Kinga Rusin po krótkim pobycie w Warszawie ponownie spakowała walizki i wraz z Markiem Kujawą wyruszyła w odległy świat. Dziennikarka w niedzielę rano przekazała zaskakujące wieści z nowego zakątka globu. Gwiazda przyznała, że ich plan podróży zakłada odwiedzenie przynajmniej czterech krajów, choć tuż po wylądowaniu na miejscu czekały na nich niespodziewane komplikacje.
- Kinga Rusin i Marek Kujawa planują podczas tej wyprawy odwiedzić co najmniej cztery państwa na świecie.
- Dziennikarka po wylądowaniu dowiedziała się o potencjalnych trudnościach z powrotem do kraju przez napiętą sytuację międzynarodową.
- Ze względu na różnicę czasu wynoszącą 12 godzin, para oglądała decydujące starcie podczas nocnej transmisji.
- Michał Piróg stanął w obronie Rusin, tłumacząc, że jej „wieczne wakacje” to w rzeczywistości także ciężka praca biznesowa.
Kinga Rusin i Marek Kujawa w nowej podróży
Kinga Rusin przed wyjazdem spędziła ostatnie tygodnie w Warszawie, gdzie była widziana w towarzystwie innej gwiazdy TVN. Zakochani zdążyli już przyzwyczaić swoich fanów, że w ojczyźnie bywają jedynie gośćmi. Kiedy tylko na chwilę zjawiają się w Warszawie, internauci od razu wiedzą, że to jedynie krótki przystanek przed kolejną wielką wyprawą. Tak było i w miniony weekend, kiedy ledwo co rozpakowane walizki ponownie poszły w ruch.
Ostatnio na profilu autorki wpisu pojawił się obszerny komunikat, który rozwiał wszelkie wątpliwości na temat ich aktualnego miejsca pobytu. Podczas nowej wyprawy zamierzają odwiedzić co najmniej cztery kraje. Egzotyczne kadry z rajskiej plaży błyskawicznie obiegły sieć, wzbudzając ogromne zainteresowanie i nutkę zazdrości u obserwatorów. Karolina Ferenstein-Kraśko skomentowała wpis Kingi Rusin w mediach społecznościowych, wyrażając szczery zachwyt nad jej wyprawą.
instagram.com/kingarusin
Nocne emocje i problemy z powrotem do Polski
Kinga Rusin szybko przekonała się, że życie cyfrowego nomady potrafi być pełne nieoczekiwanych zwrotów akcji. Gwiazda poinformowała, że po wylądowaniu w nowym miejscu dowiedziała się o potencjalnych problemach z powrotem wynikających z sytuacji na świecie. Szybko zmieniające się realia międzynarodowe sprawiają, że planowanie tak rozległych wojaży zawsze obarczone jest pewnym ryzykiem. Podróżniczka podeszła do sprawy ze stoickim spokojem, jednak perspektywa przymusowego przedłużenia urlopu z dala od domu z pewnością działa na wyobraźnię fanów.
Na szczęście groźba utknięcia w rajskim otoczeniu nie popsuła parze humorów ani nie przeszkodziła w sportowym kibicowaniu. Ze względu na potężną różnicę czasu wynoszącą aż 12 godzin, Kinga Rusin i Marek Kujawa planowali obejrzeć finał Mistrzostw Świata o 3:00 nad ranem. Trzeba uczciwie przyznać, że zarywanie nocy odbywało się pod luksusowymi palmami, przy akompaniamencie szumu fal. To doprawdy „spartańskie” warunki, z którymi muszą mierzyć się współcześni biznesmeni-podróżnicy.
Kulisy wiecznych wakacji, czyli ciężka praca Kingi Rusin
Publikowanie przez Kingę Rusin głównie zdjęć egzotycznych miejsc i przyrody sprawia w oczach odbiorców wrażenie, że przebywa ona na niekończących się wakacjach. Komentarze pod jej postami bardzo często pełne są pytań o to, w jaki sposób udaje jej się godzić tak beztroskie, rozrywkowe życie z prowadzeniem gigantycznej firmy. Wiele osób zapomina, że funkcjonowanie na drugim końcu świata to nie tylko picie kawy z widokiem na ocean, ale również normalne zawodowe obowiązki.
Głos w tej sprawie zabrał niedawno jej kolega z show-biznesu, który postanowił zdemaskować magię mediów społecznościowych. Michał Piróg wyjaśnił bez ogródek, że Kinga Rusin celowo nie pokazuje w internecie kulisów swoich wyjazdów, takich jak żmudne spotkania czy negocjowanie biznesowych umów. Tego typu aktywności po prostu nie są atrakcyjne wizualnie dla odbiorców. Tancerz dosadnie wytłumaczył, dlaczego internetowy profil dziennikarki przypomina w dużej mierze luksusowy folder biura podróży.
Okej, to może wygląda tak, jakby ona była na wakacjach, ale co ma pokazać? Jak siedzi przy umowach i mówi: nie, nie, tyle to ja nie zapłacę?
Te pełne ironii słowa, które wypowiedział Michał Piróg, perfekcyjnie podsumowują ogromny dysonans między wizerunkiem tworzonym na Instagramie a codzienną pracą. Prawdziwe interesy gwiazd najwyraźniej po prostu załatwia się poza zasięgiem błysku fleszy.