Klaudia Halejcio zaprosiła złodzieja do własnego domu. Milionerka publikuje wstrząsające nagranie

Klaudia Halejcio zaprosiła złodzieja do własnego domu. Milionerka publikuje wstrząsające nagranie

Klaudia Halejcio zaprosiła złodzieja do własnego domu. Milionerka publikuje wstrząsające nagranie

instagram.com/klaudiahalejcio

Klaudia Halejcio przeżyła bolesne rozczarowanie. Jej własny dom, który miał być najbezpieczniejszym azylem dla całej rodziny, stał się miejscem perfidnej zdrady. Wszystko nagrały domowe kamery, a to, co zobaczyła influencerka, przerosło jej najśmielsze obawy.

Reklama

Raj, który stał się miejscem przestępstwa

Klaudia Halejcio i jej partner Oskar Wojciechowski mieszkają w luksusowej willi o powierzchni 500 m². Ich potężna posiadłość jest położona na działce o wielkości 1,2 hektara, na której znajdują się aż dwa baseny. Para buduje w Warszawie idealny świat dla swojej córki Nel.

Dziewczynka uczęszcza do przedszkola Montessori i uczy się już dwóch języków, dlatego rodzicom zależało na stworzeniu w domu jak najlepszego środowiska. Szukali kogoś, kto wesprze ich w opiece nad tą ogromną przestrzenią. Nie chcieli jednak tylko zwykłej "pani do sprzątania", ale osoby, która autentycznie stanie się prawdziwą częścią ich życia.

Szukaliśmy osoby, która pomoże nam w opiece nad domem. Dom jest duży, wymagający. Chcieliśmy, żeby ktoś po prostu dbał o nasze rzeczy codziennie, o porządek, żeby wszystko wyglądało w tym domu tak, jak trzeba. Nie szukaliśmy w ogóle żadnej pani, żeby była jasność do sprzątania, tylko kogoś, kto będzie częścią tego domu

W tym celu influencerzy zgłosili się do drogiej agencji rekrutacyjnej, licząc na najwyższą jakość usług. Po wieloetapowym procesie wyłoniono idealną kandydatkę, a młoda, uśmiechnięta kobieta wydawała się spełnieniem ich marzeń.

I po kilku rozmowach, etapach, wybraliśmy jedną panią. Młodą, uśmiechniętą, bardzo, naprawdę bardzo sympatyczną. I zatrudniliśmy ją legalnie. Na umowę o pracę, ze wszystkimi świadczeniami, składkami, urlopami, tak, aby po prostu czuła się pewnie i bezpiecznie. Żeby wszystko było uczciwie i przede wszystkim z szacunkiem. A wiecie, łączny koszt zatrudnienia takiej osoby to jest ponad 11 tysięcy złotych miesięcznie. Ale wierzyliśmy, że za jakość, bezpieczeństwo warto zapłacić. No i przez chwilę wszystko było okej, w porządku

Klaudia Halejcio w ogrodzie .instagram.com/klaudiahalejcio/

Szokująca prawda ukryta w monitoringu

Początkowa idylla nie trwała długo, a z domowych szafek zaczęły w tajemniczych okolicznościach znikać drobne rzeczy. Gdy Klaudia Halejcio zorientowała się, że regularnie ulatniają się najzwyklejsze produkty pierwszej potrzeby, zapaliła jej się czerwona lampka.

Na początku były jakieś takie, wiecie, drobiazgi. Jak herbata, która znikała, kapsułki do prania...

Zaniepokojona aktorka postanowiła odtworzyć monitoring w domu, aby rozwiać swoje narastające wątpliwości. Prawda okazała się dla niej potężnym ciosem, bo na nagraniach zobaczyła, jak w pełni zaufana pomoc domowa kradnie.

Włączyliśmy nagrania z naszych kamer. Tak, od razu mówię, dom jest monitorowany i to jest oczywiste, patrząc na nasz dom. Mieszkają tutaj influencerzy, mamy różne sprzęty, rzeczy i po prostu bezpieczeństwo to jest podstawa. Co zobaczyliśmy? Osoba, która doskonale wiedziała, że istnieją kamery, po prostu kradła.

