Marita Surma i Daniel Majewski pławią się w obrzydliwym bogactwie. Podczas gdy zwykły Kowalski liczy każdy grosz do wypłaty, najsłynniejsza polska para fitness poleciała prywatnym odrzutowcem na Malediwy, by świętować ósmą rocznicę ślubu. Towarzyszy im maleńki syn Romeo. To rajskie życie, o którym inni mogą tylko pomarzyć. Kiedy jednak influencerka zdradziła, ile płaci za jedną noc na wyspie, w sieci wybuchł prawdziwy pożar. Kwota dosłownie zwala z nóg.
120 tysięcy za tydzień to mało? Marita Surma kłuje w oczy bogactwem i ucisza hejterów
Deynn i Daniel Majewski uwielbiają kłuć w oczy luksusem. Ich najnowszy wyjazd do ekskluzywnego ośrodka The Nautilus Maldives to czyste szaleństwo. Cena? Dosłownie wprawia w oszołomienie. Marita wyznała, że za samo spanie w luksusowej willi płacą grubo ponad 5 tysięcy dolarów za dobę. To równe 18 500 złotych za jedną noc i to całkowicie bez wyżywienia!
Rachunek za sam tydzień to ponad 120 tysięcy złotych. Ponieważ Majewscy zostają tam na "kilka tygodni", z ich konta może wyparować gigantyczne 360 tysięcy złotych. Taka kwota wywołała furię wśród internautów. Influencerka od razu przeszła do ataku i wbiła szpilę krytykantom, ucinając wszelkie dyskusje o swoim gigantycznym budżecie.
Będzie kontrowersyjnie, bo pieniądze zawsze grzeją. Zacznę od tego, że Malediwy można zorganizować tanio, a nawet bardzo tanio. Willa, w której mieszkamy, wynosi ponad 5 tysięcy dolarów za dobę bez wyżywienia
Proszę mnie za to nie hejtować, uczciwie zarabiam, nikogo nie oszukuję. Latami na to pracowałam i jestem dumna, że zaszłam tak wysoko i mogę sobie na takie coś pozwolić
To jednak dopiero początek tej historii. Co dostaje się za takie pieniądze na krańcu świata?
instagram.com/deynn
Lodówka na suplementy i kąpiel na oczach oceanu. Deynn pokazała "rajskie gniazdko" od środka
Influencerka zafundowała swoim obserwatorom "villa tour". Żeby chronić małego Romeo, zrezygnowali z modnych domków na wodzie. Zamiast tego wybrali dwupiętrową rezydencję z prywatnym basenem i plażą na wyłączność. We wnętrzu czeka luksus, od którego dosłownie szczęka opada.
Domek jest piętrowy. Zobaczymy sobie na początku dół. Mamy salon z jadalnią i kuchnią. To nie jest taka kuchnia, gdzie jest kuchenka i można coś ugotować - tutaj owoce, codziennie dostajemy pyszne owoce - ale jest to taka kuchnia, gdzie umyję butelki w zlewie, gdzie sobie wsadzimy lody do zamrażalnika. Tutaj mamy kolejną lodówkę na suplementy - wszystko zabrałam z Polski. Tutaj mamy mini jadalnię i z ręką na sercu - ani razu tutaj nie siedziałam
Na piętrze czeka potężna sypialnia z łóżkiem królewskich rozmiarów. Majewscy celowo zrezygnowali z barierek na schodach, by ułatwić sobie życie z maluchem.
Zapraszam Was na górę schodami kręconymi. Nie mamy barierek - chociaż proponowali - bo Romeo się jeszcze nie wspina. Tutaj mamy sypialnię, w której śpimy w trójkę w jednym łóżku. Łóżko mega wygodne, poduszki mega wygodne. Tutaj mamy garderobę, moja po lewej stronie - pięknie wszystko ułożone, a tu Daniela
Prawdziwym hitem jest jednak potężna łazienka. To właśnie tam rozgogolona gwiazda może brać kąpiel z gigantycznym żyrandolem nad głową i widokiem na bezkresny ocean. Jak sama przyznaje, dla takiego luksusu warto wydać każde pieniądze.
Zobaczcie, jaka ona jest piękna. Po prostu piękna! Ten żyrandol jest ogromny, robi wrażenie. I zobaczcie ten widok. Kąpać się z takim widokiem - wow! Też jest toaletka, którą ja sobie przyniosłam, bo ja zawsze robię przemeblowania - wszystko musi być pode mnie
Wydawałoby się, że życie w takich warunkach to pasmo niekończącego się szczęścia. Nic bardziej mylnego. Nawet 360 tysięcy złotych na koncie nie uchroniło influencerki przed najgorszym.
instagram.com/deynn
Mroczna prawda pod palmami. Deynn przerywa milczenie o "napadach" i fatalnych badaniach
Ociekające luksusem kadry to tylko piękna fasada. Marita Surma-Majewska zszokowała fanów, ujawniając podczas sesji Q&A, że w ostatnich miesiącach przechodziła przez prawdziwe piekło. Okazuje się, że pieniądze szczęścia nie dają, a potężna depresja może dopaść każdego, bez względu na stan konta. Influencerka zdobyła się na dramatyczne wyznanie o swojej psychice.
Nie wiem, jak jest u innych, ale u mnie objawia się etapami. Raz jest super, raz stabilnie, a raz totalnie do bani. W listopadzie miałam "napad". To był pierwszy tak mocny epizod. Myślałam, że się z tego nie pozbieram. Przyszedł grudzień i cały miesiąc miałam zajętą głowę strojeniem domu i przygotowaniem świąt. Sielanka skończyła się na początku stycznia. Wtedy było najgorzej. Takich myśli z takim nasileniem nie miałam nigdy
instagram.com/deynn
Prywatny odrzutowiec i luksusowa willa na Malediwach to miły dodatek, ale celebrytka musiała błagać o pomoc specjalistów. Ratunkiem okazała się terapia. Ponadto załamanie nerwowe było potęgowane przez druzgocące wyniki badań medycznych po porodzie. Ciało odmawiało jej posłuszeństwa.
Zaczęłam coś z tym robić. Psycholog, terapia solo, ale czułam, że nic mi to nie daje. Mijały dni i moje paskudne myśli i złe samopoczucie minęły. Co kilka miesięcy to przychodzi. O ile teraz jest super, palma, słońce, tak jestem psychicznie gotowa na to, że po powrocie do Polski znów może to do mnie przyjść. Po porodzie jest to często kwestia niedoborów, a u mnie było ich sporo. Ferrytyna paskudnie niska, rozwalona tarczyca, kortyzol wystrzelony w kosmos. To ma ogromny wpływ na to, co dzieje się w głowie, jakie masz samopoczucie
Dziś Deynn i Majewski próbują odciąć się od problemów na odludnej wyspie, ładując baterie przed powrotem do polskiej rzeczywistości. Ograniczają bodźce do absolutnego minimum, ciesząc się prywatnością.
Piękna plaża, nie ma ludzi, ten hotel jest mega prywatny
Jak widać, nawet luksus ma swoją ciemną stronę. Zazdrościcie im takich wakacji?