Szymon "Książulo" Nyczke przeżył koszmarny pobyt w Hotelu Gołębiewski w Pobierowie, gdzie za jedną dobę zapłacił aż 4843 złote. Zamiast luksusu, influencer zastał 32 stopnie Celsjusza w pokoju oraz żółtą wodę w kranie, co ostatecznie zmusiło go do nocnej ewakuacji. Władze holdingu wydały już oficjalne oświadczenie i zwróciły youtuberowi pełną kwotę za pobyt.
W skrócie:
- Książulo zrezygnował w nocy z pobytu w Hotelu Gołębiewski. Powodem była niesprawna klimatyzacja i 32 stopnie w pokoju
- Władze obiektu uznały reklamację youtubera, zwracając mu wszystkie koszty noclegu
- Gołębiewski Holding domaga się od dostawcy klimatyzacji wyjaśnień i zapewnia, że testy przed udostępnieniem pokojów nie wykazały błędów
- Za samo zamówienie 10 dań do pokoju influencer musiał dopłacić 315,50 zł opłaty za room service
Decyzja Hotelu Gołębiewski w Pobierowie. Książulo odzyskał pieniądze
Szymon Nyczke postanowił walczyć o swoje prawa po tym, jak wyjazd nad polskie morze okazał się pasmem wielkich rozczarowań. W ostatnich dniach miesiąca władze Hotelu Gołębiewski w Pobierowie rozstrzygnęły sprawę awarii. Medialny gigant uznał reklamację słynnego influencera za zasadną i w całości zwrócił mu gigantyczne koszty pobytu.
Przedstawiciele obiektu odnieśli się do tej kontrowersyjnej sytuacji, próbując ratować nadszarpnięty wizerunek. Tymczasem w internecie wręcz zaroiło się od skrajnych komentarzy widzów. Dział Komunikacji Hotelu Gołębiewskiego przesłał portalowi Plejada oficjalne stanowisko:
Każda uzasadniona reklamacja jest przez nas rozpatrywana. W przypadku Książula zwróciliśmy koszt pobytu, uznając reklamację za zasadną. Ostateczne wnioski po filmie zostawiamy jednak widzom
instagram.com/ksiazulo
Zarząd hotelu komentuje awarię klimatyzacji
Właściciel obiektu, spółka Gołębiewski Holding, wystąpił już do dostawcy systemu klimatyzacji z prośbą o pilne wyjaśnienie możliwej przyczyny awarii. Zarząd chce mieć pewność, że uda się całkowicie wyeliminować ryzyko podobnych wpadek w przyszłości. Co ciekawe, w oficjalnym stanowisku poinformowano również, że rygorystyczne testy klimatyzacji przeprowadzone we wszystkich pomieszczeniach, zanim wpuszczono do nich gości, nie wykazały żadnych nieprawidłowości.
W wydanym oświadczeniu przedstawiciele hotelu biją się w pierś i wyrażają żal. Zwracają jednak uwagę na niezależne od nich okoliczności pogodowe, delikatnie próbując odeprzeć falę krytyki. Takie słowa usłyszeli internauci po tym potężnym skandalu:
Ubolewamy, że pobyt Pana Szymona „Książula” i jego ekipy nie spełnił ich oczekiwań. Podczas pobytu goście zgłosili problem z temperaturą w apartamencie, mimo iż wcześniej podobna usterka nie wystąpiła. Testy klimatyzacji we wszystkich pomieszczeniach, przeprowadzone przed udostępnieniem ich gościom, nie wykazały nieprawidłowości. Niezależnie jednak od temperatury panującej na zewnątrz, niespotykanej, a wręcz rekordowej, taka sytuacja nie powinna mieć miejsca.
Warunki w pokoju hotelowym dla Książula
Trudno się jednak dziwić ostrej reakcji youtubera, biorąc pod uwagę to, co zastał na miejscu. Doba w nowym pobierowskim hotelu dla trzech osób (ze śniadaniem i kolacją) kosztowała ekipę dokładnie 4843 zł. Wydając blisko pięć tysięcy złotych, gość spodziewa się absolutnego relaksu, a nie walki o przetrwanie w nagrzanej puszce. Mimo włączonej klimatyzacji i zamkniętych drzwi balkonowych, temperatura w pokoju zajmowanym przez Książula z łatwością przekraczała 30 stopni Celsjusza, by ostatecznie zatrzymać się na 32 stopniach.
Gorące powietrze okazało się zaledwie wierzchołkiem lodowej góry absurdów. Zamiast luksusu urlopowicze otrzymali "niespodziankę" w łazience, gdzie z kranu w apartamencie płynęła żółta, brudna woda z dziwnym osadem, przypominająca prawdziwą "jeziorówkę". Dziwić mógł też fakt, że sam technik wyjaśnił, że klimatyzacja jest na wodę, nie na freon – to idealny wręcz pretekst do wyśmiania standardu udogodnień. Jakby tego było mało, za zamówienie zaledwie dziesięciu dań do pokoju doliczono youtuberowi kosmiczną opłatę za room service w wysokości aż 315,50 zł, a menu obfitowało w takie absurdy jak horrendalna opłata za imbir i pad thai pachnący zwiastunem tragedii kulinarnych.
Złożyły się na to ekstremalne temperatury, zupełny brak możliwości naprawy sprzętu przez obsługę i niesatysfakcjonujące jedzenie. Książulo podjął wówczas radykalne kroki. Wraz z całą ekipą postanowili opuścić hotel przed końcem doby, uciekając pod osłoną nocy. Swoją szybką ewakuację Nyczke podsumował bez ogródek:
Moi drodzy, opuszczamy Hotel Gołębiewski. Pierwszy raz taka sytuacja na kanale
Wraz z ekipą natychmiast opublikował materiał demaskujący to zdarzenie i złożył odpowiednie zawiadomienie w recepcji. Reklamacja ostatecznie zamknęła sprawę