Emmanuel Macron i Brigitte Macron stali się bohaterami skandalu po premierze książki Floriana Tardifa "Un couple (presque) parfait". Francuski przywódca miał wysyłać dwuznaczne wiadomości do irańskiej gwiazdy, co doprowadziło do dantejskich scen w Pałacu Elizejskim. Pikanterii sprawie dodają plotki o zazdrości pierwszej damy, która rzekomo przeglądała telefon męża. Czy rozegrała się tam prawdziwa telenowela?
Kulisy relacji Emmanuela Macrona i Golshifteh Farahani
Prezydent Francji Emmanuel Macron od lat stara się budować wizerunek męża idealnego, ale najnowsze doniesienia mogą nieco zburzyć ten perfekcyjny pomnik. Dziennikarz Florian Tardif w swojej publikacji pod tytułem "Un couple (presque) parfait" odpalił prawdziwą medialną bombę. Okazuje się, że głowa państwa miała utrzymywać bliską, choć oficjalnie całkowicie platoniczną relację z niezwykle popularną irańską aktorką, Golshifteh Farahani.
Znajomość Macrona z irańską artystką stała się pożywką dla mediów, które analizują każde słowo wysłane w prywatnych wiadomościach. Podobno polityk nie szczędził artystce miłych słów, które u niejednej żony mogłyby wywołać natychmiastowy wzrost ciśnienia. Autor głośnej książki ujawnił nawet treść jednej z wiadomości, którą rzekomo wysłał przywódca do ekranowej piękności.
Uważam panią za bardzo piękną
— miał napisać Emmanuel Macron do aktorki, według relacji Floriana Tardifa. Jasne, z pewnością w ten właśnie sposób wszyscy czołowi politycy świata nawiązują relacje dyplomatyczne w zaciszu swoich luksusowych gabinetów, prawda?
x.com/emmanuelmacron
Brigitte Macron zaprzecza doniesieniom o kontrolowaniu telefonu męża
Warto przypomnieć, że ich relacja od początku budziła ogromne emocje. Poznali się w jezuickim liceum w Amiens, gdzie Brigitte była nauczycielką Emmanuela. Mimo dzielącej ich różnicy 24 lat i kontrowersji, w 2007 roku stanęli na ślubnym kobiercu, przysięgając sobie miłość aż po grób.
Oczywiście, gdzie pojawiają się urocze kobiety i potajemne komplementy, tam błyskawicznie wraca też temat małżeńskiej zazdrości. Florian Tardif w swojej książce, a w ślad za nim doniesienia dziennika "Le Parisien", postawił odważną tezę dotyczącą kulis relacji pary prezydenckiej. Dziennikarz zasugerował, że Brigitte Macron rzekomo przeglądała wiadomości w telefonie męża. To właśnie to niecodzienne zdarzenie miało być przyczyną poważnego napięcia między małżonkami.
Czy pierwsza dama faktycznie prowadziła prywatne śledztwo w cyfrowym świecie francuskiej głowy państwa? Trudno w to uwierzyć, zważywszy na jej dotychczasową powściągliwość, ale media szybko podchwyciły temat. Główna zainteresowana postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i nie zostawiać tych kłopotliwych plotek bez komentarza. Pierwsza dama Francji stanowczo zaprzeczyła twierdzeniom, jakoby kiedykolwiek zaglądała do telefonu komórkowego swojego męża.
Brigitte Macron stanowczo zaprzeczyła tej wersji wydarzeń i to bezpośrednio samemu autorowi tych słów. Podkreśliła, że nigdy nie zagląda do telefonu komórkowego swojego męża
— relacjonowały francuskie media, przytaczając oficjalne stanowisko oburzonej żony prezydenta.
Incydent w samolocie podczas wizyty w Wietnamie
Choć sprawa tajemniczych wiadomości i komplementów dotyczy najnowszej publikacji książkowej, warto przypomnieć, że emocje w tym związku budziły zainteresowanie już znacznie wcześniej. Wydarzenie to miało miejsce podczas zupełnie innej okazji – w maju, w trakcie oficjalnej wizyty prezydenta Francji i jego żony w Wietnamie. Prawdziwym hitem w sieci stało się wówczas nietypowe nagranie z pokładu samolotu, na którym doszło do nieoczekiwanej sceny.
Kamera zarejestrowała tam moment, w którym ręka Brigitte Macron nagle spoczęła na twarzy Emmanuela Macrona. Ten mało dyplomatyczny gest wywołał natychmiastowe medialne spekulacje na temat napięć w ich związku. Złośliwi sugerowali, że żona po prostu wymierzyła mężowi solidnego klapsa za zamkniętymi drzwiami. Służby prasowe musiały błyskawicznie gasić ten wizerunkowy pożar.
To był moment, w którym prezydent i jego żona po raz ostatni odprężyli się przed rozpoczęciem podróży, przekomarzając się ze sobą
— tłumaczył oficjalny komunikat wydany przez Pałac Elizejski. Trzeba przyznać, że dyplomaci mają niezwykle oryginalne, pełne ekspresji sposoby na przedlotowy relaks i budowanie dobrej atmosfery w małżeństwie.