Około 32 tysięcy zakonnic żyje w polskich zgromadzeniach, a z medialnych doniesień wynika, że tylko 10 procent otrzymuje wynagrodzenie za pracę. Siostry uczące religii mogą zarabiać około 2900 złotych netto, ale ich pensja nie zostaje do prywatnej dyspozycji. Trafia do wspólnej kasy zgromadzenia, które pokrywa codzienne potrzeby sióstr i utrzymanie domu.
- Według medialnych szacunków etatową pensję otrzymuje około jednej na dziesięć zakonnic
- Katechetkom przypisuje się wynagrodzenie około 3600 zł brutto, czyli mniej więcej 2900 zł netto
- Comiesięczne kieszonkowe sióstr bez stałego zatrudnienia może wynosić od 50 do 300 zł
- Media podawały przykład świadczenia emerytalnego w wysokości 1588 zł brutto, czyli około 1445 zł netto
Praca zawodowa sióstr zakonnych i zarobki na etacie
Polskie zakonnice każdego dnia wykonują wiele obowiązków, lecz tylko część z nich może liczyć na comiesięczną wypłatę. Z doniesień medialnych wynika, że pensję za pracę otrzymuje około 10 procent sióstr zakonnych w Polsce. Najczęściej są to kobiety zatrudnione w szkołach jako katechetki. Wiele sióstr pracuje także w szpitalach, przedszkolach, domach dziecka oraz placówkach opiekuńczych, otrzymując wynagrodzenia podobne do stawek osób świeckich.
Pensja zakonnicy zatrudnionej jako katechetka bywa szacowana na około 3600 zł brutto, co daje w przybliżeniu 2900 zł netto. W przypadku innych stanowisk kwota ta może oscylować wokół pensji minimalnej. Tyle że wypłata nie zostaje do prywatnej dyspozycji siostry. Całość trafia do wspólnej kasy zgromadzenia.
Nie każda siostra ma jednak możliwość pracy na państwowym etacie. Część zakonnic, w tym ze wspólnot kontemplacyjnych, spędza długie godziny w klasztornych pracowniach. Wytwarzają różańce, świece, liturgiczne szaty czy misterne hafty. Cały dochód ze sprzedaży tych dewocjonaliów zasila budżet domu zakonnego, nie zostawiając twórczyniom ani grosza prowizji.
canva.com
CZYTAJ TAKŻE: Koniec z rekordowymi przelewami dla duchownych? Jeden ruch Lewicy może zmienić wszystko
Zasady wspólnoty dóbr i ślub ubóstwa w klasztorze
Siostry zakonne po złożeniu ślubów rezygnują z niezależności materialnej. Ślub ubóstwa oznacza odrzucenie prywatnego majątku i podporządkowanie spraw finansowych wspólnocie. Wszystkie zarobione pieniądze wędrują do wspólnej kasy zgromadzenia. Z niej opłacane jest utrzymanie klasztoru, wyżywienie i bieżąca działalność domu. Zakonnice nie gromadzą prywatnych oszczędności.
Ciekawe okazuje się tak zwane kieszonkowe na drobne osobiste potrzeby. W wielu wspólnotach wynosi ono od 50 do 200 zł miesięcznie, a w przypadku kobiet bez stałego zatrudnienia może sięgać 300 zł. Nawet najmniejszy wydatek zazwyczaj wymaga wcześniejszej zgody matki przełożonej – w końcu w klasztorze to ona trzyma klucze do skarbca, a siostry muszą prosić o pozwolenie nawet na nową parę skarpet.
O tym, jak w praktyce wygląda ta zależność, opowiedziała Marta Abramowicz. Pisarka opisała te realia bez ogródek w książce "Zakonnice odchodzą po cichu":
Siostrom nie wolno posiadać żadnych dóbr, własnych pieniędzy, innych ubrań niż habit. O wszystko trzeba poprosić – o bieliznę, wyjście na spacer, zgodę na przeczytanie książki.
Canva
Emerytury zakonnic i świadczenia z Funduszu Kościelnego
Polskie zakonnice na jesień życia również nie mogą liczyć na finansowe eldorado. Kobiety, które przez lata pracowały na umowę o pracę w placówkach oświatowych, mogą otrzymywać emeryturę wypracowaną ze składek etatowych. Dla sióstr z taką historią zatrudnienia świadczenie bywa szacowane na przedział od 2500 do 3000 zł brutto.
Sytuacja wygląda inaczej w przypadku sióstr, które całe życie poświęciły posłudze wewnątrz murów klasztornych. Zakonnice bez stałego zatrudnienia mogą otrzymywać minimalne świadczenie z pieniędzy Funduszu Kościelnego, które w przytaczanych przez media przykładach wynosiło 1588 zł brutto, czyli około 1445 zł netto. Nawet emerytury z reguły trafiają do wspólnej kasy zgromadzenia. To ono zapewnia starszym siostrom dach nad głową, wyżywienie i opiekę zdrowotną. Po latach pracy finanse nadal pozostają wspólną sprawą całej wspólnoty.