Barbara Nowacka i Ministerstwo Edukacji Narodowej rozwiewają wątpliwości dotyczące rewolucji w kalendarzu szkolnym. Po interpelacji poselskiej Piotra Uruskiego, który zaproponował wprowadzenie wakacji letnich w turach na wzór ferii zimowych, wywołało poruszenie wśród rodziców oraz przedstawicieli związków zawodowych. Resort edukacji oficjalnie odpowiedział, czy uczniowie i rodzice muszą przygotować się na ogromne zmiany w terminach letniego wypoczynku.
- Poseł Piotr Uruski zaproponował zróżnicowanie terminów wakacji dla województw. Chce w ten sposób rozładować tłok w kurortach i obniżyć ceny noclegów
- Ministerstwo Edukacji Narodowej odrzuciło ten pomysł. Resort argumentuje decyzję sztywnym systemem egzaminów i rekrutacji
- Sławomir Broniarz z ZNP sprzeciwił się zmianom. Wskazuje na tradycję oraz potencjalną dezorganizację życia rodzin
- W roku szkolnym 2026/2027 wakacje rozpoczną się dla wszystkich jednocześnie - 26 czerwca
Dlaczego poseł proponuje podział wakacji letnich na tury
Poseł Piotr Uruski najwyraźniej zatęsknił za ordnungiem i zapragnął przenieść niemieckie porządki na polskie podwórko, proponując odejście od dotychczasowego, jednolitego modelu letniego wypoczynku. W interpelacji poseł wskazał na przykład Niemiec, gdzie poszczególne kraje związkowe ustalają różne terminy wakacji w obrębie kilku miesięcy. Parlamentarzysta wskazał na zjawiska, które co roku dotykają tysiące polskich rodzin. Gigantyczne zatory na trasach nad morze i w góry, oblężone kurorty oraz stawki za noclegi, które w lipcu i sierpniu potrafią zwalić z nóg, to dla wielu wczasowiczów chleb powszedni - w końcu nic tak nie buduje wakacyjnej atmosfery, jak wspólne kontemplowanie asfaltu w wielogodzinnym korku.
Według posła rozwiązaniem problemu miałoby być rozbicie wypoczynku na tury przypisane poszczególnym regionom. Taki krok miałby rozładować ścisk w najpopularniejszych miejscowościach turystycznych, wydłużyć sezon dla przedsiębiorców oraz obniżyć koszty wyjazdów. Autor propozycji wprost wskazał na wady obecnego rozwiązania.
Obecnie wszyscy uczniowie rozpoczynają i kończą wakacje w tym samym terminie. Powoduje to kumulację ruchu turystycznego, ogromne natężenie ruchu na drogach, przeciążenie infrastruktury turystycznej oraz znaczny wzrost cen noclegów i usług w szczycie sezonu
canva.com
CZYTAJ TAKŻE: 11-letnia Polka utonęła w greckim kurorcie. Policja zatrzymała pięć osób, na jaw wychodzą wstrząsające fakty
Stanowisko resortu edukacji wobec propozycji zmian w kalendarzu
Katarzyna Lubnauer, odpowiadając na poselską interpelację z upoważnienia ministry Barbary Nowackiej, szybko ucięła spekulacje o rewolucji. Resort edukacji nie zamierza wprowadzać ruchomych turnusów letnich, uznając, że polska szkoła to nie plac zabaw, gdzie można dowolnie przesuwać klocki harmonogramu. Na drodze do zrealizowania wizji posła stoją twarde realia organizacyjne.
Ministerstwo Edukacji Narodowej nie planuje zmiany obecnego modelu organizacji ferii letnich ani wprowadzenia różnych terminów wakacji dla poszczególnych województw
Urzędnicy podkreślają, że cały rok szkolny podporządkowany jest sztywnym procedurom. Ich rozbicie na województwa wywołałoby paraliż. Chodzi o centralnie przeprowadzane egzaminy zewnętrzne - matury, egzamin ósmoklasisty i egzaminy zawodowe. Po nich następuje ogólnokrajowa rekrutacja do szkół średnich oraz na wyższe uczelnie, co wymaga wspólnego dla wszystkich harmonogramu.
canva.com
Reakcja rodziców oraz Związku Nauczycielstwa Polskiego
Sławomir Broniarz również nie zostawił na pomyśle suchej nitki. Szef ZNP podkreślił rolę wieloletniej tradycji, ale przede wszystkim zwrócił uwagę na logistyczny koszmar, w jakim znaleźliby się rodzice. Gdyby dzieci z jednej rodziny uczyły się w placówkach podlegających różnym województwom, wspólny wyjazd stałby się niemożliwy.
Głosy oburzenia szybko pojawiły się także wśród opiekunów uczniów. Wypowiedź jednej z matek, opublikowana przez portal edziecko.pl, doskonale obrazuje obawy mieszkańców terenów przygranicznych.
Mieszkamy na styku dwóch województw. Mam córkę w liceum, które leży jeszcze w kujawsko-pomorskim, a syna w technikum, który dojeżdża do szkoły w mazowieckim. No i co wtedy? Jedno dziecko miałoby wakacje od czerwca do końca lipca, a drugie od sierpnia do września? Przecież to bez sensu. O wspólnych, rodzinnych wakacjach można zapomnieć
Tradycyjny harmonogram roku szkolnego bez zmian
Choć zimowy wypoczynek w turach funkcjonuje w Polsce z powodzeniem od 2003 roku, a od 2026 roku odbywa się w trzech turach, letnia przerwa pozostaje nienaruszalna. Dla milionów uczniów i ich rodziców oznacza to spokój przy planowaniu urlopów. Wtedy zajęcia dydaktyczne zakończą się 25 czerwca, a upragnione wakacje wystartują 26 czerwca w całym kraju jednocześnie.