Anita Sokołowska po ponad dekadzie grania Zuzy Markiewicz zdecydowała się na drastyczny krok i odeszła z serialu „Przyjaciółki”. Aktorka w wywiadzie z Mateuszem Szymkowiakiem szczerze opowiedziała o wypaleniu zawodowym, zmęczeniu fizycznym i kulisach uśmiercenia jej bohaterki, co stało się tematem jej rozmowy z Mateuszem Szymkowiakiem.
- Anita Sokołowska przyznała, że pod koniec pracy czuła skrajne wyczerpanie i niechęć do przychodzenia na plan. Gwiazda odeszła po dekadzie, by uniknąć zaszufladkowania i zyskać czas na inne projekty artystyczne
- Twórcy „Przyjaciółek” uśmiercili graną przez aktorkę bohaterkę, Zuzę Markiewicz, po walce z ciężką chorobą
- Ekipa produkcji pożegnała gwiazdę symbolicznym gestem - podczas kręcenia sceny śmierci wszyscy zjawili się ubrani na czarno
Dlaczego Anita Sokołowska odeszła z „Przyjaciółek”
Anita Sokołowska przez lata była jedną z twarzy uwielbianego formatu stacji Polsat. Widzowie z zapartym tchem śledzili perypetie pewnej siebie Zuzy Markiewicz, a produkcja regularnie gromadziła przed ekranami miliony Polaków. Za kulisami kryła się jednak ogromna presja i wyczerpujący harmonogram. Po dekadzie obecności na planie czuła, że dotarła do ściany.
Odejście z produkcji było podyktowane kolosalnym obciążeniem pracą. Realizacja dwóch transz serialu rocznie, w połączeniu z obowiązkami na deskach teatru, doprowadziła ją do skrajnego zmęczenia fizycznego i psychicznego. W szczerej rozmowie u Mateusza Szymkowiaka artystka postanowiła przerwać milczenie i mówi wprost o dramatycznych sygnałach, jakie wysyłał jej własny organizm.
Czułam, że się wypaliłam. Czułam, że już nie mam nic do opowiedzenia, pomimo że moja postać była super pisana. Poczułam, że tak totalnie - mimo fajnej ekipy, partnerek i partnerów w serialu - męczyłam się, idąc do pracy. Że moje całe ciało i głowa mówią, że tam nie chcą być, więc wiedziałam, że muszę to zrobić
- wyznała Anita Sokołowska w rozmowie ze Światem Gwiazd.
Materiały prasowe Polsat
Kulisy uśmiercenia Zuzy Markiewicz w serialu Polsatu
Decyzja o rezygnacji z roli w popularnym serialu wymagała sporej odwagi. Twórcy „Przyjaciółek” uszanowali decyzję Anity Sokołowskiej o odejściu. Scenarzyści musieli domknąć kluczowy wątek. Ostatecznie Zuza Markiewicz przegrała walkę z ciężką chorobą.
Dla całej ekipy pracującej przy hicie Polsatu było to niezwykle emocjonalne pożegnanie. Podczas nagrywania sceny śmierci bohaterki współpracownicy przygotowali wymowny gest. Wszyscy członkowie ekipy przyszli wówczas na plan w czarnych ubraniach. Oddali w ten sposób symboliczny hołd wspólnie spędzonej dekadzie.
Pułapka popularności i praca w komercyjnym serialu
Produkcja „Przyjaciółki” emitowana w Polsacie przez lata należała do ścisłej czołówki największych hitów stacji. Taki sukces ma jednak drugą stronę medalu, o której rzadko mówi się głośno. Długa obecność w tego typu produkcjach potrafi skutecznie zablokować wizerunek i zamknąć drogę do innych wyzwań artystycznych.
Artystka zwróciła uwagę na bezwzględne mechanizmy branży. Zwróciła uwagę, że w polskiej branży mało jest osób chętnych do podjęcia ryzyka obsadowego przy aktorze kojarzonym z jedną rolą. Zamiast czekać, aż ktoś inny zdecyduje o jej przyszłości, wolała zrezygnować ze stałego angażu i postawić na własny rozwój oraz wewnętrzny spokój.
Praca w komercyjnym serialu blokuje twój wizerunek, a u nas mało jest osób, które chcą zaryzykować. To myślenie spaja się tak z postacią, że przestajesz dostawać inne propozycje, a też nie masz na to czasu. Robienie dwóch sezonów serialu w roku wymaga wielkiej dyspozycyjności i zaangażowania. Połączenie innego projektu nie jest tak proste. Poza tym trzeba żyć
- podsumowała Anita Sokołowska.
https://www.instagram.com/przyjaciolkipolsat/
Nowy rozdział w życiu Anity Sokołowskiej
Odejście z serialu stało się dla aktorki momentem głębokiej refleksji nie tylko nad życiem zawodowym, ale i prywatnym. Anita Sokołowska pożegnała się z Zuzą Markiewicz, by zyskać czas na projekty, które naprawdę poruszają jej serce i pozwalają na artystyczne ryzyko.
Gwiazda przyznała, że po zamknięciu tego wieloletniego etapu udało jej się poukładać życie na nowo. Choć media huczały o jej rozstaniu z partnerem, ona sama skupiła się na budowaniu wewnętrznej harmonii, której tak bardzo brakowało jej w rytmie narzucanym przez plan telewizyjnego hitu. Dziś Sokołowska udowadnia, że czasem warto stracić pewny grunt pod nogami, by w końcu zacząć oddychać pełną piersią.