Iga Świątek nie wytrzymała przed kamerami. Jedno słowo eksperta wystarczyło: "na litość boską"

Iga Świątek nie wytrzymała przed kamerami. Jedno słowo eksperta wystarczyło: "na litość boską"

Iga Świątek nie wytrzymała przed kamerami. Jedno słowo eksperta wystarczyło: "na litość boską"

AKPA

Iga Świątek po raz kolejny udowodniła swoją sportową klasę, awansując do półfinału turnieju WTA 1000 w Toronto. To dopiero jej drugi półfinał w sezonie 2026, w którym do sierpnia nie wygrała jeszcze żadnego turnieju. Po meczu z Dianą Sznajder 25-latce wyraźnie puściły nerwy. Wszystko przez jedno sformułowanie dziennikarza Tennis Channel.

Reklama
  • Polka w nieco ponad godzinę odprawiła Dianę Sznajder, oddając rywalce zaledwie trzy gemy — 6:2, 6:1.
  • W walce o finał Polka zmierzy się z Eliną Switoliną.
  • Zaledwie kilka dni wcześniej w podcaście „Return" Ewa Woydyłło oceniła zawodniczkę jako rzekomo "głupiutką i wystraszoną".
  • Po lawinie krytyki usunięto odcinek z sieci, a psycholożka oficjalnie przeprosiła Igę Świątek.

Iga Świątek w półfinale w Toronto po zwycięstwie nad Dianą Sznajder

Iga Świątek zajmuje obecnie 8. miejsce w rankingu WTA. Awans do półfinału w Toronto to jej drugi taki wynik w sezonie 2026. Do sierpnia raszyniance nie udało się jeszcze wygrać żadnego turnieju.

Pojedynek z Dianą Sznajder był błyskawicznym pokazem siły. Spotkanie trwało zaledwie godzinę i cztery minuty. Polka całkowicie zdominowała kort, wygrywając 6:2, 6:1.

Zanim jednak polscy fani zdążyli na dobre rozpocząć świętowanie wielkiego awansu (co w tym sezonie wcale nie zdarzało się tak często, jak byśmy chcieli), uwaga mediów przeniosła się na specyficzny wywiad. Dziennikarz Tennis Channel nazwał występ Igi Świątek sformułowaniem „vintage Iga". Wywołało to irytację i podenerwowanie u 25-letniej tenisistki.

Iga świątek w białej czapce i fioletowej bluzie instagram.com/igaswiatek

Zirytowana Iga Świątek reaguje na słowa dziennikarza po meczu

Raszynianka ma 25 lat i od dawna udowadnia, że doskonale wie, jak zachować się w błysku fleszy. Słowo „vintage" w odniesieniu do 25-latki brzmi co najmniej tak, jakby Iga zamiast rakiety powinna trzymać w ręku bilet do muzeum sportu. Tenisistka wypunktowała to z właściwym sobie wdziękiem. Kariera młodej dziewczyny wciąż nabiera rozpędu. Nazywanie jej „klasykiem" jest równie logiczne, co szukanie śniegu w Toronto w środku sierpnia.

Kiedy usłyszała kolejne takie podsumowanie swojego występu, nie kryła już sporego zaskoczenia. Przed kamerami bez owijania w bawełnę uderzyła w niefortunny dobór słów eksperta.

„Wciąż przychodzą do mnie ludzie i mówią: „vintage Iga”, a ja mam 25 lat, więc...” — skomentowała z rozbrajającą szczerością Iga Świątek.

Po chwili, widocznie znużona powtarzającym się motywem, postanowiła w nieco ironiczny sposób zapytać, skąd w ogóle wziął się ten zagraniczny trend.

„Dlaczego „vintage”? Wszyscy powtarzają „vintage”, ale na litość boską, to przecież dwa czy trzy lata! Ile, dziewięć lat trzeba mieć, żeby tak mówić?” — dopytywała wyraźnie zniecierpliwiona Iga Świątek.

Skandaliczne słowa Ewy Woydyłło o tenisistce jako tło ostatnich dni

Iga Świątek odczuwa na własnej skórze, że atmosfera wokół niej gęstnieje z każdym dniem. Nic dziwnego, że w końcu puściły jej nerwy. Presja i ciągła ocena ze strony przeróżnych ekspertów sprawiają, że nieco ostrzejsze reakcje poza kortem przestają kogokolwiek dziwić.

Zaledwie kilka dni wcześniej w polskim internecie wybuchł potężny skandal. Ewa Woydyłło gościła w podcaście „Return" (Trzeci Serwis). W rozmowie z Lechem Sidorem psycholożka przypuściła na tenisistkę niespodziewany atak słowny.

„wyskoczyła jako gwiazda i wykreowała się na rozumną, dojrzałą, mądrą dziewczynę, a jest prawdopodobnie głupiutka, wystraszona i sama nie rozumie tego, co się dzieje” — stwierdziła Ewa Woydyłło w usuniętym już podcaście.

Jakby tego było mało, znana psycholożka ostro odniosła się też do zaplecza zawodniczki. Ewa Woydyłło twierdziła, że Daria Abramowicz jest w sztabie Igi Świątek dla pieniędzy. Społeczne oburzenie było tak wielkie, że redakcja i twórcy podcastu „Return" błyskawicznie usunęli kontrowersyjny odcinek z sieci.

Kiedy wybuchł wizerunkowy pożar, sprawa szybko doczekała się finału. Ewa Woydyłło w rozmowie z WP SportoweFakty oficjalnie przeprosiła Igę Świątek, Arynę Sabalenkę oraz osoby, które poczuły się dotknięte jej słowami. Cień niesmaku pozostał jednak na tyle duży. Nawet drobna, nieudana uwaga zagranicznego dziennikarza potrafiła wywołać w Toronto naturalną irytację 25-latki.

Iga Świątek w bikini na rajskich wakacjach. Fani widzą jeden szczegół: "Zasłużony reset" [zdjęcia]
Źródło: instagram.com/iga.swiatek
Reklama
Reklama