Sylwia Bomba po raz kolejny rozgrzała internet do czerwoności. 38-letnia gwiazda ma na Instagramie już 785 tysięcy obserwujących. To im zaprezentowała się w niemal nagim wydaniu prosto z gorących bąbelków. Celebrytka zrzuciła łącznie aż 30 kilogramów i bez żenady kusi wdziękami w skąpym bikini. Jednak cel tego wideo wprawia internautów w osłupienie.
Relaks w jacuzzi i zaskakująca reklama
Sylwia Bomba doskonale wie, jak przyciągnąć uwagę fanów i zatrzymać ich wzrok na dłużej. Na najnowszym nagraniu opublikowanym na Instagramie pozuje w ciemnym, skąpym kostiumie z głębokim dekoltem, który zdobi spory, połyskujący wisior. Do tego dobrała stylowy letni kapelusz oraz duże okulary przeciwsłoneczne.
Celebrytka siedzi uśmiechnięta w luksusowym jacuzzi, zrelaksowana popija kolorowy napój i z dumą prezentuje nienaganną figurę. Jej nowa sylwetka robi na ekranie kolosalne wrażenie. Wszystko wyglądałoby jak standardowa, wakacyjna pocztówka z życia bogatej influencerki, gdyby nie jeden drobny, dość absurdalny szczegół.
Skąpy strój, gorące bąbelki i wakacyjny relaks posłużyły gwieździe do zareklamowania... inteligentnej kosiarki do trawy. To dość odważne i nietypowe podejście do prac w ogrodzie. W końcu kto powiedział, że zielonego trawnika nie można kosić, leżąc z drinkiem w basenie?
Wyświetl ten post na Instagramie
Jak Sylwia Bomba schudła 30 kilogramów? Prawda o operacjach plastycznych
Warto przypomnieć, że Sylwia Bomba swoją przygodę z aktywnością fizyczną na oczach milionów zaczęła w 12. edycji programu „Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami”. W parze z Jackiem Jeschke wytańczyła wysokie, 4. miejsce, udowadniając niedowiarkom, że ma w sobie ogromną determinację.
Najnowsze wideo to kolejny dowód na to, jak gigantyczną pracę nad swoim ciałem wykonała influencerka. Spektakularna utrata 30 kilogramów budzi podziw, a pod jej zmysłowymi postami regularnie pojawiają się pytania o sekret tak płaskiego brzucha. Obserwatorki często zastanawiają się, czy to zasługa natury i ćwiczeń, czy może interwencji chirurga.
Wcześniej, odpowiadając na pytania fanów w relacji na swoim profilu, postanowiła ostatecznie rozwiać wszelkie wątpliwości fanek. Zmęczona ciągłymi domysłami, zabrała głos na Instagramie i odniosła się wprost do złośliwych plotek.
"Nigdy nie robiłam liposukcji ani plastyki brzucha. Od zawsze ćwiczę brzuch i roluję skórę. Robię też endermologię przed latem. Nigdy nie miałam obwisłej skóry na brzuchu lub wałków, nawet jak byłam większa." — skwitowała na Instagramie.
Ta wypowiedź jasno ucina spekulacje na temat rzekomych operacji plastycznych. Zamiast skalpela, 38-latka stawia na systematyczne, ciężkie treningi. Uzupełnia je przez domowe rolowanie skóry oraz profesjonalne, ujędrniające zabiegi medycyny estetycznej.
Sylwia Bomba: walka z insulinoopornością i incydent z lekiem Ozempic
Droga do wymarzonej i smukłej sylwetki nie była jednak dla gwiazdy usłana różami. Bomba otwarcie opowiedziała o swoich długotrwałych problemach zdrowotnych w niedawnym wywiadzie udzielonym dla serwisu WP Kobieta. Wyznała, że zmaga się z insulinoopornością. Choroba ta wymaga od niej ogromnej dyscypliny i ścisłego trzymania się jadłospisu.
"Przez długi czas odchudzałam się bezskutecznie. Dlatego namawiam, aby najpierw porządnie się przebadać, a później poddawać dietom." — wyznała w rozmowie.
W przestrzeni publicznej regularnie krążyły również plotki, że gwiazda poszła na skróty. Internauci sugerowali, że skorzystała z modnych obecnie leków dla diabetyków, by gwałtownie przyspieszyć spadek wagi. Celebrytka stanowczo zaprzeczyła, jakoby stosowała je w procesie chudnięcia, chociaż przyznała się do jednego, bardzo mrocznego epizodu.
Wyznała bez ogródek, że z czystej ciekawości spróbowała leku Ozempic tylko jeden, jedyny raz. Po jego zażyciu czuła się na tyle fatalnie, że myślała, że umrze. Od tamtej pory omija farmakologiczne skróty szerokim łukiem. Nagraniem z jacuzzi udowadnia, że prawdziwe efekty dają tylko badania i ciężka praca.