Rafał Brzozowski i Helena Adwent pobrali się 1 sierpnia 2026 roku w Nowym Dworze Mazowieckim. Ślubu parze udzielił wujek panny młodej. Na wystawnym weselu bawiło się ponad 400 gości. Wśród nich nie zabrakło znanych twarzy polskiego show-biznesu. O poruszających kulisach tej uroczystości opowiedziała teściowa gwiazdora. Zdradziła intymne szczegóły, które wyciskają łzy z oczu.
- Ślubu Rafałowi Brzozowskiemu i Helenie udzielił ks. Mariusz Iliaszewicz, który prywatnie jest wujkiem panny młodej.
- Na weselu bawiło się ponad 400 osób, w tym takie gwiazdy jak bracia Mroczek oraz Justyna Steczkowska.
- Para młoda zatańczyła pierwszy taniec do utworu Zbigniewa Wodeckiego, a następnie wspólnie zaśpiewała hit z filmu "Dirty Dancing".
- Alicja Adwent wyznała, że w trakcie ceremonii wszyscy czuli duchową obecność tragicznie zmarłego w 2005 roku ojca panny młodej.
Ks. Mariusz Iliaszewicz udzielił ślubu Rafałowi Brzozowskiemu i Helenie Adwent
Rafał Brzozowski i Helena Adwent powiedzieli sobie sakramentalne „tak” w kościele św. Apostołów Piotra i Pawła w Nowym Dworze Mazowieckim. Wydarzenie to błyskawicznie obiegło media. Początek ceremonii w kościele nie obył się bez drobnego incydentu — doszło do wpadki z welonem. Ceremonia zyskała rodzinny i ciepły charakter dzięki temu, że sakramentu udzielił brat matki panny młodej, ks. Mariusz Iliaszewicz.
Jak się okazuje, nie był to przypadkowy kapłan zaproszony na tę podniosłą okoliczność. To rodzony wujek samej Heleny. Teściowa Rafała Brzozowskiego nie kryła wzruszenia, gdy opowiadała o tym pięknym akcencie. Obecność wuja przy ołtarzu sprawiła, że zaślubiny zachowały niepowtarzalną, ciepłą atmosferę.
Z wielką dumą skomentowała tę radosną chwilę. Ujawniła wszystkim, jak ważne to było dla ich bliskich:
To prawda, że mój brat udzielał ślubu młodym. Dla całej naszej rodziny była to bardzo wzruszająca celebracja, bo wujek mógł pobłogosławić siostrzenicę.
— Alicja Adwent
instagram.com/malgorzata__tomaszewska
Gwiazdy na weselu Rafała Brzozowskiego i Heleny Adwent
Rodzinna zaduma płynnie przerodziła się w huczne świętowanie. Na ślub i wesele zaproszono ponad 400 gości. Organizacja takiego przyjęcia wymagała nie lada logistyki – przy czterystu osobach lista obecności przypominała raczej małą pielgrzymkę niż niedzielny obiad, ale młodzi postanowili uczcić ten dzień z należytym przepychem. Szacuje się, że samo menu weselne kosztowało ponad 150 tysięcy złotych.
Świętowanie kontynuowano na poprawinach, gdzie Norbi zaśpiewał "Kobiety są gorące" i wystąpił w duecie z Rafałem Brzozowskim. Alicja Adwent podkreśliła, że dla ich tradycyjnych rodzin była to rzadka okazja do integracji, gdyż bliscy pary są rozproszeni po całym świecie. W tłumie biesiadników błyszczały nazwiska z pierwszych stron gazet. Razem z młodą parą bawili się znani ze szklanego ekranu bracia Mroczek. Pojawiła się też gwiazda polskiej estrady, Justyna Steczkowska. O zabawie wspominała matka Heleny:
Uroczystość ślubna była pełna nastroju, emocji i pięknych śpiewów. Wesele również było przepięknie zorganizowane, wszystko udekorowane kwiatami, były atrakcyjne zabawy, występy. Myślę, że przede wszystkim młodzi ludzie mieli okazję dobrze się pobawić.
— Alicja Adwent
Sami nowożeńcy również nie schodzili z parkietu. Rafał Brzozowski i Helena Adwent zaprezentowali niezwykle romantyczny pierwszy taniec. Wirowali do klasycznej melodii "Zabiorę cię dziś na bal" z repertuaru Zbigniewa Wodeckiego. Małżonkowie wspólnie wystąpili na scenie i brawurowo zaśpiewali przebój "(I've Had) The Time of My Life" z kultowego filmu "Dirty Dancing".
Rafał Brzozowski | instagram
Alicja Adwent o tragicznie zmarłym Filipie Adwencie
Choć uśmiechy nie schodziły z twarzy zaproszonych, w tle obecna była delikatna nostalgia. Filip Adwent, ukochany ojciec Heleny, zginął tragicznie w wypadku samochodowym w 2005 roku. Z tego powodu nie mógł osobiście poprowadzić swojej córki przed ołtarz. Brak tak kluczowej postaci to ogromny ciężar dla całej rodziny.
Alicja Adwent przyznała jednak w poruszających słowach, że potrafili odnaleźć w tej stracie wielką siłę. Zmarły mąż był blisko nich w ich sercach. Wszyscy mocno wierzyli, że tego wyjątkowego dnia nad nimi czuwał.
Mieliśmy to poczucie, że Filip nam z góry błogosławi, że jest z nami i na pewno cieszy się, że do rodziny dołączył Rafał. To jest trudna nasza rodzinna historia, ale Filip miał naturę żołnierza i zawsze mówił, że trzeba kochać życie i iść do przodu, być silnym. Także dajemy sobie jakoś radę. Helenka jest szczęśliwa i to jest najważniejsze.
— Alicja Adwent