Doda (Dorota Rabczewska) pojawiła się na pogrzebie posła Łukasza Litewki w rodzinnym Sosnowcu, przyciągając wzrok wszystkich zgromadzonych. Artystka, która współpracowała z politykiem przy ochronie zwierząt, pożegnała go w sposób, którego nikt się nie spodziewał.
Tłumy w Sosnowcu i dyskretna obecność Dody na pogrzebie posła
W uroczystościach pod kościołem św. Joachima wzięły udział nieprzebrane tłumy. W państwowym pożegnaniu uczestniczyli m.in. premier Donald Tusk, Magdalena Biejat, Włodzimierz Czarzasty oraz Robert Biedroń. Pojawił się również prezydent RP Karol Nawrocki, który pośmiertnie uhonorował zmarłego odznaczeniem. Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski odebrał z rąk głowy państwa ojciec posła.
Wśród żałobników nie zabrakło również piosenkarki. Doda, której dyskretnie towarzyszyło czterech pracowników ochrony, wyraźnie unikała obiektywów i medialnego zgiełku. Artystka postanowiła nie wchodzić do środka świątyni i pozostała przed kościołem w gronie innych ludzi.
Zza ciemnych okularów widać było u niej silne wzruszenie i łzy. Piosenkarka zdecydowała się opuścić uroczystości jeszcze przed zakończeniem mszy pogrzebowej.
AKPA
Co Doda napisała na wieńcu dla Łukasza Litewki?
Rodzina zmarłego apelowała do zgromadzonych, by zamiast tradycyjnych kwiatów i wiązanek okazać „dowolny gest dobroci” i wesprzeć potrzebujących. Piosenkarka zdecydowała się jednak uczcić pamięć przyjaciela w sposób, który wprawił w osłupienie wielu obserwatorów, przyzwyczajonych do jasnych, klasycznych wiązanek. Kiedy pogrzeb Łukasza Litewki przeniósł się na cmentarz w Sosnowcu, na jego grobie złożono bezprecedensowy wieniec wykonany z całkowicie czarnych róż.
Warto zaznaczyć, że miejsce spoczynku 36-letniego parlamentarzysty jest niezwykle symboliczne. Grób Litewki sąsiaduje z miejscem, gdzie pochowany jest Aleksander Widera – człowiek, który był inspiracją dla kultowej postaci doktora Judyma. To właśnie tam trafiły czarne róże od wokalistki, potęgując nostalgię i powagę tej chwili.
Największe emocje wywołał jednak napis na szarfie. Dwa niezwykle mocne zdania podsumowały wszystko, czym była ich relacja z dala od politycznych fleszy.
Ten, który stawał w obronie słabszych i przeciwko najmocniejszym. Twoja koleżanka Doda
Te słowa uderzają w samo sedno i wyciskają łzy z oczu. Nawiązują do bezkompromisowej postawy, jaką zmarły prezentował zarówno w parlamencie, jak i podczas ulicznych interwencji. Podpis "Twoja koleżanka" dobitnie przypomina, że łączyła ich autentyczna szczerość.
Relacja Dody i Łukasza Litewki: wspólna pomoc zwierzętom i ostatnia rozmowa
Tło tej tragicznej historii łamie serce, ponieważ śmierć polityka nadeszła niczym grom z jasnego nieba. Wspólna inicjatywa na rzecz bezdomnych zwierząt i walka z miejscami określanymi jako patoschroniska połączyła tę dwójkę niezwykle silnie. Piosenkarka wielokrotnie podkreślała, że traktuje go wyłącznie jako dobrego kolegę i sojusznika w walce o braci mniejszych, z którym rozumie się bez słów.
Zaledwie dzień przed tragedią Doda i Łukasz świetnie się ze sobą bawili. Rozmawiali w trakcie głośnej charytatywnej transmisji na kanale Łatwoganga na rzecz fundacji Cancer Fighters, podczas której w żartach umawiali się na randkę. Następnego dnia wydarzył się dramat.
W czwartek, tuż po godzinie 13:00, pędzący samochód zjechał na przeciwległy pas i czołowo uderzył w jadącego na rowerze parlamentarzystę. Tragiczny wypadek drogowy na ulicy Kazimierzowskiej wstrząsnął Polską, a 36-letni członek inicjatywy #TeamLitewka zginął na miejscu. Dla Dody był to cios prosto w serce, o czym opowiedziała w swoim przejmującym pożegnaniu.
Jeszcze żartowaliśmy przed obiadem… Wczoraj się umówiliśmy na randkę. Nie wierzę w takie wypadki. Ale co ja tam wiem jestem tylko załamana piosenkarką której pękło serce. Kontynuujmy to co w nas zasiał Łukasz. Swoim wielkim sercem i zaangażowaniem. Twoja idea i misja nigdy nie zginie. Nie martw się, dokończę to co mam dokończyć i widzimy się w kolejnym wcieleniu