W Sosnowcu doszło do groźnej eksplozji pod przedszkolem. 45-letni mieszkaniec miasta zdetonował ładunek wybuchowy na samochodzie swojej byłej partnerki przy ulicy Franciszkańskiej. Do ataku doszło w środę około godziny 8:30, gdy kobieta odprowadzała dziecko do budynku. Choć detonacja zniszczyła auto, nikomu nic się nie stało. Podejrzany wpadł już w ręce policji, a w jego lokalu odkryto niebezpieczny arsenał.
- Podejrzany przyznał, że chciał jedynie zastraszyć byłą partnerkę z powodu konfliktu o dziecko.
- Ładunek własnej roboty uszkodził szyby, karoserię i lusterka Peugeota.
- W mieszkaniu sprawcy przy ul. Mikołajczyka znaleziono arsenał materiałów wybuchowych i przedmioty przypominające broń.
- Mężczyźnie grozi nawet dekada w więzieniu.
Eksplozja pod przedszkolem w Sosnowcu
45-letni mieszkaniec Sosnowca przeprowadził bezwzględny atak w środę rano, 16 września 2026 roku. Kobieta podjechała Peugeotem pod przedszkole przy ulicy Franciszkańskiej. Gdy odprowadzała dziecko do budynku, za jej plecami doszło do gwałtownego wybuchu, który zaalarmował całą okolicę.
Sprawca działał w sposób wyjątkowo zuchwały. Podszedł do zaparkowanego auta i zamontował ładunek własnej roboty na zewnętrznych drzwiach pojazdu. Zrobił to w biały dzień, zupełnie ignorując obecność innych ludzi na ulicy. Przebieg tego zdarzenia zrelacjonował Zbigniew Pawlik:
Na oczach świadków umieścił ten improwizowany ładunek na drzwiach zewnętrznych Peugeota. W ogóle się z tym nie krył. Bomba własnej konstrukcji następnie eksplodowała.
Eksplozja ładunku doprowadziła do uszkodzenia zaparkowanego samochodu. Na temat zniszczeń wypowiedział się Bartosz Kilian:
Był to ładunek niewielki, natomiast spowodował pewne uszkodzenia pojazdu: uszkodzenie karoserii, rozbicie szyb, lusterek [...]. W chwili wybuchu w samochodzie nikogo nie było.
Tylko dzięki temu, że poszkodowana przebywała w tym momencie z dzieckiem w placówce, a w kabinie nie było pasażerów, nikt nie odniósł żadnych obrażeń.
canva.com
CZYTAJ TAKŻE: Otrzęsiny grozy w gdyńskim liceum! 15-latkowie trafili do szpitala przez modną używkę. Policja w akcji
Zatrzymanie sprawcy i ewakuacja bloku
Funkcjonariusze policji błyskawicznie ustalili tożsamość podejrzanego i rozpoczęli pościg, który zakończył się zatrzymaniem mężczyzny na terenie sąsiedniego Będzina. Kolejne działania doprowadziły kryminalnych do lokalu przy ulicy Mikołajczyka w Sosnowcu, gdzie podczas przeszukania zabezpieczono materiały pirotechniczne, groźne substancje oraz przedmioty do złudzenia przypominające broń palną. Odkryte substancje stwarzały bezpośrednie zagrożenie dla okolicznych mieszkańców, co wymusiło natychmiastową decyzję służb o ewakuacji całego budynku wielorodzinnego. Akcja trwała do momentu, aż wyspecjalizowani pirotechnicy zabezpieczyli wszystkie niebezpieczne elementy.
Zabezpieczone substancje zostały zneutralizowane i trafiły do badań laboratoryjnych. Postępowanie w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa Sosnowiec-Północ.
canva.com
CZYTAJ TAKŻE: Przewozili w aucie 30 kg leśnego skarbu! Policja była bezlitosna, zarekwirowała cały łup
Szokujące wyjaśnienia i konflikt o dziecko
Śledczy ustalili, że zatrzymany 45-latek był już wcześniej notowany i karany przez wymiar sprawiedliwości. Samochód należał do jego 39-letniej byłej partnerki. Mężczyzna usłyszał zarzuty i złożył wyjaśnienia przed prokuratorem. Przyznał się do zamachu na auto, przedstawiając swoją linię obrony.
O motywach działania podejrzanego poinformował Zbigniew Pawlik:
Podczas przesłuchania 45-latek przyznał się do zarzucanych czynów, ale jego wyjaśnienia nie do końca korespondowały z tym, co się stało. Podejrzany miał tłumaczyć, że nie chciał nikogo zabić. Jego celem było zastraszenie byłej partnerki, z którą toczy konflikt o dziecko.
Tłumaczenia o rzekomym zamiarze jedynie nastraszenia kobiety nie przekonały sądu. Mężczyzna usłyszał dwa zarzuty: sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa eksplozji (za co grozi do 10 lat więzienia) oraz nielegalnego posiadania materiałów pirotechnicznych (zagrożonego karą do 8 lat pozbawienia wolności). W piątek sędzia przychylił się do wniosku prokuratury i zdecydował o zastosowaniu wobec podejrzanego środka zapobiegawczego w postaci trzymiesięcznego aresztu.