Agata Wróbel przerwała milczenie po nagłej stracie ukochanego. Colin Anderson, z którym polska medalistka olimpijska dzieliła życie przez 18 lat, zmarł 2 września 2026 roku w wieku zaledwie 49 lat. Była sztangistka opublikowała w sieci poruszający wpis, w którym przekazała oficjalną przyczynę śmierci partnera oraz ujawniła, w jaki sposób zamierza spełnić jego ostatnią wolę.
- Colin Anderson zmarł w wieku 49 lat. Przyczyną zgonu była zatorowość płucna
- Zgodnie z ostatnią wolą partnera medalistki, zostanie on poddany kremacji. Jego prochy spoczną na białych klifach w Dover
- Para przez wiele lat mieszkała w Wielkiej Brytanii, a przed tragedią przeprowadziła się do Czańca
- Colin Anderson wspierał Agatę Wróbel w codziennym życiu, gdy sportsmenka straciła ponad 80 procent wzroku
Agata Wróbel ujawniła, dlaczego zmarł jej ukochany
Agata Wróbel poinformowała o śmierci partnera w mediach społecznościowych, zamieszczając czarną planszę. Później doprecyzowała okoliczności tego tragicznego zdarzenia. W emocjonalnym komunikacie wicemistrzyni olimpijska wyjaśniła, co zabrało jej najbliższą osobę.
Jak przekazała sportsmenka, bezpośrednim powodem śmierci 49-latka był zawał płuca wywołany zatorowością. Utrata najbliższej osoby, z którą dzieliła niemal dwie dekady, to dla niej niewyobrażalny cios, dlatego w swoim wpisie zaapelowała do wszystkich o uszanowanie czasu żałoby. To dla niej moment wielkiej próby i wyciszenia.
„Colin zmarł na zatorowość płucną. Więcej informacji podawać nie będę, proszę o uszanowanie mojej prywatności i mojego bólu” - wyznała Agata Wróbel.
Fot. Gałązka/AKPA
Ostatnia wola Colina Andersona. Gdzie spoczną prochy?
W swoim oświadczeniu polska sportsmenka odniosła się również do planów związanych z pożegnaniem ukochanego. Colin Anderson pragnął, aby po śmierci jego szczątki powróciły do ojczyzny, z którą czuł nierozerwalną więź. Zmarły marzył o symbolicznym miejscu na południu Anglii, w Dover.
Wróbel zapowiedziała, że dołoży wszelkich starań, aby zrealizować to ostatnie życzenie ukochanego mężczyzny. Cała procedura związana z transportem i pożegnaniem została już przez nią dokładnie zaplanowana. Sportsmenka chce mieć pewność, że wszystko odbędzie się zgodnie z planem, który nakreślił Colin przed odejściem.
„Wolą Colina była kremacja i żeby prochy trafiły na jego ukochaną angielską ziemię - chciał być rozsypany w Dover na białych klifach i tą wolę chcę spełnić. Kremacja nastąpi za parę dni, potem jego prochy będą przechowywane w odpowiednim miejscu, a w przyszłości będą wysłane do Anglii, gdzie będą rozsypane na białych klifach tak jak sobie tego życzył” - zapewniła Agata Wróbel.
Realizacja ostatniej woli może być jednak utrudniona przez formalności. Z uwagi na brytyjskie obywatelstwo Andersona i brak ślubu z Polką, urzędnicy wskazują na konieczność kontaktu z konsulatem w celu ustalenia jego krewnych. To dodatkowe obciążenie w już i tak bolesnym dla sportsmenki okresie żałoby.
Wspólne życie Agaty Wróbel i Colina Andersona
Historia ich relacji rozpoczęła się w 2007 roku w Wielkiej Brytanii. Przez niemal dwie dekady trwali u swojego boku, wspólnie stawiając czoła kolejnym przeciwnościom losu. Po wielu latach spędzonych na emigracji para zdecydowała się na powrót do Polski i zamieszkała razem w Czańcu.
Partner Agaty nie był osobą anonimową w świecie sportu. Sam trenował sporty siłowe, występował jako zawodnik oraz organizator zawodów strongman i trójboju siłowego. Zawodowo natomiast pracował jako nauczyciel geografii i lektor języka angielskiego. Jego codzienność naznaczona była poważnymi problemami zdrowotnymi, z którymi zmagał się od dawna.
Mężczyzna chorował na cukrzycę, przyjmował leki na nadciśnienie tętnicze, a w przeszłości przeszedł także niewielki udar. Dolegliwości te sprawiały, że zmagał się z silnym, codziennym bólem biodra, który uniemożliwiał mu przejście więcej niż kilkuset metrów. W sieci zbierał nawet środki na operację wszczepienia endoprotezy. To dlatego przyznawał, że czuje się jak uwięziony w ciele 80-latka.
Mimo własnych dolegliwości był niezastąpionym oparciem dla polskiej mistrzyni. Kiedy wzrok sportsmenki pogorszył się na tyle, że widziała mniej niż 20 procent tego, co przeciętny człowiek, jej ukochany pomagał w codziennych czynnościach i stał się jej przewodnikiem po świecie.
„Nie wyobrażam sobie życia bez niego” - pisała przed laty o ukochanym Agata Wróbel.
Śmierć wieloletniego partnera to dla medalistki bolesna strata, która bezpowrotnie zamyka ważny rozdział w jej życiu. W tych najtrudniejszych chwilach była sportsmenka pozostaje w żałobie, skupiając się na spełnieniu ostatniej woli człowieka, który przez lata był jej najbliższy.