11-letnia dziewczynka z Polski zmarła po dramatycznym wypadku w hotelowym basenie w greckim Platanias na Krecie. Świadkowie wyciągnęli dziecko z wody bez oznak życia w niedzielne popołudnie. Mimo natychmiastowej reanimacji prowadzonej przez polskich turystów oraz godzinnej walki lekarzy w szpitalu w Chanii, życia dziewczynki nie udało się uratować. Grecka policja wszczęła śledztwo.
- Do tragedii doszło w ostatnią niedzielę sierpnia w Platanias na Krecie.
- Reanimacja podjęta przez polskich urlopowiczów trwała 20 minut.
- O 16:00 lekarze w Chanii stwierdzili zgon jedynego dziecka pary z Polski.
- Zatrzymano pięć osób, w tym menedżerów hotelu, ratowniczkę oraz rodziców dziewczynki.
Dramatyczna walka o życie 11-letniej dziewczynki z Polski
Dziecko spędzało wakacje na greckiej Krecie wraz ze swoimi rodzicami w kompleksie hotelowym w Platanias. Było ich jedyną córką. W to feralne popołudnie beztroski, rodzinny wypoczynek przerodził się w niewyobrażalny dramat, gdy nieprzytomną 11-latkę wyciągnięto z hotelowego basenu. Wypadek poruszył wszystkich.
Przejdźmy jednak do początku tej historii. Ratunek rozpoczął się, gdy do hotelowej stołówki wbiegła osoba krzycząca po angielsku, że potrzebny jest lekarz. Na wezwanie jako pierwsi odpowiedzieli pan Łukasz, fizjoterapeuta spod Poznania, i jego żona, lekarka. O godzinie 14:07 małżeństwo natychmiast podjęło reanimację krążeniowo-oddechową. Niestrudzenie, przez około 20 minut, walczyli o przywrócenie funkcji życiowych poszkodowanej, aż do momentu przyjazdu wezwanych służb ratunkowych.
canva.com
Wstrząsające relacje świadków o braku sprzętu i reakcji obsługi
Na miejsce zdarzenia przy basenie przybyło trzech lekarzy z prywatnej przychodni współpracującej z hotelem, pielęgniarka oraz ratownicy medyczni EKAB, którzy przejęli akcję. Świadkowie zdarzenia zwracają jednak uwagę na całkowity chaos oraz brak odpowiedniego przygotowania ze strony personelu. W wypowiedzi dla Polsat News świadek opisał postawę ratowniczki.
Ratowniczka, młoda dziewczyna, stała sparaliżowana
Z relacji świadków wynika również, że w kluczowych pierwszych minutach ratujący nie mieli dostępu do podstawowego sprzętu medycznego. Żona pana Łukasza, widząc bierność obsługi, trzykrotnie biegła do recepcji, błagając o pomoc, jednak za każdym razem słyszała tę samą, mrożącą krew w żyłach odpowiedź: sprzętu nie ma. Jak się później okazało, defibrylator był schowany w biurze menedżera, podczas gdy przy basenie ważyły się losy jedynego dziecka pary z Polski.
Pan Łukasz, fizjoterapeuta, który przez 20 minut nie przerywał masażu serca, do końca wierzył, że zdarzy się cud, choć z każdą minutą szanse malały. W rozmowie z Polsat News świadek dramatu zrelacjonował nerwowe poszukiwania pomocy.
Obsługa się rozmyła. Krzyczeliśmy głośno, by przyniesiono nam defibrylator lub torbę podstawową, gdzie byłby resuscytator ręczny. Ratownik powinien to mieć. Nikt nic nie przyniósł. Po całej sprawie torba została uzupełniona. Widzieliśmy, jak ratownicy wynoszą ją gdzieś zza recepcji i dopiero niosą na stanowisko, na którym pracowali
Świadkowie ujawnili także, gdzie w rzeczywistości znajdowało się urządzenie ratujące życie. W wypowiedzi dla stacji Polsat News padły słowa o ignorowaniu próśb przez pracowników.
Żona tego fizjoterapeuty trzy razy pytała w recepcji o AED. Pracownicy twierdzili, że tego sprzętu nie ma. Okazało się, że ten sprzęt był u menadżera w biurze. Ratownik, który był przy basenie, powinien mieć to przy sobie w miejscu wykonywania pracy
Canva
Eskorta policyjna do szpitala w Chanii i decyzja służb
Następnie poszkodowaną dziewczynkę przetransportowano karetką pogotowia do szpitala w Chanii. Policyjny radiowóz eskortował ambulans na trasie, torując mu drogę, aby maksymalnie skrócić czas dojazdu. Dziecko trafiło na izbę przyjęć o godzinie 14:55 bez tętna.
Walka lekarzy w Chanii trwała godzinę. O 16:00 medycy musieli się jednak poddać i stwierdzili śmierć dziecka.
W sprawie tragedii interweniowały lokalne służby. Funkcjonariusze zatrzymali pięć osób: dwóch menedżerów hotelu, ratowniczkę oraz rodziców dziewczynki w wieku 41 i 45 lat. Po przesłuchaniu cała piątka odzyskała wolność.