Sprawa Ewy Tylman powraca. Precedensowy wyrok sądu przywraca wiarę w sprawiedliwość

Sprawa Ewy Tylman powraca. Precedensowy wyrok sądu przywraca wiarę w sprawiedliwość

Sprawa Ewy Tylman powraca. Precedensowy wyrok sądu przywraca wiarę w sprawiedliwość

canva.com

Adam Z., który już trzykrotnie słyszał wyrok uniewinniający, właśnie stracił spokój. Decyzją sądu głośna sprawa śmierci Ewy Tylman zaczyna się od nowa. To będzie już czwarty proces, co stanowi absolutny precedens w polskim sądownictwie. Polska po raz kolejny wstrzymuje oddech, a rodzina zmarłej wciąż walczy o sprawiedliwość.

Reklama

Nagły zwrot w sądzie. Sąd Apelacyjny w Poznaniu podjął ostateczną decyzję

Wtorkowy poranek przyniósł rozstrzygnięcie, które na nowo otwiera najgłośniejsze śledztwo w Polsce. Sąd Apelacyjny w Poznaniu nie miał litości dla poprzedniego wyroku. Zdecydowano o całkowitym uchyleniu marcowego uniewinnienia, udowadniając, że ta sądowa telenowela zdaje się nie mieć końca. Oznacza to, że Adam Z. ponownie usiądzie na ławie oskarżonych, a przed nami historyczny, czwarty proces.

Ogromną rolę w tym nagłym zwrocie akcji odegrał ojciec Ewy Tylman. To właśnie on, absolutnie nie godząc się z decyzją poznańskiego sądu okręgowego, złożył apelację ramię w ramię z prokuraturą. Jego ojcowska determinacja i żądanie prawdy sprawiły, że Adam Z. znów znalazł się na celowniku wymiaru sprawiedliwości.

tył policjanta z przypiętymi kajdankami canva.com

Dlaczego wyrok uchylono? Kluczowy szczegół z nocy przesłuchania

Ten jeden krótki moment z akt sprawy zadecydował o wszystkim. Sąd apelacyjny wskazał na kontrowersyjne nocne przesłuchanie, podczas którego Adam Z. zeznawał bez obecności obrońcy. To właśnie w tamtym pokoju przesłuchań pękła jego dotychczasowa linia obrony. Mężczyzna miał wówczas szczegółowo opisać przerażającą chwilę, w której Ewa Tylman wpadła do wody, a on najzwyczajniej w świecie nie ruszył jej z pomocą.

Choć w kolejnych latach oskarżony Adam Z. konsekwentnie wszystkiemu zaprzeczał i wycofywał się ze swoich słów, ten dowód okazał się zbyt mocny, by zamieść go pod dywan. To główny powód, dla którego tragiczna sprawa śmierci Ewy Tylman nie może zostać po prostu zamknięta. Śledczy chcą wiedzieć dokładnie, co wydarzyło się na brzegu rzeki.

rzeka canva.com

Dziesięć lat niepewności. Kalendarium tragedii, którą żyła cała Polska

Listopad 2015 roku. Poznań. Impreza firmowa, która zmieniła się w koszmar. Noc z 22 na 23 listopada. 26-letnia Ewa Tylman wraca z kolegą. Ślad po niej urywa się przy moście św. Rocha. Poszukiwania trwają miesiącami. Finał tej historii jest tragiczny. W lipcu 2016 roku rzeka Warta oddaje ciało.

Znaczny rozkład zwłok uniemożliwia biegłym jednoznaczne ustalenie przyczyny zgonu. Akt oskarżenia jest jednak bezlitosny. Według śledczych Adam Z. miał zepchnąć nieprzytomną kobietę ze skarpy do rwącej wody. Oskarżenie obejmuje zabójstwo z zamiarem ewentualnym. Za ten brutalny czyn grozi mu dożywocie. Trzy procesy. Trzy uniewinnienia. I wreszcie – trzy uchylenia wyroków.

młotek sędziowski canva.com

Oskarżony unika wzroku. Co przyniesie ponowne rozpoznanie sprawy?

Podczas ogłoszenia wtorkowej decyzji Adam Z. nie pojawił się na sali rozpraw. To niezwykle wymowny gest z jego strony. Oskarżony ewidentnie unikał wzroku mediów oraz obolałej rodziny zmarłej. Mimo że obrońcy żądali ostatecznego utrzymania uniewinnienia, Sąd Apelacyjny w Poznaniu przekreślił ich plany. Sprawa po raz kolejny ląduje w sądzie okręgowym.

Zostaje nam tylko czekać na to, co przyniesie czwarty proces w tej wyczerpującej sprawie. Czy polski system sprawiedliwości jest tu całkowicie bezsilny? Czy mroczna rzeka Warta kiedykolwiek wyjawi całą prawdę o tamtej nocy? Jedno jest pewne – sprawa śmierci Ewy Tylman powróciła i jeszcze długo nie da o sobie zapomnieć.

Tak wyglądał dramat w World Trade Center.
Źródło: Wikipedia (Michael Foran)
Reklama
Reklama