Justyna Steczkowska od lat bryluje na polskiej scenie, jednak jej podejście do finansów wciąż potrafi wprawić w osłupienie. Gwiazda w szczerych słowach opowiedziała o zarobkach, hojności wobec najbliższych oraz kulisach swoich widowiskowych występów. Okazuje się, że zamiast gromadzić majątek na luksusowe zachcianki, artystka chętnie inwestuje w rodzinę i nie waha się dopłacać kolosalnych sum do własnych koncertów.
- Pierwsze poważne honoraria artystka zainwestowała w dom rodzinny, finansując m.in. nowy dach
- Gwiazda nie szczędzi też środków na występy – podczas koncertu w Łodzi dołożyła do oprawy więcej, niż wynosiła jej gaża
- Dorastała w wielodzietnej rodzinie nauczycieli muzyki z ośmiorgiem rodzeństwa
- Wokalistka wyznała, że jakość show i zadowolenie fanów są dla niej ważniejsze niż stan konta po trasie
Pierwsze zarobione pieniądze Justyny Steczkowskiej
Justyna Steczkowska nie ukrywa, że jej droga na szczyt była kręta i wymagała wielu wyrzeczeń. Artystka dorastała w niezwykle barwnej, wielodzietnej rodzinie – z pięcioma siostrami oraz trzema braćmi. W domu, prowadzonym przez rodziców-nauczycieli muzyki, co prawda zawsze rozbrzmiewały dźwięki instrumentów, ale budżet musiał być dopięty do ostatniego guzika, by wykarmić taką gromadkę.
Kiedy wokalistka po sukcesie "Dziewczyny Szamana" zdobyła ogólnokrajową popularność i na jej konto wpłynęły pierwsze poważne sumy, nie pobiegła do luksusowego butiku. Justyna Steczkowska przeznaczyła pierwsze wielkie zarobki na generalny remont domu rodzinnego w Stalowej Woli. Sfinansowała wymianę dachu oraz budowę wymarzonego kominka dla swojej matki, Danuty Steczkowskiej, dbając o to, by jej najbliżsi wreszcie żyli w komforcie.
O tym wzruszającym geście diwa opowiedziała w rozmowie z magazynem „Viva!”:
„Moi rodzice... oczywiście, pierwsze pieniądze, które zarobiłam, to wyremontowałam im dach. [...] Nigdy za bardzo ich nie było stać na to, żeby ten dom zmienić tak, jakby chcieli. No bo mieli nas dziewięcioro i wiesz, ważni byliśmy my” – wyznała Justyna Steczkowska.
AKPA
CZYTAJ WIĘCEJ: Ojciec Justyny Steczkowskiej zrzucił sutannę dla jej matki. Sąsiedzi zgotowali im piekło: „Rodzice musieli uciekać” [zdjęcia]
Dlaczego Justyna Steczkowska dopłaca do koncertów
Dla piosenkarki finanse schodzą na dalszy plan, gdy w grę wchodzi poziom artystyczny widowiska. Doskonałym przykładem był darmowy Łódź Summer Festival, podczas którego wokalistka zaprezentowała spektakl na najwyższym poziomie. Na scenie pojawiły się wówczas skomplikowane wizualizacje, tancerze, podwieszenia oraz dynamiczne światła.
Przygotowanie takiego show wymagało ogromnych nakładów finansowych. Podczas występu na darmowym Łódź Summer Festival Justyna Steczkowska dopłaciła z własnej kieszeni 110 procent kwoty otrzymanego honorarium. Środki te poszły na oprawę sceniczną i zespół techniczny. Nie żałuje tych wydatków, bo najważniejszy pozostaje dla niej szacunek do publiczności.
W rozmowie z Viva! Steczkowska wyjaśniła motywy swojego bezkompromisowego podejścia. Chodzi o jakość występów na żywo:
Ja bardzo często dokładam pieniądze do koncertów, bo zależy mi na tym, żeby moi fani byli zachwyceni, żeby wiedzieli, że ja naprawdę ich kocham, że jak gdyby muzyka nie jest tym miejscem, w którym ja myślę przede wszystkim o zarabianiu pieniędzy
– podkreśliła Justyna Steczkowska.

Metamorfoza sceniczna Justyny Steczkowskiej
W latach 90. artystka występowała w Sopocie jako młoda wokalistka z oszczędnym wizerunkiem, skupiając uwagę przede wszystkim na swoim unikalnym głosie.
Z czasem skromne sukienki ustąpiły miejsca kostiumom, których nie powstydziłyby się największe diwy z Las Vegas. Justyna Steczkowska dziś stawia na pełen rozmach, pióra, cekiny i konstrukcje, które czasem wydają się przeczyć prawom fizyki. Najwyraźniej diwa wychodzi z założenia, że skoro fani płacą za bilet, to mają dostać show, przy którym sylwester w Dubaju wygląda jak skromna domówka. I trzeba przyznać, że robi to z właściwą sobie gracją, nawet jeśli po zejściu ze sceny jej księgowa prawdopodobnie potrzebuje zimnych okładów na czoło.