Mateusz Morawiecki pojawił się w Telewizji Republika, by odnieść się do szokujących oskarżeń ze strony kolegów partyjnych. Były premier nie gryzł się w język – przyznał, że koledzy brutalnie wypchnęli go z Prawa i Sprawiedliwości. Jednocześnie podkreślił, że jego głównym celem pozostaje obalenie rządu Donalda Tuska, a kierownictwo odrzuciło wyciągniętą do zgody dłoń.
- Mateusz Morawiecki wyznał, że koledzy z partii brutalnie wypchnęli jego i jego ludzi z Prawa i Sprawiedliwości.
- Jarosław Kaczyński w tej samej stacji zarzucił byłemu premierowi chęć przejęcia władzy w partii.
- Morawiecki kategorycznie zaprzeczył negocjacjom z PSL i Polską 2050, nazywając je współodpowiedzialnymi za „obecne zło”.
- Polityk zaapelował o zaprzestanie medialnych ataków i wyzwisk wewnątrz prawicy.
Kulisy rozłamu w Prawie i Sprawiedliwości
Mateusz Morawiecki nie zamierzał dłużej milczeć po tym, jak w Prawie i Sprawiedliwości doszło do otwartego pęknięcia. Były premier właśnie w Telewizji Republika zdecydował się na pierwszą tak obszerną odpowiedź na burzliwą wymianę publicznych oskarżeń.
Konkretne zarzuty ze strony dawnych sojuszników były miażdżące. Mariusz Błaszczak oświadczył, że Morawiecki jeszcze w 2020 roku sprzeciwiał się zakupowi myśliwców F-35. Rafał Bochenek zarzucił mu krytykowanie programu 500 plus. Jacek Sasin poszedł jeszcze dalej – stwierdził, że były premier w przeszłości doradzał Donaldowi Tuskowi.
Polityk nie krył rozgoryczenia. Jak sam przyznał, on i jego ludzie byli zaskoczeni skalą brutalności, z jaką ich potraktowano. Do końca walczyli o zgodę – były szef rządu napisał nawet list do prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Kierownictwo odrzuciło wyciągniętą do zgody dłoń.
Ręka wyciągnięta do zgody została odrzucona
– podsumował krótko. To jedno zdanie mówi więcej niż godzinny wywiad. Kierownictwo spaliło za sobą mosty.
Relacje Mateusza Morawieckiego z Jarosławem Kaczyńskim
Mateusz Morawiecki tymczasem jasno określił swój cel, którym jest obalenie rządu Donalda Tuska. Choć lider ugrupowania na tej samej antenie ocenił, że medialne ataki na byłego premiera to reakcja na przekaz jego współpracowników, konflikt wydaje się głęboki.
Jarosław Kaczyński wskazał też na konkretną przyczynę napięć. Według prezesa kluczowym powodem podziału i załamania planów Morawieckiego było wyznaczenie Przemysława Czarnka na kandydata PiS na premiera. To właśnie ten ruch miał definitywnie przekreślić ambicje byłego szefa rządu.
Mimo to Kaczyński pozostawił uchylone drzwi. Przyznał, że Morawiecki był dobrym premierem i nie wyklucza z nim oraz jego ludźmi przyszłej współpracy. Na razie jednak obie strony mówią różnymi językami.
AKPA; instagram.com/pisorgpl
Ostra odpowiedź na medialne ataki
Najbardziej zapadający w pamięć fragment wystąpienia Mateusza Morawieckiego dotyczył części prawicowych mediów, które – zdaniem byłego premiera – przekroczyły granicę absurdu. Mówił o wyzwiskach i "nierealnych łatkach", po czym przeszedł do ironicznej pointy, która ma szansę przejść do historii politycznych memów.
Rzucił z goryczą, że niedługo może się dowiedzieć, iż jest agentem BND lub Marsjan, dając do zrozumienia, że skala oskarżeń dawno oderwała się od rzeczywistości. Marsjanie to oczywiście hiperbola, ale w ustach byłego szefa rządu brzmi jak gorzkie podsumowanie stanu prawicowych mediów.
Morawiecki zaapelował też o natychmiastowe zaprzestanie medialnej wojny wewnątrz prawicy. Jego zdaniem takie zachowanie tylko odwraca uwagę od tego, co naprawdę ważne – odsunięcia obecnej władzy. W tle pojawił się również wątek ewentualnych sojuszy. Były premier stanowczo odciął się od plotek o negocjacjach z PSL czy Polską 2050:
Nie tylko nie jestem dogadany, ale takich rozmów w ogóle nie prowadziłem i nie zamierzam prowadzić. Każdy, kto dzisiaj żyruje i podpiera ten rząd, choćby nawet to była podpórka wątła, jak trzcina wodna, nie jest dla mnie jakimkolwiek partnerem do rozmów. W związku z tym nie prowadzimy takich rozmów
Tym samym postawił kropkę nad spekulacjami.