Rada Edukacji stanu Teksas podjęła kontrowersyjną decyzję, która na zawsze zmieni tamtejszy system edukacji. Stosunkiem głosów 9 do 5 postanowiono o zatwierdzeniu nowej listy lektur obowiązkowych, na której znalazły się fragmenty Biblii. Ten przepis wejdzie w życie od 2030 roku i docelowo obejmie liczną rzeszę młodzieży. Społeczeństwo natychmiast podzieliło się na dwa zwalczające się obozy.
Biblia jako lektura obowiązkowa w Teksasie
Rada Edukacji stanu Teksas, w której większość posiadają Republikanie, udowadnia, że tamtejsze pojmowanie wolności potrafi przybierać dość zaskakujące formy. W czerwcu 2026 roku przyjęto ostateczny kształt nowej podstawy programowej dla podległych placówek. Zatwierdzona lista lektur dla szkół publicznych obejmuje między innymi fragmenty Biblii, choć uczniowie będą czytać również bajki Ezopa i "Don Kichota". Decyzja ta to absolutny przełom w amerykańskim szkolnictwie, który z miejsca wywołał ogólnokrajowy skandal.
Dziesięć Przykazań i judeochrześcijańskie zasady w szkołach
Religijna ofensywa w tym południowym stanie trwa już od dłuższego czasu. Jeszcze przed czerwcowym głosowaniem w 2026 roku wprowadzono bezwzględny nakaz eksponowania Dziesięciu Przykazań we wszystkich placówkach publicznych. Obecnie zwolennicy wprowadzania treści religijnych do szkół zaciekle bronią najnowszych ustaleń. Argumentują z przekonaniem, że taki krok przywraca w edukacji podstawowe zasady judeochrześcijańskie, które w ich opinii mają niezwykle istotne znaczenie historyczne.
AKPA
CZYTAJ TAKŻE: Wierzący Sebastian Fabijański zrezygnował z chrztu jedynaka, ale uczy go modlitwy. Powód jest zrozumiały
Zarzuty o indoktrynację i naruszenie konstytucji
Przeciwnicy zmian reagują natychmiastowo, sięgając po argumenty prawne. W sieci zawrzało, a internauci nie mają litości dla zwolenników nowych przepisów. Krytycy argumentują, że zmiany są sprzeczne z konstytucyjną klauzulą Establishment Clause. Przepis ten stanowczo zakazuje ustanawiania religii państwowej.
Dodatkowo wskazują oni na ogromny demograficzny rozdźwięk wśród młodych obywateli. Jak zauważają działacze, większość uczniów w teksaskich szkołach stanowią obecnie Latynosi i osoby czarnoskóre. Tymczasem narzucony spis lektur opiera się w znacznym stopniu na utworach autorstwa białych mężczyzn. Głos w tej burzliwej dyskusji zabrała Rachel Laser, pełniąca funkcję szefowej organizacji Americans United for Separation of Church and State. Aktywistka niezwykle ostro ocenia czerwcowe głosowanie teksańskich urzędników.
Decyzja teksańskiej rady edukacji stanowi próbę wykorzystania szkół publicznych do narzucenia jednego, wąskiego zestawu przekonań religijnych i indoktrynowania nowego pokolenia Amerykanów kłamstwem, jakoby Ameryka była krajem chrześcijańskim
canva.com
CZYTAJ TAKŻE: Wielki bunt polskiej młodzieży rozbił system. Drastyczny spadek uczniów na katechezie - hierarchowie odpalają plan awaryjny!
Wpływ administracji Donalda Trumpa na religię w edukacji
Cała sytuacja nabiera jeszcze większego znaczenia w szerszym, ogólnokrajowym kontekście. Administracja Donalda Trumpa w ramach powołanej Komisji ds. Wolności Religijnej otwarcie nazywa rozdział kościoła od państwa "błędem prawnym". Ten polityczny kierunek podgrzewa i tak już gorącą atmosferę, gwarantując milionowe zasięgi w mediach społecznościowych.
Do zażartej dyskusji włączył się także Ben Carson. Polityk podbił emocje publiczności, powołując się wprost na "Stwórcę". Te słowa stały się natychmiastowym punktem zapalnym w sekcjach komentarzy, dostarczając idealnego paliwa do kolejnych potyczek między obrońcami świeckiego państwa a zwolennikami tradycyjnych wartości.