Bezczelność pracownicy całkowicie zszokowała domowników, ponieważ kobieta doskonale wiedziała o kamerach, a mimo to każdego dnia bez skrępowania wynosiła z willi kolejne fanty. Najbardziej uderzający w tym wszystkim jest szokujący kontrast finansowy.

Łączny koszt pomocy domowej wynosił ponad 11 tysięcy złotych miesięcznie, a mimo tak gigantycznej pensji, jej łupem padał zwykły papier toaletowy, herbata i kapsułki do prania. Aktorka podejrzewa jednak, że z domu zniknęły też znacznie cenniejsze przedmioty osobiste, w tym markowe okulary i droga biżuteria.

zdjęcie pokazujące pomoc domową instagram.com/klaudiahalejcio

Emocjonalny upadek i ostre słowa partnera

Dla Klaudii Halejcio najbardziej bolesne w całej sytuacji okazało się brutalne podeptanie długo budowanego zaufania. Świadomość, że obca osoba każdego dnia myszkowała po jej prywatnych szufladach, całkowicie zniszczyła poczucie bezpieczeństwa gwiazdy. Ta kradzież w domu gwiazdy kosztowała ją mnóstwo nerwów i wylanych łez.

Podejrzewam, że tych rzeczy było znacznie więcej niż byliśmy w stanie zauważyć. Mamy w domu masę różnych drobiazgów jak okulary, biżuteria, osobiste drobiazgi. Ciężko jest nawet doliczyć się co tak naprawdę zniknęło. Nie są też to najmniejsze rzeczy. Gdy ktoś sobie uświadamia, że ktoś chodził po jego domu i dotykał jego rzeczy i je zabierał to mi coś w środku totalnie pękło. Połamało mnie to wpół.

Influencerka obwiniała siebie i wciąż zastanawiała się, co zrobiła źle, dając komuś świetnie płatną pracę i doskonałe warunki. W obliczu tego dramatu głos zabrał również jej partner, Oskar Wojciechowski. Biznesmen ostatecznie nie wytrzymał i w bardzo ostrych słowach podsumował zachowanie byłej pracownicy.

Jesteśmy w tym razem i to jest dla mnie ważne, żeby to wybrzmiało jasno. (...) Ludzie nie działają według tego, co im dajesz. Działają według tego, kim są. Według swoich braków, swoich granic, swoich charakterów. I niestety, bardzo często ta prawda jest brutalna. Bo okazuje się, że wielu ludzi to są po prostu ku*wy. I nie ma sensu tego ubierać w ładniejsze słowa

instagram.com/klaudiahalejcio

Przestroga dla innych

Początkowo zdruzgotana Klaudia Halejcio nie chciała robić wokół tej bulwersującej sprawy wielkiego szumu. Szybko jednak zrozumiała, że ta historia po prostu musi ujrzeć światło dzienne. Postanowiła potraktować swoje doświadczenie jako bardzo ważną przestrogę dla milionów obserwatorów.

Człowiek, którmu dajesz zaufanie, dach nad głową, pracę, uczciwe warunki po prostu wszystko niszczy. […] Mówię Wam o tym, żeby może dla kogoś to było w jakiś sposób przestroga. Dla mnie na pewno to jest przestroga. […] Dzisiaj wciąż zadaję sobie pytanie co ja zrobiłam nie tak. Co mogła zrobić inaczej i dlaczego tak się dzieje. Jest mi tak przykro i nie umiem sobie tego wytłumaczyć

Ten prywatny dramat to bolesny dowód na to, że pozory potrafią okrutnie mylić, a nawet w pełni legalna umowa o pracę dla pomocy domowej nie zagwarantowała spokoju. Profesjonalna firma rekrutacyjna biorąca duże pieniądze również nie wyłapała złodziejskich zapędów uśmiechniętej kandydatki.

Okazuje się, że potężne fundusze i szczegółowe procesy weryfikacyjne nie dają dzisiaj absolutnie żadnej gwarancji bezpieczeństwa. Z uśmiechem na ustach można wynosić z cudzego domu luksusową biżuterię, jak i zwykłe kapsułki do prania. Ta sprawa udowadnia, że zaufanie to obecnie niezwykle deficytowy towar.

Klaudia Halejcio pokazała wnętrza willi za 9 mln zł. Sauna i automatyczna toalety to nie wszystkie udogodnienia
Źródło: instagram.com/klaudiahalejcio
Reklama
Reklama