Wstrząsające wyznanie mamy Anny Przybylskiej. Spisała testament i drży o swoją przyszłość

Wstrząsające wyznanie mamy Anny Przybylskiej. Spisała testament i drży o swoją przyszłość

Wstrząsające wyznanie mamy Anny Przybylskiej. Spisała testament i drży o swoją przyszłość

AKPA

Krystyna Przybylska przerwała milczenie w niezwykle osobistym wywiadzie dla portalu Kozaczek.pl. Mama zmarłej aktorki wyznała bez ogródek, że jej stan zdrowia uległ pogorszeniu, co zmusiło ją do podjęcia ostatecznych kroków prawnych i wizyty u notariusza. Informacja o tym, że kobieta oficjalnie spisała testament, mrozi krew w żyłach, ale jej motywacje są uderzająco pragmatyczne. W sieci zawrzało, a fani są poruszeni szczerością kobiety, która postanowiła twardo przygotować swoją rodzinę na to, co nieuniknione.

Reklama

Dlaczego Krystyna Przybylska spisała testament?

Krystyna Przybylska w rozmowie z reporterką Klaudią Lewandowską  była szczera do bólu. Kobieta otwarcie przyznała, że to właśnie słabnący stan zdrowia skłonił ją do formalnego zabezpieczenia przyszłości bliskich. Zamiast unikać trudnego tematu, postanowiła przygotować swoją córkę Agnieszkę na najtrudniejszy scenariusz.

(…) nie bardzo chciałabym tam przy kamerami na przykład mówić, ale mój stan zdrowia zaczyna bardzo bardzo się chwiać, więc nawet trochę przygotowuję Agnieszkę czy coś, bo ja uważam tak jak mój mąż, abyśmy byli przygotowani zawsze.

Jej podejście do spraw majątkowych jest niesamowicie trzeźwe i budzi ogromny szacunek. Choć Krystyna Przybylska przyznaje, że sporządzony testament nie opiewa na gigantyczne kwoty, zależało jej przede wszystkim na spokoju i pewności, że rodzina nie zostanie z problemami. Z rozbrajającą szczerością i dystansem skomentowała swój dobytek, budując niesamowitą bliskość z każdym czytelnikiem:

Jest testament, są te wszystkie papiery, bo trzeba zabezpieczyć dzieci, trzeba zabezpieczyć wnuki. Ile z tego będzie, na pewno nie mam kokosów, nie ma czegoś, ale mówię wam, tam wszystkim na dole będzie wszystko jedno, bo nam jest wszystko jedno.

Taka postawa udowadnia, że dla mamy zmarłej gwiazdy liczą się relacje i spokój bliskich, a nie same dobra materialne. Najważniejszym celem było dla niej całkowite uniknięcie sytuacji, w której w obliczu choroby mogłaby stać się problemem dla własnych dzieci.

Nie chciałabym być zależna od dzieci, nie chciałabym być zależna. Chciałabym zasnąć spokojne czy odejść w spokoju, nie chciałabym być ciężarem, może tylko w tym znaczeniu.

Co więcej, jej wrażliwość wykracza daleko poza własną rodzinę. Dziś kobieta aktywnie wspiera i promuje dawstwo organów, licząc na to, że po jej odejściu, ktoś inny zyska szansę na ratunek. Szczęka opada, z jak wielką świadomością i spokojem mówi o pomaganiu innym w obliczu własnej śmiertelności.

Uważam, że tak samo na przykład jeśli chodzi o dawców organów itd. Uważam, że to powinno być też nagłaśniane, bo moje życie się skończy, ale może ktoś skorzysta z tego, może komuś będzie darowane.

Krystyna Przybylska siedząca przy stole AKPA

Krystyna Przybylska o tęsknocie za Anną Przybylską i spotkaniu po śmierci

Uporządkowanie własnych spraw wywołuje u kobiety nieuniknione refleksje o tym, co czeka ją po drugiej stronie. Anna Przybylska zmarła na nowotwór w 2014 roku, a jej śmierć brutalnie przerwała życie całej rodziny. Krystyna Przybylska w wywiadzie przywołuje słowa swojej własnej mamy, które do dziś pozostają bez odpowiedzi, nieustannie podsycając jej rozważania o zaświatach.

Moja mamusia mówiła tak dzieci, Jak ja tam będę, wszystko wam powiem. Ja wam wszystko opowiem jak tam jest.

Mimo braku wyraźnych znaków "stamtąd", kobieta trzyma się mocnej nadziei na ponowne spotkanie z tymi, którzy odeszli. Otwarcie wyznaje:

Myślę, że musi coś tam przecież być.

Brak ukochanego dziecka to ciężar, który z biegiem lat wcale nie staje się lżejszy. Emocjonalne słowa o tym, jak potwornie brakuje jej córki, uderzają w najczulsze struny.

I teraz myślę tak, czy oni tak bardzo tęsknią za mną, czy ja za nimi? Tęskno mi bardzo za nią, bardzo mi tęskno jest za nią. Tęskno.

Na sam koniec padają słowa, które całkowicie obalają powtarzany mit o tym, że czas jest najlepszym lekarstwem. Śmierć własnego dziecka to tragedia wymykająca się jakimkolwiek definicjom. Dodatkowo nie bez znaczenia jest fakt, że Anna Przybylska długo nie miała żadnych objawów choroby. Pani Krystyna nie owija w bawełnę i wprost przyznaje, że z takim potężnym bólem trzeba po prostu nauczyć się funkcjonować z dnia na dzień.

Może leczy rany, ale trzeba umieć z nimi żyć. Trzeba umieć żyć z tym. Bo człowiek w sobie nosił. Urodziłam, nosiłam, wychowywałam i nagle przychodzi dzień, że dziecka nie ma, więc to jest jeszcze zupełnie coś innego.

Andrzej Piaseczny nagrał piosenkę "Ania" do filmu o Annie Przybylskiej. Sceny z teledysku wzruszają do łez.
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama