Masza Graczykowska nie żyje. Prokuratura ujawnia, co stało się w warszawskim mieszkaniu. Fani przerażeni: "To mrozi krew w żyłach"

Masza Graczykowska nie żyje. Prokuratura ujawnia, co stało się w warszawskim mieszkaniu. Fani przerażeni: "To mrozi krew w żyłach"

Masza Graczykowska nie żyje. Prokuratura ujawnia, co stało się w warszawskim mieszkaniu. Fani przerażeni: "To mrozi krew w żyłach"

instagram.com/maszagraczykowska

Cała Polska wstrzymała oddech, śledząc doniesienia o zaginionej 25-latce. Fani do samego końca liczyli na cud, jednak rzeczywistość okazała się niezwykle brutalna. Prawda, która właśnie wyszła na jaw, dosłownie wbija w fotel. Tragiczny finał młodej gwiazdy stał się faktem – Masza Graczykowska nie żyje. Co dokładnie wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami jej warszawskiego mieszkania?

Reklama

Tajemniczy ślad w mieszkaniu influencerki. To, co zastali tam śledczy, wyciska łzy

Od kilkunastu dni w internecie huczało od mrocznych plotek. Służby weszły do warszawskiego mieszkania 25-latki 8 marca, a to, co tam odkryto, na zawsze pozostanie w pamięci bliskich. W trakcie szczegółowych oględzin z udziałem prokuratora natrafiono na rozdzierający serce widok.

W pustym, cichym mieszkaniu przebywał ukochany pies influencerki. Przerażone zwierzę było prawdopodobnie jedynym świadkiem dramatu, który rozegrał się w tych czterech ścianach. Zwierzę było całkowicie zdezorientowane po nagłym odejściu właścicielki. O jego losie wypowiedział się przedstawiciel prokuratury.

Mogę potwierdzić, że na miejscu zdarzenia obecni byli prokurator i policja - ujawniono psa, który został zabezpieczony i przekazany pierwotnie do schroniska, gdzie się nim zaopiekowano. Został już odebrany przez rodzinę ze schroniska. Działania zmierzające do zabezpieczenia czworonoga zostały podjęte

Masza Graczykowska , zbliżenie na twarz instagram.com/maszagraczykowska

Przełom w sprawie śmierci 25-latki. Prokurator przerywa milczenie i mówi o "osobach trzecich"

Fani z zapartym tchem czekali na jakiekolwiek oficjalne informacje. Wreszcie nastąpił przełom, a Piotr Antoni Skiba z warszawskiej prokuratury stanął przed kamerami i przekazał wstrząsające szczegóły. Choć w sieci krążyły najmroczniejsze teorie o udziale osób postronnych, śledczy rozwiali najgorsze wątpliwości, ale to nie koniec zagadek. Wiadomo, że wstępne postępowanie toczy się w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci, co stanowi standardową procedurę przy nieustalonych przyczynach zgonu.

Tak, w dniu 8 marca ujawniono ciało pani Maszy Graczykowskiej w mieszkaniu w Warszawie. W oględzinach brał udział prokurator. Postępowanie jest prowadzone w kierunku artykułu 155 - nieumyślnego spowodowania śmierci. Jest to standardowa kwalifikacja, jaka jest brana pod uwagę w przypadku nieustalonych przyczyn śmierci. Przeprowadzona została sekcja zwłok, która nie wykazała udziału osób trzecich, natomiast zlecono dodatkowe badania. Ciało zostało wydane

Patomorfolodzy wykonali już podstawową część swojej pracy na ciele zmarłej. Jednak dopiero szczegółowe badania toksykologiczne dadzą ostateczną odpowiedź na to, co bezpośrednio doprowadziło do tej niewyobrażalnej tragedii. Na pełne wyniki przyjdzie nam jeszcze poczekać.

Masza Graczykowska z gołym brzuchem instagram.com/maszagraczykowska

Szczęka opada! Internauci odkryli mroczny szczegół dotyczący grobu Maszy. Przewidziała to wcześniej?

Zanim doszło do tragedii, Masza Graczykowska była jedną z barwniejszych postaci polskiego internetu. Zaczynała od nagrywania filmów z jedzeniem, by później wejść w bezlitosny świat walk freakfightowych w federacji HIGH League. Pod maską kontrowersyjnej skandalistki kryła się jednak niezwykle krucha dziewczyna. Sama publicznie przyznawała, że walczy z głęboką depresją, a nadużywanie leków uspokajających zniszczyło jej zdrowie, doprowadzając do potężnego uszkodzenia nerek.

Prawdziwy, mrożący krew w żyłach zwrot akcji nastąpił tuż po oficjalnym potwierdzeniu jej śmierci. Internetowi detektywi zauważyli, że z bazy danych cmentarza nagle zniknęła informacja o miejscu jej pochówku, o którym sama kiedyś wspominała. Zanim influencerka zniknęła z sieci na kilkanaście miesięcy, opublikowała krótkie nagranie wideo. Te słowa dziś brzmią jak mroczne proroctwo:

Bardzo dziękuję tym, którzy się martwili i czekali na mnie, pytali, czy wszystko w porządku. Widziałam was...I love you. Bye.

Jeśli zmagasz się z kryzysem psychicznym, masz myśli rezygnacyjne lub czujesz, że nie dajesz sobie rady, pamiętaj, że nie jesteś sam. Bezpłatną i anonimową pomoc uzyskasz, dzwoniąc pod całodobowy numer telefonu zaufania dla dorosłych: 116 123 lub do antydepresyjnego telefonu zaufania: 22 484 88 01. Pomoc czeka przez całą dobę.

"Nieludzka Lalka" nie żyje. Ostatnie słowa 31-latki, która chciała wyglądać jak Barbie, mrożą krew w żyłach.
Źródło: instagram.com/bonecadesumana/
Reklama
Reklama