Gabriel Fleszar, 46-letni gwiazdor, który u schyłku lat 90. podbił serca Polaków hitem „Kroplą deszczu”, przerywa milczenie w sprawie swojej przyszłości. Wokalista właśnie wraca na ekrany w muzycznym show Polsatu. Szczerze przyznaje, że przez lata nie dbał o finansowe zabezpieczenie na starość. Czuje się poszkodowany przez dawne przepisy.
- Gabriel Fleszar ma 46 lat. Obecnie występuje w 23. edycji programu „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” w Polsacie
- Muzyk zaczął odkładać na emeryturę dopiero po założeniu jednoosobowej działalności gospodarczej
- Artysta wskazuje, że dawny system pobierał od twórców podatki, lecz nie gwarantował im ubezpieczenia
- Wokalista traktuje tantiemy autorskie za przeboje jako finansową poduszkę na przyszłość
Gabriel Fleszar o problemach z emeryturą
Gabriel Fleszar postanowił bez ogródek rozliczyć się ze swoją przeszłością i podejściem do oszczędzania. Gdy pod koniec lat 90. jego piosenki śpiewał cały kraj, myślenie o jesieni życia i formularzach ZUS wydawało się czystą abstrakcją. W końcu kto by się przejmował składkami, gdy każda kropla deszczu zamieniała się w radiowe złoto?
Dziś 46-letni wokalista w rozmowie z „Super Expressem” nie gryzł się w język i szczerze ocenił, że ówczesna beztroska po latach wystawiła mu słony rachunek. Przyznał wprost, że tematy emerytalne przez bardzo długi czas znajdowały się na samym końcu jego listy priorytetów.
Powiem, że przez wiele lat byłem w tym temacie takim lekkoduchem. Tak naprawdę coś tam do emerytury odkładało mi się dopiero od momentu, kiedy stałem się przedsiębiorcą i założyłem jednoosobową działalność gospodarczą.
Piosenkarz zwrócił również uwagę na realia prawne, z jakimi przez dekady mierzyli się polscy twórcy. Choć odprowadzali należne daniny do państwowej kasy, państwo nie oferowało im w zamian podstawowych świadczeń socjalnych.
Wcześniej niestety przez system ja i wielu takich jak ja było krzywdzonych, bo płaciliśmy podatki, natomiast nie byliśmy ani ubezpieczani, ani nic tam się do tej emerytury nie liczyło.
Fot. Gałązka/AKPA
Kariera Gabriela Fleszara i powrót do telewizji
Gabriel Fleszar to dla milionów słuchaczy nieodłączny symbol przełomu wieków. W 1999 roku jego wielki przebój „Kroplą deszczu” katapultował go na szczyty list przebojów. Utwór na dobre zagościł w rozgłośniach radiowych, a młody idol błyskawicznie stał się ulubieńcem publiczności, która nuciła refren na szkolnych korytarzach i podczas domowych imprez.
Wielka popularność otworzyła muzykowi drzwi do świata kina. W 2000 roku premierę miała głośna komedia sensacyjna „Sezon na leszcza” w reżyserii Bogusława Lindy. Piosenkarz zagrał w niej główną rolę u boku niezapomnianej Anny Przybylskiej, a praca na planie z legendarnym reżyserem była dla niego zupełnie nowym doświadczeniem. Przez kolejne lata artysta wybrał jednak własną, niezależną ścieżkę i tworzył poza głównym nurtem medialnym, między innymi jako wokalista i gitarzysta rockowego zespołu Candida.
Teraz, po latach przerwy, wykonawca przypomina o sobie szerokiej publiczności. Artysta dołączył do obsady 23. edycji programu rozrywkowego „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”, którego emisja w Polsacie rusza 4 września 2026 roku. Na scenie udowadnia swój warsztat wokalny i wszechstronność, która przez lata nieprzerwanie mu towarzyszy.
AKPA
Sposób artysty na finansowe zabezpieczenie
Choć państwowe świadczenie zapowiada się skromnie, muzyk nie załamuje rąk i nie zamierza polegać wyłącznie na urzędowych wyliczeniach. Jako niezależny twórca wypracował własne podejście do budowania stabilizacji, które opiera się na efektach wieloletniej pracy twórczej.
Jak zaznaczył w rozmowie z serwisem Plejada, najlepszą polisą dla kompozytora i wykonawcy pozostają prawa autorskie oraz obecność jego utworów w mediach. Dorobek, który wypracował przez dekady, ma przynosić zyski także w kolejnych latach.
W przypadku nas, artystów, to są na przykład tantiemy, czyli im więcej umieścisz na antenie piosenek, im więcej będziesz grany, im więcej będziesz oglądany, to gdzieś tam to są te rzeczy, które jak raz zrobisz, no to już na ciebie pracują.