Maryla Rodowicz znowu udowodniła, że dla królowej polskiej estrady po prostu nie ma rzeczy niemożliwych. Podczas ostatniego, czerwcowego weekendu legendarna wokalistka zagrała serię wymagających koncertów, w tym sobotni występ w Tychach oraz niedzielne show w Żarach, wcale nie dając się pokonać ekstremalnej fali upałów. W niedzielę pojawiła się na scenie, gdzie temperatura w słońcu sięgała niewyobrażalnych 42 stopni Celsjusza.
- W weekend 27–28 czerwca 2026 roku Maryla Rodowicz wystąpiła na żywo m.in. w Żarach mimo niszczycielskiej fali upałów.
- Temperatura na nasłonecznionej scenie osiągnęła ponad 40-stopniowy żar.
- Artystka nie odwołała występów, ratując się jedynie scenicznymi wiatrakami.
- Dzień po wyczerpującej trasie pochwaliła się w sieci, że regeneruje siły tradycyjnym chłodnikiem.
Występy Maryli Rodowicz w Żarach i Tychach podczas fali upałów
Niestrudzona Rodowicz ani myśli zwalniać tempa, funkcjonując w polskim show-biznesie niemal jak niezniszczalny cyborg. Warto przypomnieć, że gwiazda jest w samym środku letniego maratonu – 20 czerwca dała porywający występ w Bielsku-Białej w ramach trasy „Lato z Radiem i Telewizją Polską”. W niedzielę stanęła przed publicznością na pełnowymiarowym koncercie w Żarach. Choć pogoda postanowiła zgotować muzykom istne piekło, nasza narodowa duma znowu pokazała twardy charakter i nie zeszła ze sceny.
Podczas tego występu termometry na mocno nasłonecznionej scenie wskazywały piekielną temperaturę. To ekstremalne warunki, które bez problemu mogłyby doprowadzić do omdlenia o wiele młodszych i sprawniejszych artystów. Tymczasem ikona muzyki nie odwołała żadnego koncertu w miniony weekend, prezentując żelazną, iście ponadludzką kondycję.
W trakcie koncertów jedynym ratunkiem były ustawione z boku wielkie wiatraki, które miały pomóc artystom w złapaniu oddechu przy mikrofonie. W poniedziałek, dzień po wyczerpującym show w Żarach, wokalistka odniosła się do sytuacji na swoim oficjalnym profilu na Instagramie.
Tak było wczoraj przed wejściem na scenę w Żarach, a tam wiadomo, był biegun ciepła, plus 42 stopnie. Złapałam ostatnie minuty tzw. 'golden hour', czyli niezwykłe światło zachodzącego słońca. Za mną 3 koncerty w upale, pomagały nam na scenie wiatraki.
Na zdj.: Maryla Rodowicz, Fot. Piętka Mieszko/AKPA
Regeneracja po trasie i niezawodny sposób na upał
Po tak morderczym wysiłku organizm domaga się natychmiastowego ratunku. Zagraniczne gwiazdy muzyki pop po zejściu ze sceny z pewnością wskoczyłyby do drogocennej kriokomory albo zażądały basenu wypełnionego lodem. Kto bogatemu zabroni? Nasza Maryla Rodowicz stawia jednak na dużo bardziej sprawdzone, swojskie i pyszne metody.
Odpoczywając w poniedziałek po intensywnej trasie, piosenkarka ujawniła swój niezawodny kulinarny sekret. Okazuje się, że zamiast wydawać fortunę na luksusowe zabiegi chłodzące, Maryli w zupełności wystarcza tradycyjna, polska zupa. Na swoim Instagramie krótko i dosadnie podsumowała plan na regenerację:
Zabieram się za chłodnik.
Reakcje internautów na występ w Żarach
Wyczyn ikony błyskawicznie wywołał lawinę komentarzy. Internauci w mediach społecznościowych zwracali uwagę na niesamowitą determinację piosenkarki. Przypominali też, że niewiele osób zdecydowałoby się na taki wysiłek w ekstremalnym upale. Jej wola walki absolutnie wbija w fotel.
Fani obecni na niedzielnym koncercie nie kryli zachwytu. W sieci zaroiło się od komplementów dotyczących formy gwiazdy. Pojawiały się pełne uznania relacje uczestników, takie jak: „Byłam, koncert klasa”, czy opinie, że „Żary zachwycone panią Marylą”. Jeden z internautów w przepiękny sposób podsumował atmosferę panującą na widowni.
Droga Pani Marylko, wydaje mi się, że udało ci się przetrwać ten upał tylko dlatego, że swoją muzyką podsycałaś żar. Szacunek.