Hanna Bieluszko, popularna aktorka znana widzom z seriali "Barwy szczęścia" oraz "M jak miłość", po raz kolejny mierzy się z rakiem jelita grubego. Artystka opowiedziała o swojej trudnej codzienności, w tym o życiu ze stomią oraz żywieniu dojelitowym. Jej niezwykle szczery wywiad odsłania przejmujące kulisy walki o powrót do zdrowia.
Trudna diagnoza i poważne powikłania po operacji
Hanna Bieluszko usłyszała pierwszą druzgocącą diagnozę w 2023 roku. Początkowo aktorka zmagała się z silną anemią, która doprowadziła lekarzy do odkrycia nowotworu. Wtedy też rozpoczął się u niej wyczerpujący i bardzo skomplikowany proces medyczny. Pierwsze leczenie raka jelita grubego wymagało u aktorki natychmiastowej interwencji chirurgicznej. Po zabiegu nastąpiła długa i obciążająca organizm chemioterapia.
Powrót do zdrowia znanej artystki, na co dzień związanej z Teatrem im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, nie przebiegał bez przeszkód. Choroba wystawiła organizm aktorki na ogromną próbę. Pojawiły się niezwykle poważne powikłania, w tym zagrażająca życiu sepsa. To wymusiło na lekarzach przedłużenie hospitalizacji. W tych trudnych chwilach wielkim wsparciem wykazał się dyrektor teatru, który zapewnił ją, że miejsce na scenie wciąż na nią czeka.
zrzutka.pl
CZYTAJ WIĘCEJ: "Kupuj pan trumnę". Mąż gwiazdy "Barw szczęścia" usłyszał od lekarki bezlitosne słowa
Obecny stan zdrowia Hanny Bieluszko
Obecna sytuacja medyczna zmusza Hannę Bieluszko do kolejnego, równie wymagającego etapu walki o życie. Z powodu nawrotu choroby nowotworowej aktorka ma teraz wyłonioną stomię. Musi również regularnie korzystać z żywienia dojelitowego. Jak sama podkreśla, jej najważniejszym celem jest w tej chwili przygotowanie się do nadchodzącej, bardzo poważnej operacji.
Obecnie gwiazda przebywa w przerwie od bezpośredniego leczenia. Ten niezwykle cenny czas w czerwcu 2026 roku wykorzystuje na odbudowę wyczerpanego organizmu i nabieranie niezbędnych sił. Aktorka stara się też więcej jeść, aby przybrać na wadze przed decydującym zabiegiem. Mimo wyjątkowo trudnych okoliczności, aktorka gościła niedawno w studiu programu "Pytanie na śniadanie". W szczerej rozmowie opisała swoje wewnętrzne nastawienie do postawionej diagnozy.
Ja się uśmiecham cały czas. No co? Będę płakać, krzyczeć, rozpaczać: dlaczego ja? Na szczęście w tej całej upiornej sytuacji miałam i mam wsparcie...
Artystka przyznała na wizji, że przed chorobą przez wiele lat musiała kreować swój wizerunek, co wymagało od niej noszenia swego rodzaju pancerza. Słowa te dobitnie pokazują, z jak ogromną presją zmagają się osoby publiczne. W rzeczywistości gwiazda posiada znacznie delikatniejszą naturę, o czym do tej pory rzadko mówiła głośno.
Przez lata stworzyłam wizerunek osoby silnej i bezkompromisowej, bo taki obraz po prostu lepiej się sprzedaje. Prawda jest jednak inna – wcale nie jestem tak twarda, jak mogłoby się wydawać
AKPA
Wsparcie rodziny w obliczu nawrotu choroby
W procesie walki z nawracającym nowotworem kluczowe znaczenie ma dla Hanny Bieluszko obecność najbliższych. Wsparcie, jakie otrzymuje od córki oraz ukochanego męża Jerzego, pozwala jej przetrwać najgorsze momenty. To właśnie domownicy stają się dla niej najważniejszym punktem odniesienia na każdym etapie leczenia. Bliscy nie odstępują jej na krok, co dodaje artystce motywacji do dalszych zmagań z bezlitosną chorobą.
Zmagania z ciężkimi powikłaniami sprawiały, że bywały dni, kiedy z powodu olbrzymiego osłabienia aktorka traciła kontakt z otoczeniem. W najnowszym wywiadzie zrelacjonowała poruszający szczegół, o którym dowiedziała się z opowieści córki. Okazało się, że z letargu potrafiły wybudzić ją tylko dwa konkretne bodźce. W momentach największego kryzysu reagowała wyłącznie na wzmianki o scenie oraz na imię swojego ukochanego męża.
Właśnie moja córka mi opowiadała, że jak byłam odklejona od rzeczywistości, dwie rzeczy mnie uruchamiały: rozmowa o teatrze, a drugi temat to mój mąż. Jak powiedziała "Jurek", to ja reagowałam: "Gdzie jest Jurek?"
Połączenie miłości do bliskich i zawodowej pasji daje aktorce siłę do planowania przyszłości po zakończeniu leczenia. Artystka wyznała, że wciąż ma jedno wielkie marzenie – chciałaby zagrać "silną staruchę" w filmie fabularnym. Ta wyraźna wizja powrotu przed kamerę w nowej, charakterystycznej roli napędza ją do codziennej pracy nad zdrowiem. To właśnie miłość do teatru i męża pomagają jej przetrwać tę najtrudniejszą próbę.