Ihor M., 31-letni obywatel Ukrainy, po brutalnym ataku w opactwie benedyktynek w Jarosławiu wciąż nie może złożyć zeznań. Śledczy nie mogą go przesłuchać, ponieważ biegli psychiatrzy zdiagnozowali u niego ostre wielopostaciowe zaburzenia psychotyczne. W wyniku napaści zmarł ks. Stanisław Zbojnowicz, który próbował ochronić innych. Nowe ustalenia dotyczą także tego, dlaczego podejrzany znalazł się w Jarosławiu.
- Biegli zdiagnozowali u Ihora M. ostre wielopostaciowe zaburzenia psychotyczne. Choroba uniemożliwia jego przesłuchanie.
- Straż Graniczna w Korczowej nie wpuściła podejrzanego do Ukrainy z powodu braku ubezpieczenia OC. Jego auto odholowano do Jarosławia.
- Prokuratura przygotowała zarzuty zabójstwa, usiłowania zabójstwa i spowodowania ciężkich obrażeń, ale nie może ich ogłosić.
- Ks. Stanisław Zbojnowicz zmarł w szpitalu po tym, jak próbował chronić wiernych przed napastnikiem.
Trasa Ihora M. z Niemiec i incydent na granicy w Korczowej
Ihor M. mieszkał w Niemczech i stamtąd wjechał samochodem do Polski. W nocy ze środy na czwartek 31-latek pojawił się na przejściu granicznym w Korczowej. Prawdopodobnie planował powrót do Ukrainy.
Podczas kontroli okazało się, że Ihor M. nie ma ważnego ubezpieczenia OC pojazdu. Nie wpuszczono go do Ukrainy, a samochód odholowano do Jarosławia. To właśnie ten incydent sprawił, że 31-latek trafił do miasta, gdzie kilka godzin później doszło do tragedii.
Gdy doszło do krwawego ataku w Jarosławskim Opactwie, nikt nie przypuszczał, że obecność napastnika w tym miejscu była wynikiem tak niefortunnego zbiegu okoliczności na granicy.
Opactwo w Jarosławiu / Fot. opactwo.pl
Stan psychiczny podejrzanego i decyzje śledczych
Ihor M. w czwartek 24 września około godziny 9:30 wszedł na zaplecze kawiarni Jarosławskiego Opactwa. Wszczął tam awanturę i chwycił za nóż kuchenny. Następnie przeszedł do kościoła, gdzie zaatakował kolejne osoby. Wierni lub świadkowie zamknęli go wewnątrz świątyni.
Stan zdrowia zatrzymanego mężczyzny wyklucza obecnie normalny bieg śledztwa. Podczas briefingu prasowego przedstawicielka prokuratury w Przemyślu poinformowała:
Mamy już opinię biegłych psychiatrów. Stwierdzili, że podejrzany ujawnia objawy choroby psychicznej pod postacią ostrych wielopostaciowych zaburzeń psychotycznych.
Ihor M. ma nasilone objawy psychotyczne, jest silnie pobudzony, a jego tok myślenia pozostaje rozkojarzony. Nie ma z nim logicznego kontaktu. Prokuratura sformułowała zarzuty zabójstwa, usiłowania zabójstwa oraz spowodowania ciężkich obrażeń ciała, ale nie mogła mu ich ogłosić. Śledczy przygotowują wniosek o trzymiesięczny areszt w warunkach szpitalnych. Stan pozostałych czterech rannych jest stabilny, a ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
ks. Stanisław Zbojnowicz, zamordowany w opactwie w Jarosławiu / Fot. facebook.com
Heroiczny gest ks. Stanisława Zbojnowicza
Ks. Stanisław Zbojnowicz stał się celem ataku w chwili, gdy w murach kompleksu klasztornego rozegrały się sceny grozy. Kapłan do samego końca walczył o życie innych - własnym ciałem osłonił przebywających w świątyni wiernych, gdy nożownik szedł przez kościół. Ciężko ranny kapłan trafił do szpitala, jednak obrażenia okazały się zbyt rozległe i duchowny zmarł. O dramatycznych chwilach opowiedziała Barbara Dendor, przełożona benedyktynek:
Gdy usłyszał hałas, wyszedł z konfesjonału i chciał zamknąć kratę kościelną, żeby ochronić wszystkich w środku. Mężczyzna zbliżył się do niego i zadał mu ciosy nożem.
Dla lokalnej społeczności odejście kapłana to ogromna strata. Księdza Stanisława z czułością wspomina Katia, Ukrainka pracująca w klasztornej kuchni:
To był taki nasz dziadek, mówiliśmy o naszym księdzu Stasiu właśnie tak: nasz dziadzio w sutannie.
Sprawa brutalnego ataku w jarosławskim opactwie wstrząsnęła całą Polską, pozostawiając wiernych w głębokim żalu po stracie oddanego duszpasterza.