Miażdżące kulisy porażki Mai Chwalińskiej. Menedżer ujawnia brutalne wiadomości: "Tego się nie da opisać"

Miażdżące kulisy porażki Mai Chwalińskiej. Menedżer ujawnia brutalne wiadomości: "Tego się nie da opisać"

Miażdżące kulisy porażki Mai Chwalińskiej.  Menedżer ujawnia brutalne wiadomości: "Tego się nie da opisać"

instagram.com/majachwalinska

Maja Chwalińska przeżyła na korcie w Londynie prawdziwy koszmar. Polska tenisistka miała piłkę meczową przy prowadzeniu 5:2, kiedy nagle niefortunnie poślizgnęła się i doznała bolesnego urazu. Zamiast ogromnego wsparcia po dramatycznym przerwaniu gry, na młodą zawodniczkę wylała się przerażająca fala nienawiści. Sztab szkoleniowy ujawnia brutalne kulisy psychicznego piekła, z jakim musiała zmierzyć się załamana sportsmenka po zejściu do szatni.

Reklama
  • Maja Chwalińska doznała kontuzji stawu skokowego prawej nogi przy piłce meczowej w spotkaniu z tajlandzką rywalką.
  • Chwalińska po porażce w pierwszej rundzie Wimbledonu otrzymała mnóstwo nienawistnych i wulgarnych wiadomości.
  • Menedżer Piotr Szczypka poinformował, że za falę gróźb odpowiadają wściekli gracze zakładów bukmacherskich.
  • Sama tenisistka przyznała, że obok urazu kostki zmagała się z niezwykle silnymi skurczami całego ciała wywołanymi stresem.

Jak doszło do kontuzji Mai Chwalińskiej na Wimbledonie

Maja Chwalińska miała gigantyczny sukces na wyciągnięcie ręki. Podczas niedawnego meczu pierwszej rundy wielkoszlemowego turnieju w Londynie, Polka pewnie mierzyła się z Mananchayą Sawangkaew. Szła przez spotkanie niczym burza, dyktując trudne warunki na trawiastej nawierzchni. Przy prowadzeniu 5:2 w drugim secie nadszedł najważniejszy moment tego starcia, czyli piłka meczowa.

Właśnie w tym momencie wydarzył się dramat. Tenisistka ślizgając się po korcie niefortunnie upadła, doznając bolesnego urazu kostki. Mimo heroicznej próby kontynuowania gry z zabandażowaną kostką, Maja Chwalińska nie zdołała domknąć meczu. Uraz całkowicie odebrał jej mobilność, co poskutkowało porażką w trzech setach (2:6, 7:5, 6:2). Lekarze zdiagnozowali u Polki lekkie skręcenie stawu skokowego, co zmusiło ją do wycofania się z turnieju deblowego.

Po powrocie do szatni rozżalona sportsmenka odniosła się do całej sytuacji. Wprost zaznaczyła, że na jej gorszą dyspozycję w końcówce wpłynęły potężny stres, specyficzna zmiana nawierzchni oraz wyczerpujący harmonogram ostatnich tygodni. W emocjonalnym podsumowaniu dokładnie opisała, co działo się z jej słabnącym ciałem.

Już pod koniec drugiego seta zaczęły łapać mnie skurcze w całym ciele. Myślę, że ich źródło nie było czysto fizyczne. Na pewno miał też udział stres, intensywny czas przed Wimbledonem, bo nie miałam perfekcyjnych przygotowań. To był jeden z najcięższych meczów w mojej karierze. Nowe doświadczenie dla mnie. Popłaczę sobie chwilę i działamy dalej

— wyznała poruszona Maja Chwalińska.

maja chwalińska na korcie z ręką w gescie zwycięstwa instagram.com/majachwalinska

Fala nienawiści i hejt w stronę polskiej tenisistki

Fizyczne cierpienie i bolesne rozczarowanie Mai Chwalińskiej okazały się zaledwie początkiem dramatu, który przeniósł się z kortu do sieci. Dzień po wyczerpującej walce tenisistka opublikowała w mediach społecznościowych krótkie podsumowanie. Wyraziła w nim ogromny smutek, ale jednocześnie serdecznie podziękowała swoim wiernym kibicom za wsparcie w najtrudniejszych chwilach. Niestety, niemal w tym samym czasie jej prywatna skrzynka odbiorcza zamieniła się w wirtualne pole bitwy.

Głos w sprawie zabrał Piotr Szczypka, który postanowił stanowczo zaprotestować i ujawnić prawdę. W szczerej rozmowie z mediami opowiedział o lawinie krytyki, jaka bezlitośnie uderzyła w walczącą z bólem kobietę. Słowa przedstawiciela jej sztabu pokazują wyjątkowo mroczne i okrutne oblicze zawodowego sportu.

To jest coś nieakceptowalnego, ale nieraz jechałem w samochodzie i pikały "Messengery", nie będę cytował tutaj. To, czego życzą ci ludzie, to po prostu już gorzej nie można. Więc prawdopodobnie Iga podobne rzeczy otrzymuje. To, co czytałem, i to, co słyszałem od Mai, to po prostu tego się nie da opisać

— przyznał z wyraźnym poruszeniem Piotr Szczypka.

Maja chwalińska w bluzie reprezentacji polski instagram.com/majachwalinska

Sztab zawodniczki wskazuje autorów brutalnych gróźb

Piotr Szczypka głośno pyta, kto posiada na tyle zimne serce, by wysyłać takie "życzenia" do Mai Chwalińskiej. Według menedżera ten patologiczny mechanizm jest niezwykle powtarzalny. Za wulgarne wiadomości uderzające w polską tenisistkę odpowiadają głównie osoby na co dzień zajmujące się bukmacherką.

Sfrustrowani gracze zakładów sportowych traktują zawodników wyłącznie jak maszyny do pomnażania gotówki. Gdy kupon okazuje się nagle przegrany z powodu pechowego urazu na korcie, wpadają w niekontrolowaną furię. Swoją złość i agresję natychmiast wyładowują na ekranie telefonu, uderzając bezpośrednio w bezbronną poszkodowaną.

Jak można mieć taką nienawiść do człowieka, którego się nie zna? Chyba tylko za to, że przegrał mecz, a miał wygrać, bo ktoś na niego postawił. Maja jest tego świadoma, bo już spotykał ją tego rodzaju hejt

— podsumował bezradnie Piotr Szczypka w wywiadzie z Dominikiem Senkowskim.

Ta porażająca sytuacja demaskuje absolutny brak elementarnej empatii. Dla agresywnych nadawców wiadomości stracone pieniądze znaczą zdecydowanie więcej, niż fizyczny ból człowieka przebywającego na korcie. To wstrząsające zjawisko, z którym środowisko tenisowe nadal nie potrafi sobie skutecznie poradzić.

Maja Chwalińska zgarnęła fortunę i opływa w luksusy na Krecie. Fani nie gryzą się w język: "Zasłużyłaś" [zdjęcia]
Źródło: instagram.com/majachwalinska
Reklama
Reklama