Kinga Rusin hucznie świętowała swoje imieniny podczas egzotycznej wyprawy do Malezji. Choć imieniny dziennikarki przypadają 24 lipca, uroczysta kolacja w luksusowej restauracji Molina odbyła się dzień później, co sama zaznaczyła w swojej relacji. Towarzyszył jej Marek Kujawa. Po odejściu z programu „Dzień Dobry TVN” prezenterka rzadko bywa w Polsce, skupiając się dziś na rozwijaniu własnej marki kosmetycznej oraz niekończących się podróżach po świecie.
- Kolacja odbyła się w restauracji Molina. Z lokalu roztacza się zjawiskowy widok na słynne Petronas Towers
- Gwiazda zjadła naraz aż dziewięć dań. Skorzystała z wystawnego menu degustacyjnego
- W swoim wpisie z podróży do tamtejszej metropolii prezenterka bezpośrednio nawiązała do filmu „Bajecznie bogaci Azjaci”
Luksusowa kolacja Kingi Rusin w Kuala Lumpur
Kinga Rusin potrafi korzystać z życia jak mało kto i doskonale wie, że jedna doba to zdecydowanie za mało na tak uroczysty moment. Dziennikarka od dłuższego czasu nazywa siebie dumną obywatelką świata – tym razem za cel podróży obrała Malezję. U boku ukochanego Marka Kujawy postanowiła celebrować imieniny w samym sercu azjatyckiej metropolii.
Imieniny 24 lipca to doskonała okazja, by w pełni nacieszyć się uroczystym momentem w egzotycznej scenerii. Bo przecież świętowanie imienin tylko przez jeden dzień to dla dziennikarki niemal towarzyskie faux pas — celebracja musiała przeciągnąć się więc gładko na kolejną dobę. W mediach społecznościowych dziennikarka zrelacjonowała swój wykwintny wieczór. Nie szczędziła przy tym internautom szczegółów samej uczty.
I tak końcówkę "święta Kingi" celebrowaliśmy w Kuala Lumpur na grubo (nomen omen), w gwiazdkowej restauracji Molina z widokiem na słynne Petronas Towers.
– napisała Kinga Rusin na swoim Instagramie.
instagram.com/kingarusin
Menu degustacyjne w restauracji Molina
Restauracja Molina to absolutny punkt obowiązkowy na kulinarnej mapie każdego szanującego się turysty premium. Kinga Rusin zauważyła, że Kuala Lumpur oferuje dużą liczbę pięciogwiazdkowych hoteli oraz restauracji w atrakcyjnych cenach w porównaniu do innych miejsc w Azji Południowo-Wschodniej. To właśnie stamtąd 55-letnia gwiazda podziwiała monumentalne wieżowce, delektując się starannie przygotowanym posiłkiem. Jednak to wcale nie same widoki wzbudziły największe emocje w sieci.
Podczas imieninowej kolacji dziennikarka zamówiła pełne menu degustacyjne. Składało się ono z aż dziewięciu skomplikowanych i wykwintnych dań. Sama solenizantka doskonale zdawała sobie sprawę, że to nie lada wyczyn. Z dużym humorem i dystansem odniosła się do tego kulinarnego szaleństwa, usprawiedliwiając się specjalną okazją.
Imieniny to doskonałe usprawiedliwienie dla rozpusty. Jak inaczej wytłumaczyłabym sobie zjedzenie na raz dziewięciu dań z degustacyjnego menu? A ja po prostu świętowałam! A że było to dzień po moich imieninach? Kto powiedział, że nie można świętować przez dwa dni!”\
– podsumowała zachwycona.
instagram.com/kingarusin
Przyznać trzeba, że taki kulinarny rozmach robi wrażenie. Rozpusta na dziewięć dań w luksusowych wnętrzach z pewnością na długo zapadnie w pamięć zarówno jej, jak i tysiącom obserwujących ją fanów. Nic dziwnego, że w swoim wpisie gwiazda pokusiła się nawet o bezpośrednie nawiązanie do znanego hollywoodzkiego hitu „Bajecznie bogaci Azjaci”. Warto przy tym wspomnieć, że samo miasto „grało” Singapur w tym słynnym filmie ze względu na znacznie niższe koszty produkcji.
Kontrasty w stolicy Malezji oczami gwiazdy
Azjatycka podróż Kingi Rusin to jednak nie tylko bezrefleksyjna konsumpcja w najdroższych, gwiazdkowych lokalach. Była gwiazda telewizji chętnie dzieli się również swoimi bacznymi obserwacjami na temat odwiedzanych miejsc. Ta azjatycka stolica okazała się dla niej miastem pełnym ogromnych, niekiedy wręcz szokujących skrajności.
Spacerując po zatłoczonych ulicach, prezenterka zwróciła uwagę na uderzające kontrasty architektoniczne oraz głębokie różnice społeczne. Z jednej strony miasto kusi przyjezdnych ociekającym bogactwem i monumentalnymi, lśniącymi w słońcu szklanymi wieżowcami. Słynne Petronas Towers wciąż pozostają najwyższymi bliźniaczymi wieżami na świecie. Lśniąca stal, wszechobecne szkło i perfekcyjnie zaprojektowane bulwary tworzą iluzję absolutnego raju dla najbogatszych turystów. To właśnie ten dopracowany w najmniejszym calu pejzaż dziennikarka podziwiała z okien ekskluzywnego lokalu.
Z drugiej strony wystarczy zejść nieco z utartego szlaku, by dostrzec zupełnie inną rzeczywistość. Tuż obok supernowoczesnych drapaczy chmur i klimatyzowanych galerii handlowych, straszą wyjątkowo zaniedbane budynki oraz bardzo ubogie, prowizoryczne osiedla. Zestawienie blichtru najwyższych wieżowców ze skromną, a czasem wręcz dramatyczną codziennością życia na ulicy to obraz, który z pewnością mocno daje do myślenia.
Ten ostry dysonans wywarł na niej ogromne wrażenie. Kinga pokazała, że potrafi spojrzeć na luksusowe miasto nieco bardziej analitycznym i krytycznym okiem podróżnika.