Anna Mucha postanowiła spędzić poranek na spokojnym spacerze brzegiem rzeki na wysokości warszawskiego Starego Miasta. Sielanka szybko zamieniła się jednak w furię. Aktorka udostępniła w sieci nagranie, na którym w mocnych słowach komentuje przerażające ilości śmieci pozostawione przez imprezowiczów. Chwilę później znalazła jednak żywy dowód, który odmienił jej nastrój.
- Anna Mucha nagrała relację z porannego spaceru nad Wisłą. Na filmie widać sterty śmieci zalegające na brzegu.
- Podczas przechadzki dostrzegła w rzece żywego małża, co uznała za pozytywny znak świadczący o stanie wody.
- Gwiazda zaapelowała do internautów o sprzątanie po sobie oraz zabieranie z przestrzeni publicznej przynajmniej jednego cudzego śmiecia.
- Materiał udostępniony w sieci błyskawicznie wywołał szeroką dyskusję na temat troski o stan natury.
Anna Mucha oburzona stertami śmieci nad Wisłą
Środowy poranek miał wyglądać inaczej. Anna Mucha wyruszyła na przechadzkę bulwarami wiślanymi, licząc na odrobinę relaksu. Zamiast jednak podziwiać widoki, natknęła się na krajobraz przypominający raczej opuszczone wysypisko niż serce europejskiej stolicy.
Tego widoku było dla niej za wiele. Zamiast milczeć, wyciągnęła telefon i nagrała pełną skrajnych emocji relację. Absolutnie nie gryzła się w język, widząc wokół siebie zatrzęsienie plastiku i niedopałków, co skutecznie podniosło jej ciśnienie.
Jestem tutaj na wysokości Starego Miasta i strasznie mnie w*****a. Przepraszam, wiem, że jest rano, ale ten syf, malaria... brud, plastik, butelki, pety. Nie wiem, czemu ludzie przychodzą nad Wisłę i tak śmiecą — wyznała wzburzona aktorka.
instagram.com/taannamucha
Żywy małż w Wiśle odmienił nastrój aktorki
Kiedy wydawało się, że ten spacer został bezpowrotnie zrujnowany przez bywalców nadwiślańskich plaż, doszło do nieoczekiwanego zwrotu akcji. Bystre oko spacerującej celebrytki wyłowiło z zanieczyszczonego krajobrazu coś, co natychmiast ostudziło jej gniew.
Aktorka dostrzegła przy brzegu żywego małża. To znalezisko wywołało u niej nagłą zmianę nastroju. Z entuzjazmem uznała, że stan rzeki najwyraźniej nie jest całkowicie tragiczny, skoro natura potrafi przetrwać w tak surowych warunkach.
Ale chciałam powiedzieć o czymś bardzo pozytywnym, bo tu jest małż. Żyje, więc chyba nie jest tak najgorzej z naszą Wisłą — podsumowała z ulgą Anna Mucha w opublikowanym filmiku.
Apel gwiazdy o sprzątanie po sobie wywołał dyskusję w sieci
Po chwili ekscytacji znaleziskiem, Anna Mucha wróciła do sedna. Zaapelowała do obserwatorów o dbanie o wspólną przestrzeń. Zwróciła uwagę na drobne gesty, które mogą diametralnie odmienić krajobraz polskich miast.
Przepraszam za bluzgi z samego rana, ale naprawdę – sprzątajcie po sobie. Tylko tyle. Sprzątaj po sobie. I weź ten jeden śmieć, który nie jest twój, ale go weź — zaapelowała stanowczo do internautów.
W sieci zawrzało. Temat braku kultury w miejscach publicznych to wciąż powód do społecznego wstydu.
Pozostaje jedynie trzymać kciuki, aby ten dzielny mięczak wygrał nierówne starcie z pozostawionymi na brzegu butelkami.