Julita z polskiej edycji "Love is Blind" zszokowała widzów w wielkim finale programu. Oczekiwany z wypiekami na twarzy ślub zakończył się spektakularną klapą, gdy kobieta niespodziewanie odrzuciła Jacka na oczach zaproszonych gości oraz swojego dorosłego syna. Niedoszła panna młoda nie kryła potężnego rozgoryczenia, a chłodna postawa odrzuconego uczestnika wywołała w sieci ogromną burzę.
Finał polskiej edycji "Love is Blind" i ostateczna decyzja Julity
Finałowa ceremonia ślubna w programie "Love is Blind Polska" dostarczyła widzom gigantycznych emocji, których absolutnie nikt się nie spodziewał. Julita, która przez ostatnie tygodnie budowała relację ze swoim wybrankiem na oczach całej Polski, ostatecznie zdecydowała się powiedzieć "nie" przed ołtarzem, bezpowrotnie odrzucając małżeństwo z Jackiem. Ten telewizyjny eksperyment miał być przecież obietnicą wiecznej miłości, a zakończył się potężnym rozczarowaniem, w którym smutek i złość wzięły górę nad romantyczną przysięgą.
W dniu podjęcia ostatecznej decyzji Julitę wspierał na planie jej dorosły syn. Niestety, w tym kluczowym momencie radosne święto zamieniło się w bolesną weryfikację rzeczywistości. Kobieta wyznała swoje prawdziwe uczucia tuż przed ołtarzem w obecności zszokowanego Jacka i zgromadzonych na sali weselnej gości. Jej pełne goryczy słowa dosłownie wbijają w fotel.
Wchodząc do tego eksperymentu, nie sądziłam, że będę w stanie kogoś darzyć uczuciem, a jednak stało się. Poczułam więcej, niż chciałam. Mimo to stoję dziś tutaj ze złamanym sercem, rozbitym na tysiące kawałków. Nie tak wyobrażam sobie małżeństwo. Dlatego dziś mówię "nie".
Niedoszła panna młoda w tej dramatycznej chwili mogła liczyć na bezwarunkowe wsparcie najbliższej osoby. Świadkiem jej miłosnego dramatu był bowiem jej dorosły syn. Julita, nie mogąc powstrzymać napływu bolesnych emocji, zwróciła się do niego z poruszającymi przeprosinami.
"Boli mnie, że znów cię wciągnęłam w taką historię" — wyznała ze łzami w oczach Julita.
screen Netflix
Dlaczego Julita z Love is Blind odrzuciła Jacka
Julita, 30-letnia uczestniczka polskiej edycji "Love is Blind", która weszła w ten telewizyjny format z gigantyczną nadzieją na znalezienie prawdziwego uczucia, po ceremonii nie gryzła się w język. Wygląda na to, że intuicja jej nie zawiodła, a złudzenia o bajkowym finale legły w gruzach. Po opuszczeniu ołtarza, oceniając zachowanie swojego partnera oraz opowiadając o własnych przeczuciach, kompletnie nie owijała w bawełnę, wyznając powód podjęcia tak drastycznej decyzji.
Czuję się oszukana, bo Jacek czasem mi mówił, że zależy mu na mnie, na nas, a ja bardzo mocno to czułam... Ja czułam, że Jacek powie "nie". Ja to czułam od dawna
To twardy dowód na to, że słodkie słówka wypowiadane w telewizyjnych, luksusowych apartamentach często nie wytrzymują zderzenia z prozą życia. Zresztą sam "gwiazdor" nie ukrywał swoich intencji i później przyznał się do chłodnych kalkulacji. W wypowiedzi komentującej finałową decyzję i jej relację z Julitą w programie, Jacek zadeklarował wprost, że gdyby Julita nie ubiegła jego decyzji, sam również odpowiedziałby przed ołtarzem "nie". To tłumaczy ulatniające się jak bańka mydlana uczucie.
Po zakończeniu ceremonii i opadnięciu pierwszych emocji, niedoszli małżonkowie stanęli ze sobą twarzą w twarz, by ostatecznie wyjaśnić narosłe nieporozumienia. Julita nie kryła, że do samego końca tliła się w niej nadzieja na happy end, jednak chłód partnera okazał się barierą nie do przebicia.
"Ja do końca chciałam powiedzieć "tak", ale czułam, że ty nie chcesz. (...) Ty już od dawna wiedziałeś, że to nie jestem ja" — zarzuciła Jackowi rozżalona uczestniczka.
Reakcja Jacka po ceremonii ślubnej w programie
Jeśli ktokolwiek z widzów liczył na łzy wzruszenia, refleksję lub dramatyczną próbę ratowania sytuacji ze strony odrzuconego mężczyzny, to grubo się przeliczył. Zamiast pochylić się nad dramatem i złamanym sercem partnerki, uczestnik zaprezentował postawę, która mrozi krew w żyłach. Jego reakcja była tak lodowata, że mogłaby z powodzeniem chłodzić napoje na weselu, do którego ostatecznie przecież nie doszło. Zwracając się do zdezorientowanych gości po tym, jak Julita opuściła salę, wypalił bez cienia zażenowania.
Fajnie, że wpadliście. Taka fajna przemowa, aż się popłakałem... Elo
To absurdalne i kompletnie pozbawione klasy rzucenie krótkiego "Elo" na pożegnanie zszokowanych gości przejdzie do historii jako jeden z najbardziej żenujących momentów telewizyjnego reality show. Trudno wręcz uwierzyć, że po tygodniach "budowania bliskości", wielki ślub kończy się w tak drwiący i pozbawiony krzty empatii sposób. Nic dziwnego, że w sieci wrze, a komentarze po prostu kipią od oburzenia internautów, którzy nie mają najmniejszej litości dla postawy niedoszłego pana młodego.