Maja Rutkowski odczarowuje swój idealny wizerunek. Dzisiaj kojarzy się z wielkimi pieniędzmi, drogimi samochodami i życiem u boku najsłynniejszego polskiego detektywa. Zanim jednak założyła na palec obrączkę, przeszła przez prawdziwe piekło. Jako 17-latka musiała stawić czoła brutalnej rzeczywistości i walczyć o przetrwanie własnego dziecka. Jej wstrząsające wyznanie udowadnia, że droga na szczyt była okupiona ogromnym cierpieniem.
Dramatyczne początki i walka o przetrwanie
Wszystko zaczęło się niewinnie. Mając zaledwie 16 lat, Maja Plich (teraz Rutkowski) poznała na plaży o 13 lat starszego od siebie wojskowego. Szybko się zauroczyła i z naiwnością weszła w dorosły świat. Rok później okazało się, że spodziewa się dziecka. Ta nastoletnia ciąża brutalnie przerwała jej beztroską młodość.
Zamiast planować studniówkę, Maja walczyła o każdy dzień ciąży pod kroplówkami w szpitalu. Desperacko robiła wszystko, by jej pociecha urodziła się zdrowa. Sytuacja finansowa młodej matki była tragiczna. W podcaście Call me mommy padły wstrząsające słowa na temat tamtej biedy.
Szczęście nie trwało zbyt długo, bo 3 miesiąca byłam na podtrzymaniu, musiałam o dziecko walczyć, w szpitalu całą ciążę przeleżałam. (…) Czasami miałam w portfelu 11 złotych, kupowałam kaszkę dla dziecka za 9 i piłam wodę z kranu, też były takie chwile
Mimo skrajnego wyczerpania, 15 lipca 2003 roku na świat przyszła jej córka Kaja. Zaledwie półtora miesiąca później młoda mama stawiła się na lekcjach. To właśnie liceum wojskowe stało się tłem dla jej nadludzkiego wysiłku. Matura z dzieckiem na rękach zakończyła się sukcesem, a egzamin dojrzałości zdała z wyróżnieniem.
Nastoletnia Maja Plich (Rutkowski) z córką Kają / Fot. instagram.com/majaplich_rutkowski
Samotność i mąż na wojnie
Rzeczywistość okazała się jeszcze bardziej okrutna. Zaledwie 3 dni po narodzinach małej Kai, ojciec dziecka musiał opuścić rodzinę. Mąż celebrytki otrzymał rozkaz wyjazdu na niebezpieczną misję zbrojną. Siedemnastolatka została z noworodkiem zupełnie sama.
Każdy dzień był naznaczony paraliżującym lękiem o życie partnera w Iraku. Nie wiedziała, czy ojciec jej dziecka wróci z wojny żywy. Ta potężna trauma i wielomiesięczna rozłąka ostatecznie zabiły ich relację. Po powrocie z dwóch misji mężczyzna był dla niej po prostu obcym człowiekiem.
Mój mąż wyjechał, po 3 dniach, jak ja urodziłam, na misję do Iraku. Ja nie wiedziałam, czy on wróci. Jak on pojechał na dwie misje to ja stwierdziłam, że już jest obcym człowiekiem dla mnie w pewien sposób. Ja zostałam sama, musiałam jechać na studia, musiałam 4 klasę skończyć i tak trochę to wszystko było na moich barkach.
AKAP
Reakcja rodziców i siła wsparcia
Majeczko, a dlaczego mi nic nie mówiłaś
Tymi słowami zareagowała mama Mai, kiedy prawda w końcu wyszła na jaw. Wcześniej 17-latka panicznie bała się odrzucenia. Słyszała przerażające historie o koleżankach, które za wczesną ciążę wyrzucano z domów na bruk.
Reakcja najbliższych okazała się jednak piękna i pełna empatii. Zamiast awantury, dziewczyna otrzymała bezwarunkową pomoc. To właśnie ogromne wsparcie rodziców w ciąży pozwoliło jej przetrwać najgorszy czas. Matka po prostu ją przytuliła i obiecała, że we wszystkim jej pomoże.
Chcę też powiedzieć coś bardzo ważnego: ogromne brawa dla rodziców, którzy wspierają swoje córki w takich momentach. Bez moich rodziców byłoby mi o wiele trudniej. Rodzina potrafi dać skrzydła wtedy, gdy świat próbuje je podciąć. Nie poddawajcie się
AKPA
Dzisiejsza relacja z Kają i przesłanie do kobiet
Dla Mai Rutkowski córka Kaja to dzisiaj jej największa duma. Kaja Bajor ma już 22 lata, a internauci wprost uwielbiają ich wspólne zdjęcia. Fani nie mają wątpliwości – panie wyglądają jak siostry, a ich relacja przypomina piękną przyjaźń. Co ważne, obecny mąż celebrytki, Krzysztof Rutkowski, traktuje dziewczynę jak własne dziecko.
Program Królowa Przetrwania stał się dla Mai idealną okazją, by opowiedzieć tę trudną historię. Celebrytka chce dać siłę innym młodym matkom, które słyszą, że przekreśliły swoją przyszłość. Jej spektakularny sukces udowadnia, że dziecko nie kończy życia, a dopiero nadaje mu sens.
Dziś gwiazda ma w sobie mnóstwo dystansu i potrafi z humorem zamykać usta hejterom. Na Instagramie rozprawiła się z dawnymi krytykami, którzy wróżyli jej ruinę sylwetki. Zrobiła to w swoim, drapieżnym stylu, udowadniając, że dawne kompleksy dawno odeszły w niepamięć.
Ps. I moje piersi miały się dobrze, a nie jak to mi wróżono, że wrócę do szkoły z piersiami sięgającymi do pępka i nadwagą.