Dmitrij Miedwiediew, były prezydent Rosji, wywołał międzynarodowy skandal swoimi absurdalnymi żądaniami dotyczącymi polskiego pałacu Belweder. 27 czerwca 2026 roku rosyjski polityk ogłosił, że Moskwa powinna wnieść pozew o przejęcie warszawskiej rezydencji, co ma być odwetem za polski pozew z 12 czerwca dotyczący budynku dawnego konsulatu w Gdańsku przy ulicy Batorego 15. Reakcja polskich władz była natychmiastowa i stanowcza.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Miedwiediew żąda przejęcia Belwederu. To reakcja na działania polskiej dyplomacji
- Polska złożyła w połowie miesiąca pozew przeciwko Federacji Rosyjskiej w gdańskim sądzie
- Rosyjski personel do dziś nie opuścił bezprawnie zajmowanej nieruchomości konsulatu
- Władze Królestwa Polskiego kupiły Belweder w 1818 roku
Absurdalne żądania Rosji dotyczące przejęcia Belwederu
Rosyjski polityk Dmitrij Miedwiediew ewidentnie nie radzi sobie z najnowszymi dyplomatycznymi porażkami na arenie międzynarodowej. W ostatnich dniach przedstawił światu swoją alternatywną wersję historii, w której to Warszawa rzekomo bezprawnie przetrzymuje cenne mienie. Głównym obiektem jego ataku stał się pałac Belweder w Warszawie. Zapowiedział, że Moskwa powinna wysunąć roszczenia windykacyjne, aby odebrać nam ten słynny budynek.
Działacz nie przebierał w słowach, próbując usilnie uzasadnić swoje dziwaczne tezy. Jego zdaniem jedna z najważniejszych rezydencji w naszym kraju powstała wyłącznie dzięki funduszom płynącym prosto z Imperium Rosyjskiego. To jawne zakłamywanie historycznej przeszłości.
Obecna rezydencja prezydenta Polski – Pałac Belweder – została zbudowana za pieniądze z rosyjskiego skarbu cesarskiego. To rosyjskie pieniądze.
Tymi słowami obwieścił światu swoje żądania Miedwiediew, a całą wypowiedź 27 czerwca 2026 roku ochoczo cytowała państwowa agencja TASS.
Na skandaliczne groźby Kremla zareagował już premier Donald Tusk. Szef polskiego rządu nie zamierzał bawić się w dyplomatyczne uprzejmości i krótko skwitował zachowanie rosyjskich elit.
Spokojny sen obywateli UE dobiegł końca.
— podkreślił Tusk, dając do zrozumienia, że Polska nie ugnie się przed absurdalnymi roszczeniami majątkowymi.
x.comsikorskiradek
CZYTAJ WIĘCEJ: Sikorski ujawnił kompromitujące zdjęcie Nawrockiego z Rosji! "Ja bym tam nie pojechał"
Zupełnie jakby tego było mało, swoimi rewelacjami polityk podzielił się także w przestrzeni wirtualnej na platformie MAX. W opublikowanym wpisie twardo obstawał przy koncepcji otwarcia absurdalnego, sądowego frontu z Polską.
Warto by więc rozważyć wniesienie przez nasz kraj pozwu o przejęcie pałacu z nielegalnego posiadania (rei vindicatio) przez nowo utworzoną Rzeczpospolitą.
Ten emocjonalny manifest brzmi jednak jak zwykłe tupanie nogą bezsilnego urzędnika.
siepomaga.pl
CZYTAJ WIĘCEJ: Niemożliwe nie istnieje, Polacy znowu to zrobili! Zebrali kosmiczne 14 milionów na lek, a sparaliżowany Tymek wstał z wózka!
Tło dyplomatycznego konfliktu o rosyjski konsulat
Skąd u bywalca Kremla wzięła się nagła, niepohamowana chęć zawłaszczenia Belwederu? Ta furia to bezpośrednia reakcja na wydarzenia, kiedy to w połowie miesiąca Polska oficjalnie złożyła pozew przeciwko Rosji w Sądzie Okręgowym w Gdańsku. Nasz kraj rozpoczął stanowczą batalię prawną dotyczącą nieruchomości przy ulicy Batorego 15. Działania sądowe były konieczne, ponieważ Moskwa od miesięcy ignorowała wezwania do wydania placówki po dawnym rosyjskim konsulacie.
Warto przypomnieć, dlaczego w ogóle doszło do sporu o ten konkretny obiekt. Jeszcze pod koniec ubiegłego roku, w listopadzie 2025, minister Radosław Sikorski cofnął zgodę na funkcjonowanie rosyjskiego konsulatu w Trójmieście. Zrobił to w jednoznacznej odpowiedzi na powtarzające się, rosyjskie akty dywersji uderzające prosto w infrastrukturę kolejową nad Wisłą. Urzędnicy państwowi jasno określili zasady gry – cały personel dyplomatyczny miał ostatecznie opuścić zajmowany budynek do 23 grudnia 2025 roku.
Niestety, strona rosyjska postanowiła drwić z obowiązującego prawa i zamieniła sprawę w przeciągający się kabaret. Wojciech Murawski, radca Prokuratorii Generalnej, poinformował w czerwcu 2026 roku, że Federacja Rosyjska wciąż nie opuściła dawnego konsulatu mimo dawno zakończonego terminu. Determinacja strony polskiej w dochodzeniu swoich praw przed sądem ewidentnie uwiera elitę ze wschodu.
Rozmowy o immunitecie dyplomatycznym w sprawach majątkowych z "polskimi bandytami" są bezcelowe.
Tak frustrację dyplomatycznymi porażkami wyładowywał w czerwcu Miedwiediew.
Historia pałacu Belweder podważa wersję z Kremla
Propagandowe groźby i rzekome finansowanie, o którym z taką dumną emfazą opowiada Miedwiediew, boleśnie zderzają się z faktami. Rosyjski polityk wyjątkowo mocno stara się przekonać opinię publiczną do swoich racji, ale dokumenty historyczne są dla niego absolutnie bezlitosne. Wbrew jego opowieściom warszawski zabytek nie był żadnym wspaniałomyślnym darem wschodu.
Władze Królestwa Polskiego sfinalizowały zakup rezydencji w 1818 roku drogą oficjalnej transakcji. Zakup zrealizowano w konkretnych realiach porozumień kongresu wiedeńskiego, gdy w tamtym czasie kraj połączony był unią personalną z Imperium Rosyjskim. Traktowanie tych wydarzeń jako współczesnego argumentu do windykacji majątkowej państwa polskiego budzi jedynie politowanie. Zanim przedstawiciele rosyjskiej administracji zaczną szkicować swój sensacyjny pozew, mogliby przynajmniej przekartkować popularne podręczniki do historii XIX wieku.