Śluby w "Love is Blind" to ustawka? Ten jeden szczegół zmienia wszystko

Śluby w "Love is Blind" to ustawka? Ten jeden szczegół zmienia wszystko

Śluby w "Love is Blind" to ustawka? Ten jeden szczegół zmienia wszystko

instagram.com/netflixpl

Program "Love is Blind: Polska" od razu rzuca uczestników na głęboką wodę. Do pierwszej polskiej edycji hitu platformy Netflix zgłosiło się blisko 6 000 kandydatów. Ci, którzy przeszli gęste sito castingów, już pierwszego dnia muszą odbyć łącznie aż 225 randek, z których każda trwa dokładnie osiem minut. To tu zaczyna się prawdziwy test, a fani wciąż pytają, ile w tym reżyserii.

Reklama

Kulisy castingu i etapu w kabinach w Love is Blind Polska

Program "Love is Blind: Polska" nie ma litości dla osób szukających wyłącznie taniej sławy przed kamerami. Podczas wczesnego etapu castingów do polskiej edycji produkcja musiała odrzucić zdecydowaną większość z prawie sześciu tysięcy chętnych. O celach tego telewizyjnego eksperymentu wprost opowiedziała Diana Tatarca, menedżerka do spraw formatów rozrywkowych w Europie Środkowo-Wschodniej z ramienia Netflixa.

Najważniejsze jest znalezienie osób ze szczerą motywacją, gotowych na prawdziwe emocje i małżeństwo, a nie tylko przygodę w telewizji.

Gdy uczestnicy trafiają wreszcie do kabin, warunki stają się wręcz spartańskie. Etap randkowania w ciemno trwa dziesięć dni i odbywa się bez absolutnie żadnego dostępu do telefonów oraz internetu. Odcięci od świata zewnętrznego bohaterowie mogą jednak przesyłać sobie drobne prezenty, co skrzętnie wykorzystują. Damian podarował Marcie wiersz spryskany własnymi perfumami, a Kamil z uśmiechem wręczył Julii piña coladę.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Netflix Polska (@netflixpl)

Sekret złotych kielichów w programie Netflixa

Format "Love is Blind: Polska" nieodłącznie kojarzy się ze złotymi pucharami, które stały się już memem w mediach społecznościowych. Netflix w każdej edycji pilnuje, by bohaterowie nie rozstawali się z tymi nieprzezroczystymi naczyniami, co rodzi w sieci lawinę domysłów. Widzowie oczywiście węszą spisek – wyobraźnia podpowiada, że metalowe kielichy po brzegi zalane są mocnym alkoholem, by rozwiązać języki i podkręcić dramy podczas szybkich randek.

Rzeczywistość okazuje się jednak bolesnym zderzeniem z prozą życia. Podczas całego trwania eksperymentu "Love is Blind: Polska" – zarówno na etapie w kabinach, w trakcie pobytu w Grecji, jak i po powrocie do Warszawy – złote kielichy towarzyszące uczestnikom najczęściej wypełnione są wodą, herbatą, sokami lub zwykłą kawą, a nie wyłącznie wymyślnymi drinkami alkoholowymi. Podziwiamy więc na ekranie nie efekt telewizyjnego upojenia, a raczej solidne przedawkowanie kofeiny. Trudno o większy zawód dla widzów spragnionych skandali.

Prawda o finałowych ślubach w formacie Love is Blind Polska

Platforma Netflix buduje ogromne napięcie, prowadząc zakochane pary prosto przed oblicze urzędnika. Wielu internautów przeciera oczy ze zdumienia, sądząc, że ten pośpieszny bieg do ołtarza to tylko dobrze napisany scenariusz, a telewizyjne wesela są tak samo prawdziwe jak tekturowa scenografia. Z kolei w trakcie przygotowań do uroczystości ślubnych w programie to sami bohaterowie muszą podjąć ostateczne kroki. Uczestnicy samodzielnie podejmują decyzje dotyczące listy gości, wyboru bukietu, smaku tortu, stylu obrączek oraz oprawy muzycznej ślubu.

Największy cios w fanów teorii spiskowych przychodzi jednak w momencie finałowych deklaracji. Śluby zawierane w programie mają pełną moc prawną, a wiążące na całe życie przysięgi składane są przed prawdziwym urzędnikiem stanu cywilnego lub burmistrzem miasta. Odcinek prezentujący te kluczowe, legalne ceremonie zadebiutuje na platformie Netflix już 20 maja. Wtedy oficjalnie dowiemy się, kto na oczach tysięcy Polaków zagrał w ruletkę z własnym życiem i wygrał miłość.

Cała w prześcieradle z poduszką pod pachą. Helena Englert przekroczyła granicę dobrego smaku na premierze?
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama