii Sztuki Wojennej. Premier oświadczył, że Polska nie pozwoli sobie na akty agresji. Podkreślił też, że ani wróg, ani sojusznik nie będzie decydował o tym, jaką drogą podążają Polacy i kto rządzi w kraju.