Para Rosjan nie mogła uwierzyć we własne oczy, gdy przekroczyła próg jednego z popularnych polskich dyskontów. Nagranie z ich wizyty, które 21 lipca opublikował kanał Nexta, błyskawicznie stało się hitem sieci. Turyści ze wschodu z zapartym tchem filmowali półki uginające się od towarów i ceny, które w porównaniu z ich ojczyzną, wydawały się niemal nierealne.
- Para obywateli Rosji opublikowała na Instagramie i X relację z zakupów w polskim dyskoncie, która natychmiast przyciągnęła uwagę internautów.
- Turystów zszokowały u nas niskie ceny owoców, m.in. borówek (niecałe 12 zł) i jabłek (ok. 3,86 zł). Te drugie w Rosji kosztują ponad dwukrotnie więcej.
- Autor nagrania przyznał wprost, że poczuli się jak dzikusy z uwagi na niesamowity wybór towarów dostępnych tuż przed zamknięciem punktu.
- Wideo wywołało szeroką falę komentarzy, w których internauci wytykają Rosjanom zgubne skutki sankcji oraz inflacji w ich państwie.
Ceny w polskich sklepach wywołały zdumienie u turystów ze wschodu
Opublikowane przez parę obywateli Rosji nagranie, które pierwotnie pojawiło się na Instagramie, dokumentuje ich emocjonującą wizytę w polskim dyskoncie spożywczym. To, co dla polskich konsumentów stanowi jedynie nudny obowiązek, dla przybyszów zza wschodniej granicy okazało się wizytą w krainie niezwykłego dobrobytu. Największą uwagę zwrócili oni na koszty podstawowych owoców.
Około 240 rubli (niecałe 12 zł) – tyle kosztowało opakowanie 400 g borówek w placówce odwiedzonej przez parę Rosjan. Obiektyw telefonu szybko przeniósł się na kolejne działy. Jak relacjonują goście ze wschodu, w naszym kraju kilogram jabłek to wydatek rzędu 80 rubli (około 3,86 zł). Uwagę Rosjanina przykuł także ananas – pół owocu kosztowało zaledwie 160 rubli. Te kwoty wprawiły ich w niemałe zakłopotanie.
W Rosji za kilogram tych samych jabłek trzeba zapłacić około 169 rubli, czyli mniej więcej 8,16 zł. Taka przepaść sprawiła, że Rosjanin prowadzący relację nie gryzł się w język i wyznał bez ogródek, co czuje.
Weszliśmy do sklepu w Polsce i poczuliśmy się jak dzikusy. Czuję się oszukany, ale w innym sensie. Ile kosztuje tutaj 400 gramów borówek? 240 rubli. W poprzednich krajach ceny były jakieś kosmiczne
"Jestem w szoku" - relacjonuje wizytę w polskim sklepie rosyjski turysta / Fot. screen x.com/nexta_tv
CZYTAJ TAKŻE: Dominika Clarke nie chce uczyć dzieci polskiego. Wyznała bez ogródek: "Niech żyją w błogiej nieświadomości"
Pełne półki tuż przed zamknięciem wzbudziły prawdziwą sensację
Jednak nagranie z dyskontu to nie tylko narzekanie na drożyznę w innych państwach, ale i szczery, wręcz dziecięcy zachwyt nad samą dostępnością asortymentu. Widok zwyczajnych warzyw późnym wieczorem najwyraźniej mocno odbiega od standardów panujących w rosyjskich marketach. Prawdziwym "luksusem" okazał się jednak niepozorny owoc.
Zobaczcie, agrest po prostu sprzedają w sklepie! Jestem po prostu w szoku. Po pierwsze – wybór jest niesamowity. A po drugie – wszystko tutaj jest dostępne i wszystko jest w zasięgu ręki. Jest już wieczór, sklep zaraz się zamyka, a mimo to nadal są warzywa, owoce, wszystko
Dla polskiego klienta agrest rzucony na półkę to po prostu letni standard i zwykły dodatek do kompotu czy ciasta. Tymczasem dla gości ze wschodu stał się on absolutnym symbolem luksusu, godnym specjalnej relacji na Instagramie. Zachwyt autora wzbudził fakt, że sklepowe półki tuż przed zamknięciem wciąż uginają się od towarów. Zjawisko to spotkało się z ogromnym i często dość kpiącym odzewem w sieci.
W sekcji komentarzy zawrzało, a internauci nie zostawili na turystach suchej nitki. Część z nich witała z przekąsem Rosjan w cywilizacji, traktując to jako jasny efekt braku sankcji. Inni dodawali, że u nas to po prostu normalność i widać dobitnie, od czego tamci zdążyli odwyknąć. Oburzeni komentujący chętnie przypominali zszokowanym podróżnikom, że taka rynkowa "magia" to po prostu normalnie funkcjonująca gospodarka.
?? Russians visited Poland, were stunned by grocery prices, and now they don't want to go back home
"We feel like complete savages," a couple says while filming their trip to a supermarket (well, that's because you are).
The young couple were genuinely surprised to see… pic.twitter.com/YGgnvdzADJ
— NEXTA (@nexta_tv) July 21, 2026
CZYTAJ TAKŻE: Skandal w Szpitalu Południowym. Pacjentce podano zarodek innej pary, Ministerstwo Zdrowia przerywa milczenie
Problemy gospodarcze i niedobory w Rosji
Ekscytacja na dziale warzywnym ma swoje bardzo twarde podłoże w najnowszych statystykach. Rosyjska codzienność wygląda zupełnie inaczej niż przechadzka między alejkami w naszym kraju. Zgodnie z oficjalnymi raportami dostarczanymi przez władze, sytuacja konsumentów staje się z miesiąca na miesiąc coraz trudniejsza. Według danych Rosstatu, od początku roku wskaźnik cen konsumpcyjnych w Rosji skoczył do poziomu 103,53 procent. Choć na papierze wygląda to na niewielki wzrost, rosyjskie portfele czują to znacznie dotkliwiej.
W ostatnich tygodniach w Rosji ceny warzyw i owoców poszybowały w górę średnio o 2,2 procent. Najmocniej zdrożały ogórki (o 11,2 proc.), cebula (5,1 proc.) oraz ziemniaki (4,1 proc.). Dla przeciętnego Rosjanina, zarabiającego średnio około 75 tysięcy rubli brutto miesięcznie (ok. 3621 zł), takie ceny są ogromnym obciążeniem.
Wyśrubowane stawki to niestety niejedyny kłopot tamtejszych obywateli. W Rosji widoczne są braki w sklepach oraz wyraźne problemy z dostępnością benzyny. Skonfrontowanie tej surowej rzeczywistości z polskim dyskontem poskutkowało dobitną puentą. Zamykając swoje nagranie, Rosjanin wygłosił dramatyczny apel, tęskniąc za światem sprzed zbrojnej agresji swojego rządu.
Krótko mówiąc – tutaj jest wszystko: maliny, borówki, kukurydza, wszystko, proszę bardzo. Otwórzcie granice, proszę! Pilnie, naprawdę pilnie… czas je otworzyć. Chcę znowu dostać samochód i zieloną kartę jak kiedyś, w moim poprzednim życiu