Maciej Orłoś od roku pobiera świadczenie emerytalne, jednak wciąż pozostaje aktywny zawodowo. Choć znany dziennikarz skończył już 66 lat, wcale nie zamierza zwalniać. Kiedy na jego konto wpłynął pierwszy przelew z ZUS, prezenter przeżył spory szok. Kwota okazała się dużym, pozytywnym zaskoczeniem, co w realiach polskiego show-biznesu zdarza się niezwykle rzadko.
- Maciej Orłoś ukończył 66 lat. Od 2025 roku pobiera państwowe świadczenie emerytalne
- Pierwsza wypłata pozytywnie zaskoczyła dziennikarza, choć uważa, że za jego staż pracy kwota powinna być wyższa
- Gwiazdor Teleexpressu nie wybiera się na całkowitą emeryturę i nadal pracuje w TVP
- Wspólnie z żoną tworzy w internecie popularny podcast „W związku”
Wysokość emerytury Macieja Orłosia. Dziennikarz ocenia przelewy z ZUS
Maciej Orłoś właśnie świętował 66. urodziny i oficjalnie dołączył do grona polskich seniorów. Legendarny prezenter od 2025 roku pobiera świadczenie emerytalne. Gwiazdy telewizji i estrady zazwyczaj głośno narzekają na głodowe stawki na jesieni życia. Starcie kolejnego znanego nazwiska z systemem zapowiadało się więc na przewidywalny dramat. Zwykle słyszymy o ułamkowych kwotach, które wywołują w sieci prawdziwą burzę, jednak tym razem było zupełnie inaczej. Gdy jednak sprawdził konto, nie mógł uwierzyć własnym oczom.
Okazało się, że pierwsza wypłata była znacznie wyższa, niż początkowo zakładał. Zamiast załamywać ręce, mógł odetchnąć z ogromną ulgą. Mimo tego pozytywnego szoku, gwiazdor nie szczędził krytycznych słów pod adresem państwowych wyliczeń. W wywiadzie dla serwisu Plejada z lipca 2026 roku ocenił swoje finanse z lekkim przymrużeniem oka, zauważając pewien absurdalny kontrast między oczekiwaniami a wieloletnią karierą. Stwierdził, że jego sytuacja to efekt tego, że składki, które przez ponad 30 lat samodzielnie odprowadzał (nie będąc zatrudnionym na etacie), nie były wcale takie najmniejsze.
„Moja emerytura nie jest tragicznie niska. Mam nawet wyższą, niż myślałem, że będę miał. [...] Jednak przez te wszystkie lata uważam, że powinienem mieć wyższą” – wyznał dziennikarz.
instagram.com/paulina_koziejowska
Dziennikarz wciąż pracuje w TVP. Wciąż jest na pełnych obrotach
Złota jesień życia z pilotem w dłoni i ciepłymi kapciami na stopach zupełnie nie interesuje 66-latka. Prezenter z uśmiechem kontynuuje pracę i jasno deklaruje, że nie zamierza całkowicie rezygnować z aktywności. Widzowie w całym kraju regularnie mogą oglądać jego twarz na antenie TVP, gdzie prowadzi program „Teleexpress”. Dziennikarz jest również gospodarzem formatu „Daję słowo”.
Jak sam przyznaje, codzienne wizyty w studiu telewizyjnym to dla niego nie tylko rutynowy obowiązek, ale przede wszystkim największa pasja. Państwowe świadczenie traktuje raczej jako miły dodatek na konto, bo to zawodowa aktywność trzyma go w doskonałej formie psychofizycznej. Praca w mediach pozwala mu nieustannie być w centrum najważniejszych wydarzeń.
„Jestem człowiekiem, który dalej pracuje i nie wyobrażam sobie przejścia w 100 proc. na emeryturę. Dopóki będę mógł, to będę pracował. Nie dlatego, że muszę, tylko dlatego, że lubię” – zdradził prezenter.
Życie zawodowe u boku żony. Podcast „W związku” z Pauliną Orłoś
Telewizja linearna to jednak nie wszystko, co pochłania czas energicznego prezentera. Maciej Orłoś udowadnia, że metryka to tylko liczba, a nowoczesne formaty nie mają przed nim absolutnie żadnych tajemnic. Od jakiegoś czasu prężnie działa w internecie, gdzie dzieli się swoimi przemyśleniami z nieco młodszym audytorium. W tych wirtualnych podbojach nie jest osamotniony.
Dziennikarz i jego żona, Paulina Orłoś (która po ślubie przyjęła nazwisko męża), wspólnie prowadzą popularny podcast zatytułowany „W związku”. Zgrana para dyskutuje przed mikrofonami o relacjach i życiu codziennym. Maciej Orłoś jest starszy od swojej czwartej żony o 22 lata. Para pobrała się latem 2025 roku, po trzech latach związku.