Nawet przebywając obecnie na Węgrzech, Zbigniew Ziobro wie, jak pociągnąć za sznurki, a Państwowa Komisja Wyborcza nie ma wyboru. Solidarna Polska i Suwerenna Polska oficjalnie znikają z rejestru partii politycznych. To jednak nie jest wynik urzędniczego błędu, lecz precyzyjnie zaplanowana, drastyczna decyzja lidera. W tekście ujawniamy, dlaczego czołowi politycy wolą zostać cicho wykreśleni przez sąd, zamiast formalnie rozwiązać swoje ugrupowania, a kulisy tej sprawy wywołują obywatelski niesmak.
Dlaczego partie Zbigniewa Ziobry zostały wykreślone z rejestru
Zbigniew Ziobro pociągnął za hamulec awaryjny z pełną premedytacją, co ostatecznie przypieczętowało los jego ugrupowań na polskiej scenie. Zgodnie z bezlitosnymi przepisami, jakie narzuca ustawa o partiach politycznych, każdy podmiot musi złożyć odpowiednie papiery księgowe do 31 marca każdego roku. Niezłożenie na czas dokumentów o źródłach pozyskania środków skutkuje bezwzględnym wykreśleniem partii z rejestru przez polski sąd. Państwowa Komisja Wyborcza jest w takich przypadkach nieubłagana, dlatego Solidarna Polska oraz Suwerenna Polska oficjalnie kończą swój byt.
Co ciekawe, decyzja o zignorowaniu tego rygorystycznego obowiązku absolutnie nie była wynikiem gapiostwa urzędników czy błędu partyjnych księgowych. To w pełni świadome działanie, które podjął osobiście były minister sprawiedliwości. Warto przypomnieć, że podczas jego przeciągającej się nieobecności w kraju formacją kierował europoseł Patryk Jaki, jednak ostateczny, wiążący głos w sprawie likwidacji należał do lidera. Brak wymaganych dokumentów to po prostu sprytny wybieg, który ma swoje bardzo konkretne podłoże finansowe.
instagram.com/aniajakiidzieciaki/
Finansowanie Suwerennej Polski po zjednoczeniu z PiS
Odpowiedź na pytanie o prawdziwe powody tej decyzji jest brutalnie szczera i dotyczy po prostu drastycznie pustego portfela. Kiedy nastąpiło formalne zjednoczenie z PiS, politycy Ziobry z dnia na dzień przestali opłacać składki członkowskie na swój własny szyld. Finansowanie partii politycznych bez dotacji państwowych to dla działaczy droga przez mękę, a samorozwiązanie rozbudowanych struktur z zachowaniem procedur kosztuje ogromne pieniądze. Bliski współpracownik byłego ministra sprawiedliwości nie ukrywa prawdy i wyznaje bez ogródek, jak dramatycznie wyglądała sytuacja od kuchni.
Od czasu zjednoczenia z PiS nie były już pobierane składki członkowskie. Nie było więc pieniędzy. Najszybszą, najprostszą i najtańszą metodą jest niezłożenie sprawozdania finansowego
Ta rozbrajająca szczerość dosłownie wbija w fotel, zwłaszcza gdy przypomnimy sobie płomienne przemówienia samego prezesa. Jeszcze niedawno Zbigniew Ziobro mówił wprost o niezłomności, honorze i twardej walce o najwyższe cele. Deklarował ze sceny, że jego formacja nigdy nie zejdzie z obranej, suwerennej ścieżki politycznej.
Potrzebna jest Suwerenna Polska, która twardo dba o interesy Polaków i nie ulega żadnej presji, której nie można zastraszyć ani przekupić srebrnikami czy transzami euro!
Jak widać, brak wspomnianych funduszy na opłacenie własnej działalności organizacyjnej ostatecznie wymusił zamknięcie tego politycznego biznesu. Utrzymanie partyjnych komórek bez ciągłego dopływu gotówki okazało się dla ziobrystów przeszkodą nie do pokonania w dłuższej perspektywie. Okazuje się ostatecznie, że ciche wykreślenie z rejestru przez sąd to po prostu najtańsza opcja ucieczki z tonącego statku.
Wiki Commons
CZYTAJ TAKŻE: Zbigniew Ziobro miał zostać księdzem. Na przeszkodzie stanęła ta jedna rzecz
Koniec KUKIZ15 i partii Piotra Liroya-Marca
Problemy z dokumentacją i puste kasy to jednak nie tylko i wyłącznie domena środowiska ziobrystów. W 2024 roku aż osiem formacji politycznych celowo lub omyłkowo nie złożyło wymaganych papierów do stołecznych urzędników. Ze sceną pożegnał się również projekt Piotr Liroy-Marzec "Skuteczni", a także KUKIZ15, Bezpartyjni Samorządowcy RP, Bezpieczna Polska czy kontrowersyjni Rodacy Kamraci.
Reakcje internautów na likwidację partii politycznych
Informacja o tym, że politycy z pierwszych stron gazet z premedytacją ignorują kluczowe obowiązki wobec państwa, błyskawicznie rozgrzała polski internet do czerwoności. Wyborcy absolutnie nie gryzą się w język, wyjątkowo ostro punktując podwójne standardy panujące obecnie na szczytach władzy. W sieci aż wrze, a oburzeni komentujący masowo wytykają prawicowym liderom, że znaleźli sobie niezwykle wygodny wytrych na obejście żmudnych procedur.
Zwykły Kowalski za brak papierków w skarbówce dostałby potężną karę, a oni po prostu uciekają z tonącego statku, bo tak im taniej. Szczęka opada, jak można śmiać się ludziom w twarz.
Urzędnicy z PKW skrupulatnie egzekwują obowiązujące przepisy, ale jak widać czarno na białym, dla niektórych liderów nagłe wykreślenie partii z rejestru to żadna kara, a prawdziwe wybawienie. Szefowie ugrupowań, którzy jeszcze tak niedawno prężyli muskuły na wiecowych mównicach, dziś znikają w całkowitej ciszy gabinetów, zrzucając winę na brak funduszy, personalne kłótnie i utracone dotacje. Pozostaje nam tylko z ciekawością czekać, pod jakimi to nowymi, szumnymi szyldami ci sami ludzie spróbują już wkrótce ponownie wrócić do wielkiej gry.